Nieodpowiedzialni ludzie...
Strona 2 / 3
Ja bym powiedziała, że mają odwoływać co najmniej godzinne przed rozpoczęciem zajęć, jeśli nie, to muszą Ci za to zapłacić. Przecież benzyna, twój czas, to ma wartość. Jeśli w tym czasie mogłabyś zarobić określoną kwotę, to myślę że powinni Ci zwracać to. Bo to przez nich jesteś stratna. Nie wiem ile kosztuje u Ciebie jedna lekcja, jednak mój brat płacił 40 zł/h z niemieckiego. Przy tym jeszcze musisz dojechać to liczmy 10 zł. więc tygodniowo tracisz 100zł. Nie pozwól, alby ich nieodpowiedzialność odbijała się na Tobie. Powiedz im to w delikatny sposób, że jeśli nie zmienią swojego podejścia będziesz musiała zrezygnować ze współpracy.
Bardzo dobrze, niech ktoś inny się z nimi męczy. Najbardziej szkoda małej, bo nie ma w tym jej winy, ale to już nie Twój problem, musisz myśleć przede wszystkim o sobie
To ich w środe sprowadzę na ziemię w takim razie. Niech szukają nowego lektora, niech sie martwią i żałują tylko z kolejnym lektorem będzie to samo, a watpie, by ktoś inny miał taką cierpliwość jak ja.
Masakra, gówniara myśli że staniesz dla niej na głowie.... I jak dalej z nią współpracujesz?
Miałam podobną sytuację, babka ciągle odwoływała zajęcia, a miałam z nią lecję tylko raz, i widać, ze była zadowolona. W końcu przestała się ze mną kontaktować co było równoznaczne z rezygnacją... Niby dorosła kobieta pracująca w korpo, a nie była w stanie w głupim smsie napisać mi, że rezygnuje, tylko odwołała kilka zajęć naprzód...
Też się dziwię Zwłaszcza, że jak juz wspominałam, są to ludzie wykształceni.
Wszystkie dziewczyny mają rację. Ja miałam ostatnio sytuację dziewczyna na 3 umówione spotkania 2 odwołała, ostatnio więc na jej normalną godzinę umówiłam się z kimś innym, bo ona się nie określiła czy w końcu dotrze, a jej zaproponowałam godzinę 18, gdy w końcu stwierdziła, że przyjdzie, ale co usłyszałam... że dla niej to za późno bo ona chodzi wcześnie spać (dziewczyna ma 18 lat), ręce mi w tym momencie opadły, ponieważ ona ma spore zaległości i to powinno być w jej interesie żeby to nadrobić, ale przecież ja jej nie zmuszę. Niektórym nie dogodzisz choćbyś na rzęsach stawała, tak chyba jest też z rodzicami tej małej.
Jednym wyjście zakonczenie z, nimi współpracy inni chętni sie znajda na ich miejsce
Dziewczyny, znalazłam fajny artykuł http://blog.beatatopolska.pl/regulamin-zajec-indywidualnych-dlaczego-go-potrzebujesz/
Dziewczyna pisze w nim o ustaleniu regulaminu zajęć indywidualnych. Jak myślicie, jest to dobry pomysł? Już sobie taki stworzyłam, dam swoim obecnym uczniom, jak i nowym
Tak, decyzja podjęta, tylko teraz trzeba to rozegrać stanowczo, ale grzecznie .
@Dell Właśnie, jestem pewna w 99.9 %, ze nie zrozumieją i będą mieć pretensję, coś w stylu "ale przecież my mamy prawo odwołać...". No tak, a ja mam prawo być zła, że mi burza plany. I tak poszłam im na rękę z terminami i godzinami zajęć na samym początku.
Nawet nie starają się tego odrobić, nie wiem, przesunąć, tylko odwołać i pocałuj sie w Teraz jak czytam różne wypowiedzi korepetytorów, takie sytuacje są dla nich karygodne i nie do zaakceptowania. A ja głupia od listopada takie coś uważałam za normalne...
Niestety korepetytorów nie zawsze traktuje się poważne, jak już wspomniałam żałuję, że przed rozpoczęciem tej działalności nie założyłam sobie jakiegoś regulaminu, teraz na 100% będę takowy przedstawiać nowym uczniom.
Dziękuję za mądre słowa
Powinnaś być zła, masz do tego całkowite prawo. Za żadne skarby świata nie daj się im przekonać, że powinnaś robić to, czego oni chcą. To Ty jesteś tam dla nich, nie oni dla Ciebie. Nie sądzę, że oni zrozumieją sytuację, lub będzie im rzeczywiście przykro. Jeśli już, będą zapewne czuli się urażrni, a całą winę będą próbowali zrzucić na Ciebie. "Bo to Ty powinnaś ją nauczyć" itp. Masz swoją wartość i nie daj im się poniżyć i wepchnąć w błoto. Mam nadzieję, że wszystko skończy się dla Ciebie jak najlepiej
@Dell
No tak masz rację niestety... Wiesz, że z tym usługiwaniem to trafiłas w sedno. U każdego innego ucznia czuję, że rodzice (czy tez sami uczniowie, bo uczę też dorosłe osoby) traktują mnie po partnersku, a tutaj czasem mam wrażenie, że jestem ich służącą, że mogą sobie odwołać, przesunąć, bez podania przyczyny. Ja tylko raz odwołałam lekcje z nimi - dzień przed Wiglią, kiedy wiadomo, przygotowania itd. Ale wiedzieli o tym kilka dni wcześniej bo na lekcji im to przekazałam. Nawet nie jest mi przykro, jestem po prostu zła.
Moim zdaniem nie powinnaś niczego ułagadzać, ubierać w piękne słowa czy pisać wierszy. W ten sposób pokażesz im, że jesteś uległa i nadal mogą Tobą rządzić. Przez kilka tygodni będzie spokój, a potem znowu to samo. Niestety, ale w ten sposób właśnie tak się to skończy. Przykro mi, ale musisz być ostra. Najlepiej omówić to też z małą, powiedzieć jej, że Ci bardzo przykro, ale przy takim postępowaniu jej rodziców nie będziesz w stanie nadal prowadzić lekcji. Jest już w tym wieku, że powinna potrafić przełożyć to rodzicom i Cię wesprzeć. Jeśli nie, nic na to nie poradzisz. Nie jesteś od tego, żeby im usługiwać i być na każde zawołanie. Moim zdaniem dawanie im ostatniej szansy byłoby błędem, powinnaś to przełknąć i całkowicie zakończyć współpracę. Inaczej sytuacja się nie zmieni...
Ale wiesz, nie mam firmy założonej, więc z tym płaceniem za odwołaną przez nich lekcje może być cieżko
Oj tak, płatne najlepiej całość za lekcję jeśli odwołają 15 minut przed + zwrot pieniędzy za dojazd.