2 na 2 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(

Produkt dodany w dniu 14.03.2024 przez gilgotka

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Ukviat - Krem pod oczy, Baby Pink, Rozświetlający

Ukviat Krem pod oczy, Baby Pink, Rozświetlający

Ukviat, Rozświetlający krem pod oczy Baby Pink.
Kupiłam go w sklepie Krem de la krem już jakis czas temu i już dawno zużyłam.

Krem jest tak niesamowicie wydajny, że aż mi się znudził i zużyłam na szyję i dekolt. Krem przeznaczony jest do skóry wrażliwej, nie podrażnia, ładnie rozświetla i sprawia, że skóra wygląda na wypoczętą.
Lubię kremy rozświetlające m, ale jak jednocześnie działają przeciwzmarszczkowo na skórę. A tutaj mi tego zabrakło. Krem dobrze się wchłania, ma lekka konsystencję o wygląda super. Jednak w przypadku baloty dojrzałej to za mało. Myślę, że młode skóry będą zachwycone, krem rozpromienia, rozświetla i ożywia spojrzenie, jednak u mnie to tylko dodatek do pielęgnacji. Potrzebuję czegoś więcej.

Zobacz post

Ukviat Krem pod oczy, Baby Pink, Rozświetlający

Rozświetlający krem pod oczy Baby Pink marki Ukviat, który jakiś czas temu kupiłam w sklepie Krem de la krem, a że w końcu udało mi się go zdenkować to przyszła pora na recenzję. Zacznę od tego, że krem mnie zachwycił jak tylko zobaczyłam go na relacji u Madzi i od razu trafił na moją wish listę. Kiedy nadarzyła się okazja postanowiłam to marzenie spełnić i tak zaczęła się moja przygoda z marką Ukviat, która od tej pory powiększyła moją kolekcję kosmetyków o jeszcze kilka innych produktów. Ja uwielbiam kosmetyki rozświetlające i mam do nich ogromną słabość. Byłam bardzo ciekawa jak sprawdzi się akurat ten, a oczekiwania miałam dość duże. Czego wymagam/ oczekuję od kremu pod oczy? Przede wszystkim aby był lekki w nakładaniu, żeby przy tej czynności nie podrażniać skóry, żeby dobrze nawilżał i delikatnie napinał, a jeśli wizualnie dodatkowo sprawia, że buzia wygląda na bardziej wypoczęta niż faktycznie jest, wtedy w ogóle jest najcudowniej. Ten krem przeznaczony jest głównie do cery wrażliwej, suchej i właśnie takiej z oznakami zmęczenia. Ma poradzić sobie z takimi problemami jak obrzęknięta skóra, cienie czy zmarszczki. W efekcie możemy od niego oczekiwać oczywiście tytułowego rozświetlenia, nawilżenia i wygładzenia. Kremik zawiera naturalnie rozświetlające pigmenty, a także kompleks komórek macierzystych tuberozy z betainą. Został zamknięty w eleganckim szklanym słoiczku z nazwą marki o pojemności 15 ml. Kosmetyk nie jest perfumowany, ale ma lekki i bardzo przyjemny zapach. Kolor to taki pudrowy róż, który pięknie prezentuje się w opakowaniu. Krem ma odżywiać i pielęgnować skórę, więc jest dość bogaty, a jednocześnie jego konsystencja pozostaje lekka i przyjemna w nakładaniu. Już niewielka ilość wystarczy na pokrycie okolicy oczu. Łatwo się rozsmarowuje i dość szybko wchłania. To co jest odczuwalne niemal natychmiast po wchłonięciu to przede wszystkim przyjemne nawilżenie i wygładzenie skóry. Staje się ona miła w dotyku, a także lepiej odbija światło przez co faktycznie faje wrażenie bardziej świeżego i wypoczętego spojrzenia. Moje cienie pod oczami są kwestią genetyczną i chorobową, więc żaden krem nie jest w stanie ich zniwelować, ale kosmetyki takie jak ten skutecznie potrafią zminimalizować ich rzucanie się w oczy, bo pierwsze co widać to blask. Zaznaczę, że jest on bardzo subtelny i naturalny, więc nie ma tu mowy o sztucznym efekcie rozświetlenia. W kremie dosłownie widać migoczące małe drobinki, co mnie bardzo cieszy, bo zdecydowanie w tym temacie jest ze mnie sroka jeśli chodzi o błyskotki. Krem można stosować na dzień i na noc i tu przyznam, że zaczęłam go stosować jeszcze w ciąży i nie byłam wtedy zbyt systematyczna jeśli chodzi o zużywanie kosmetyków i często pomijałam wiele kroków pielęgnacji. Mimo to jednak byłam bardzo zadowolona z efektów, bo krem dawał mi dokładnie to czego oczekiwałam. Dbał o moją skórę, nie podrażniał jej i nie wystąpiły na niej żadne efekty niepożądane przez cały okres stosowania. Wypadał bardzo wydajnie i fantastycznie sprawdzał się solo, jak i zastosowany pod makijaż. W żaden sposób nie wpływał na jakość czy trwałość makijażu, który później nakładałam. Nawilżał dokładnie tak jak tego potrzebowałam i nie zostawiał żadnej tłustej warstwy czy nieprzyjemnego filmu. Bardzo szybko się wchłaniał, a w następstwie skóra nie lepiła się. Ja wyciągałam kremik za pomocą szpatułki, aby zachować higieniczność i łatwiej mi było też w ten sposób wyporcjować odpowiednią ilość. Używałam go i na dzień i na noc i w obu przypadkach sprawdzał się świetnie. Zachwycił mnie od pierwszego użycia i zachwycał do samego końca. Kosztował 79,90 zł i moim zdaniem jak najbardziej warty jest swojej ceny. Świetny, lekki a zarazem treściwy krem pod oczy, który super nawilża, wygładza, pielęgnuje i subtelnie rozświetla skórę dając wrażenie bardziej wypoczętego spojrzenia. Sama z chęcią kupiłabym go ponownie, dlatego jak najbardziej polecam!

