Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Teaology - Krem do twarzy, Kombucha Tea, Rewitalizujący
Teaology, krem do twarzy, Kombucha Tea rewitalizujący.
Krem znalazłam w jednym z kalendarzy, jest to 30ml, a pełnowymiarowe opakowanie ma 50ml i jest zapakowane w słoiczek. Ta wersja jest w tubce, używam go już od jakiegoś czasu i zdaję się być bardzo wydajny.
Ma nieco treściwszą konsystencję i wchłania się chwilkę dłużej, niż przeciętne lekkie kremy i pozostawia delikatny film na skórze.
Początkowo używałam go głównie na noc, ale mimo filmu na skórze sprawdza mi się również pod makijaż i nic się nie roluje, ani nie wyświeca, a jedynie pozostawia skórę lekko rozświetloną, co wygląda bardzo dobrze i daje efekt zdrowej skóry.
Krem stanowi fajną bazę, ale trzeba uważać z ilością. Ja akurat mam suchą cerę i dla mnie taki otulający krem nawet na dzień się sprawdza, myślę że dla posiadaczek skóry tłustej mógłby być za ciężki (ale nadal nie jest to ciężki i treściwy krem), myślę że na noc sprawdziłby się lepiej. Skóra po nim jest mięciutka i wygładzona , dobrze nawilżona i odżywiona. Suche skórki są niewidoczne i daje on poczucie nieco jędrniejszej skóry, co bardzo w nim cenię.
Jeśli chodzi o zapach, to mi się podoba, choć ciężko mi go do czegoś konkretnego porównać. W składzie znajdziemy kombuchę, fermentowaną czarną herbatę, która jest bogata w probiotyki, ale też krem ma zadziałać nieco rozjaśniająco, ujędrniająco i przeciwstarzeniowo.
Bardzo się cieszę, że miałam okazję go przetestować sama najpewniej nie zdecydowałabym się na zakup, a krem okazał się bardzo fajny .
Krem do twarzy Kombucha Tea o właściwościach rewitalizujących od Teaology. Jest to krem w wersji miniaturowej o pojemności 30 ml, który znalazłam w kalendarzu adwentowym z Douglas. Miałam okazję już wcześniej poznać tę markę i bardzo mnie zaciekawiła, więc ucieszyłam się na kolejną możliwość przetestowania zupełnie nowego dla mnie produktu. Ten krem zawiera kombuchę, czyli sfermentowaną czarną herbatę bogatą w probiotyki i przeciwutleniacze. Jego działanie ma dość szeroki zakres, a między innymi ma wygładzać, dodawać blasku, ogólnie poprawiać jakość skóry, ujędrniać, a także poprawiać koloryt i zwalczać drobne zmarszczki. Głównie przeznaczony jest do cery suchej i mieszanej albo po prostu jeśli mamy potrzebę rewitalizacji czy ujędrnienia, więc tak naprawdę krem jest dość uniwersalny w moim odczuciu. Ja akurat mam cerę normalną i u mnie sprawdził się świetnie. Zacznę jednak od opakowania, ponieważ mi osobiście wpadło w oko. Tubka była dla mnie wygodna, a kolor wręcz energetyczny. Pełnowymiarowe opakowanie to jednak szklany słoiczek, więc warto mieć to na uwadze. Jeśli chodzi o krem sam w sobie to miał żółty kolor i jak dla mnie zapach słodkiej, czarnej herbaty. Dla mnie był naprawdę przyjemny i mi osobiście umilał pielęgnację. Konsystencja bardzo aksamitna, wręcz otulająca skórę co było mocno odczuwalne. On dosłownie przytula skórę przez co ja zawsze miałam wrażenie takiego ciepła. Zaznaczę, że nie było to absolutnie nieprzyjemne pieczenie i nie jest to w żadnym wypadku wada, choć wiem, że ten efekt nie każdemu może się spodobać. Krem należy nakładać na oczyszczoną skórę rano i wieczorem i ja nakładałam go tylko na noc, ponieważ dla mnie na dzień był po prostu za ciężki. Miałam wrażenie, że czuję go długo na skórze jakby pozostawiał film. O ile na noc mi to nie przeszkadza, tak w ciągu dnia wolę coś lżejszego. Krem przyjemnie się nakłada i wypada dosyć wydajnie. Można nakładać go również grubszą warstwą jako taki okład, który również pozostawiamy do całkowitego wchłonięcia, chociaż ja w ten sposób go nie używałam, bo już przy cieńszej warstwie miałam wrażenie, że niezbyt szybko się wchłania, więc grubszą warstwę na noc pewnie prędzej wytarłabym w pościel niż zdążyłaby się wchłonąć. Krem ma jednak swoje plusy i to co jest widoczne od razu to bardzo dobre nawilżenie skóry. Staje się ona miękka, przyjemna w dotyku, wręcz aksamitna. Dodatkowo odnosiłam wrażenie, że jest bardziej elastyczna. Kiedy budziłam się rano, nawet po nie do końca przespanej nocy ta skóra wyglądała na bardziej promienną niż faktycznie była. Wręcz mam wrażenie, że ten krem energetyzował skórę. Dla mnie efekty były jak najbardziej widoczne i zadowalające. W moim odczuciu to super krem na chłodniejsze miesiące roku. Mimo słonecznego opakowania nie używało mi się go zbyt dobrze latem, ale właśnie jesienią i zimą sprawdził się najlepiej. Kremik był naprawdę fajny, ale pełnowymiarowe opakowanie 50 ml to koszt ponad 200 zł w cenie regularnej. Ja osobiście bym go w tej cenie nie kupiła. Ma dużo plusów, ale nie ma co ukrywać, że choć efekty są widoczne to dla mnie nie były one jakoś wow żebym powiedziała, że kosmetyk jest wart każdej złotówki. Po za tym ma małe mankamenty jak wolniejsze wchłanianie czy uczucie filmu na skórze. Bardzo cieszę się, że miałam okazję go użyć, bo był fajny, ale nie czuję, żeby to był kosmetyk dla mnie.
Zobacz post
Kalendarz Douglas okienko nr 18 znalazłam w nim rewitalizujący krem do twarzy Teaology. Krem ma aż 30 ml więc jest to całkiem sporo. Można go na pewno dokładnie przetestować. Z wyglądu krem wygląda bardziej jak krem do rąk niż do twarzy. Przyznam, że to zamknięcie jest bardzo niewygodne przy długich paznokciach ciężko zakrętkę odkręcić czy zakręcić bez upuszczenia jej z rąk. Opakowanie ma też ładny żółty odcień. Krem ma lekką konsystencję ale bardzo dziwny zapach. W ogóle mi się on nie podoba zapewne to ta kombucha w składzie. Nie lubię zresztą kosmetyków z kombuchą. Krem dobrze nawilża skórę i nadaje się zarówno jako krem na dzień i na noc. Dobrze nawilża skórę i nie zostawia na niej żadnej tłustej warstwy. Działanie ma świetne ale zapach go u mnie dyskwalifikuje.
Zobacz postPodobne produkty


