Swiss Pure
Pianka do oczyszczania twarzy, Cleansing Bubble Foam, The Mild Edelweiss
0 na 1 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 19.08.2018 przez ilovedots
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Swiss Pure - Pianka do oczyszczania twarzy, Cleansing Bubble Foam, The Mild Edelweiss
Swiss Pure The Mild Cleansing Bubble Foam Pianka do mycia twarzy 250ml.
_______________________
Wszystko, co czytałam o tej piance powodowało, że chciałam ją mieć. Delikatna formuła oparta na ekstraktach z szarotki alpejskiej odpornej na trudne warunki pogodowe wzmagała moją ciekawość. Kupiłam, zaczęłam używać i miłości nie było. Jeśli używałam jej wieczorem w 2 kroku demakijażu było ok, ale jeśli myłam twarz rano, to mocno ją ściągała i od razu musiałam nakładać tonik i krem. Dlatego nie używałam jej codziennie. Zdziwiło mnie, że przeznaczona jest dla skóry suchej i wrażliwej, bo kiepsko to widzę, skoro na mieszanej nie dała rady. Podobało mi się, że po naciśnięciu pompki wydobywała się delikatna chmurka, którą łatwo rozprowadzało się na skórze. Nie oczyszczała do "piszczenia" ale i tak nie była zbyt delikatna. Zapach przyjemny, nienachalny. Bąbelki powietrza delikatnie masowały skórę usuwając zanieczyszczania, szkoda, że się nie polubiliśmy, ale i tak zużyłam do końca.
Kolejny raz zgrzeszyłam i popełniłam zakupy! Tym razem zamówienie zrobiłam na stronie Skin Garden i chyba wszystko kupiłam na promocji.
Pierwsza rzecz to nakładka na maseczki w płachcie. Jeśli ktoś nie wie co to jest to już tłumaczę: wygląda to dokładnie tak, jak maska w płachcie, z tą różnicą, że jest zrobiona z silikonu i posiada dodatkowo zaczepy/zauszniki - brakuje mi odpowiedniego słowa, ale chodzi o to, że maskę zakładacie na uszy, tak jak np maseczkę ochronną. Ma ona na celu zapobiegać ześlizgiwaniu się maski z twarzy, jak również wspomaga wchłanianie się jej w skórę i dodatkowo chroni przed parowaniem/wysychaniem maski. Zdążyłam już przetestować ten wynalazek i jestem nim zachwycona! Tym bardziej, że ta nakładka kosztowała "aż" 5 zł! W sumie ma on jakieś drobne wady (np to, że przez to dociskanie maski do twarzy serum co jakiś czas kapało mi z nosa), ale i tak jak za te pieniądze, to jest to świetny produkt i ja się z nim naprawdę polubiłam.
Następnie skusiłam się na maski w płachcie. Kupiłam ich aż 10 sztuk, bo były w naprawdę fajnej cenie, i skusiłam się na takie marki jak Frudia, Manefit, Missha oraz A'Pieu. Maski Manefit i A'Pieu kosztowały 1,99 zł za sztukę, a maski Frudia oraz Missha 2,99 zł.
Kolejną rzeczą, która wrzuciłam do koszyka, były płatki peelingujące NeoGen. Bardzo mnie ciekawiły, a że również były na promocji i kosztowały 1,29 zł za sztukę (przecenione z 4,99zł!), to postanowiłam je wypróbować. Sprawdziłam też cenę pełnowymiarowego opakowania płatków i okazało się, że aktualnie o wiele korzystniej cenowo wychodzą pojedynczo pakowane płatki, niż cała paczka, dlatego wrzuciłam ich do koszyka dosyć sporo.
Wzięłam też piankę do mycia twarzy od SwissPure. Mam od nich balsam do ciała i jestem w nim totalnie zakochana, więc jak zobaczyłam na promocji tą piankę, to postanowiłam ją wziąć na przetestowanie. Kosztowała tylko 11,99 zł - przeceniona z 49 zł! Zdążyłam jej już użyć i o ile balsam SwissPure kocham, tak szczególnie wielką fanką tej pianki nie jestem. Naprawdę dobrze oczyściła moją twarz z sebum, którego było sporo po całej nocy, a do tego miałam na twarzy resztki niewchłoniętego serum z maski w płachcie, jednak moim zdaniem nie jest ona na tyle super, żebym zapłaciła za nią więcej niż te 12 zł - a tym bardziej nie jest warta 49 zł w regularnej cenie! Pianki z Nivea czy z Avonu, których używałam, wydawały mi się nawet nieco przyjemniejsze, a są z niższej półki cenowej.
W zakładce "wyprzedaż" znalazłam też sporo przecenionych próbek i z ciekawości wzięłam kilka sztuk. Nie znam tych kosmetyków w ogóle, więc jestem ich bardzo ciekawa. Z tego co zauważyłam, to większość tych kosmetyków była przeceniona ze względu na kończące się daty ważności. Mi to akurat nie przeszkadza, bo w te 2-3 miesiące spokojnie zdążę je zużyć.
A teraz czas na gratisy, których jest naprawdę mnóstwo! Cały górny rząd saszetek, to próbki, które dostałam dodatkowo do zakupów! Byłam w szoku, gdy zobaczyłam tą ilość - spodziewałam się dosłownie kilku próbek, a dostałam aż 32 próbki!
To, co mnie dodatkowo zdziwiło w tych gratisach to fakt, iż sklep Skin Garden to właściwie to samo co sklep marki Missha - oba te sklepy podchodzą pod jedną spółkę i zauważyłam też, że mają praktycznie te same promocje (z tą różnicą, że na Skin Garden jest jednak większy wybór marek i co za tym idzie więcej promocji ). Wielokrotnie robiłam zamówienia w sklepie Missha na dosyć duże kwoty i zawsze dostawałam dosłownie kilka próbek - nawet gdy ostatnio w komentarzu do zamówienia poprosiłam o dorzucenie jakichś próbek, to dostałam aż 3... Więc tym bardziej jestem zdziwiona, że teraz, do dosyć małego zamówienia gdzie wszystko kupiłam na przecenie, dostałam aż tyle próbek!
Za wszystko razem z przesyłką zapłaciłam 85 zł, co uważam za super okazyjne zakupy!
Lubicie pianki do oczyszczania twarzy? Ja bardzo!😊 Używam ich głównie do drugiego etapu oczyszczania twarzy, często też z soniczną szczoteczką.
Teraz używam pianki SwissPure, jest przyjemnie gęsta i w miarę delikatna. Czasami zdarzają się takie mocne pianki, które pozostawiają skórę czystą, że aż piszczy, a takie bardzo mocne oczyszczanie nie jest wskazane.
Podobne produkty