Zobacz post

Zamówienie na Dzień Kobiet z Krem de la krem

Z okazji Dnia Kobiet postanowiłam zrobić prezent sama sobie i złożyć zamówienie w Krem de la krem. W zasadzie kupiłam to co potrzebowałam, a akurat na te konkretne produkty czaiłam się od dłuższego czasu. Pierwszy do koszyka wleciał Baby Pink Rozświetlający krem pod oczy od Ukviat, który zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia na relacji. Akurat moje kremy pod oczy się pokończyły, więc zdecydowałam się na tę nowość. Ma nie tylko rozświetlać, ale też pielęgnować wrażliwą skórę. Został zamknięty w uroczym, szklanym słoiczku o pojemności 15 ml i kosztował 79,90 zł. Jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi, bo póki co użyłam go na dłoni i jestem oczarowana pierwszym wrażeniem. Kremik jest lekki, cudownie nawilża, a skóra w miejscu użycia była widocznie jaśniejsza, więc nie mogę się doczekać żeby zobaczyć efekt pod oczami. Kolejnym kosmetykiem, który potrzebowałam był peeling do ciała i zdecydowałam się na markę zupełnie dla mnie nową, czyli Bracia Mydlarze i ich podobno kultowy peeling Bazylia z porzeczką. W metalowej puszce znajduje się 200 g kosmetyku w kolorach fioletu i zieleni, a zapach jest po prostu niesamowity! Czuć zarówno porzeczkę, jej kwaskowatość i zarówno orzeźwiającą, świeżą bazylię. Przyznam, że połączenie naprawdę jest niesamowite i mnie zachwyciło, więc myślę, że zwłaszcza w okresie wiosennym i letnim będzie się go przyjemnie używało. On kosztował 39 zł i były dostępne też inne wersje zapachowe, ale jednak ta nietypowa mnie kupiła i cieszę się z tego wyboru. Kolejny produkt to kultowa już tutaj na Dress Cloud Tarka do stóp Express Pedicure marki Cudo w wersji różowej. Długo broniłam się przed tarkami i pumpeksami, ale ostatnio moje pięty wołają o pomoc, a czytałam o tej tarce same plusy więc jestem ciekawa jak się u mnie sprawdzi. Ona kosztowała 32,90 zł, a w dodatku do każdego zakupionego produktu marki Cudo w gratisie była miniaturka Specjalistycznego żelu do higieny intymnej Intima tej marki. Buteleczka ma 50 ml, więc idealna na wyjazdy, ale że mi żaden się nie szykuje to przetestuje sobie go w domku, bo bardzo mnie ciekawi. Ostatni produkt, który wpadł do koszyka to herbata owocowa Berry Muffin marki Brown House & tea. Marka ciekawiła mnie dłuższy czas i kiedy zobaczyłam to cudo postanowiłam spróbować, bo kocham herbatki owocowe, a tą można parzyć zarówno na ciepło, jak i na zimno W tekturowym opakowaniu ze śliczną grafiką mamy 50 gram herbatki w cenie 25 zł. Paczuszka była jak zwykle cudownie zapakowana i pachnąca, a w środku znalazłam najnowszą karteczkę, które zbieram bo są przepiękne i miło jest mieć kolejną w kolekcji, dostałam też krówkę w opakowaniu w urocze kokardki, a także próbkę kremy Balance od Sisi & Me o właściwościach nawilżających, który dodatkowo jest hypoalergiczny. Chętnie go przetestuję, bo marka mnie ciekawi. I ostatni produkt, który znalazłam w pudełeczku to podkładka pod kubek wykonana z drewna z motywem kokardki i ażurowych serduszek. Była dodawana z okazji Dnia Kobiet do paczuszek (do wyboru był jeszcze breloczek). Już dawno nie zamawiałam nic z kremowego sklepu i miałam ogrom radości przy otwieraniu tej paczuszki, a wszystkie produkty od razu lądują do testów, których nie mogę się doczekać.

Zobacz post
1