Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Silcare - Naturro, Błoto z Morza Martwego
Silcare Naturro, Wegańskie błoto z Morza Martwego.
Kosmetyk ten dodaję do kategorii maseczki, bo w takiej firmie go używałam.
Błoto oparte jest w 100% na składnikach pochodzenia naturalnego. Jedt bogate w magnez, sód, potas, wapń, jod, żelazo, mangan, bromki, siarczany, węglany i chlorki.
W formie maseczki doskonale oczyszcza, nawilża i odżywia skórę. Na plus zasługuje również to, że reguluje wydzielanie sebum, wygładza, matuje i regeneruje skórę.
Wystarczy wymieszać błoto z wodą i taką papkę nałożyć na twarz. Idealnie sprawdzi się w przypadku cery problematycznej i tłustej. Aplikacja przebiega łatwo i sprawnie, jednak podczas zmywania robimy trochę bałaganu. Nie należy dopuszczać do jej wyschnięcia na twarzy, najlepiej co jakiś czas zwilżać mgiełką lub hydrolatem. Maskę trzymamy 10-15 minut, ale zalecane jest przy pierwszej aplikacji skrócić czas do 2-3 minut i stopniowo go wydłużać obserwując reakcję skóry. Maskę najlepiej stosować 2 razy w tygodniu wtedy zauważymy najlepsze rezultaty.
Kilka dni temu pokazywałam produkty do pielęgnacji ust Naturro, dziś pora na pielęgnację ciała i twarzy.
W zestawie znajdują się 4 kosmetyki: żel pod prysznic, peeling i masło do ciała oraz błoto z Morza Martwego, którego używam jako maskę do twarzy.
Wszystkie mają bardzo ładną, spójną grafikę i delikatny słodko-roślinny zapach.
Zacznę od żelu pod prysznic, który jest w wygodnej w użyciu butelce z pompką. Ma dość gęstą konsystencję, dobrze się pieni i świetnie oczyszcza skórę. Nie wysusza i jest odpowiedni dla wrażliwej skóry.
Peeling do ciała to mój ulubieniec z całej serii. Bardzo lubię jak nałożony na wilgotną skórę zostaje na niej i nie osypuje się. Ma lekką lejną konsystencję, dzięki czemu świetnie się rozprowadza i masuje ciało. Jest dość mocnym zdzierakiem, ale nie robi krzywdy. W kontakcie z wodą zmienia się w mleczko i łatwo spłukuje. Nie pozostawia tłustej warstwy, bo wiem, że nie każdy to lubi. Jego formuła oparta jest na kryształkach soli, cukru i proszku z łupin orzecha kokosowego. Ciało po nim jest fantastycznie wygładzone, miękkie i gotowe do dalszej pielęgnacji.
Masło do ciała ma największą pojemność bo aż 300 ml. Jego konsystencja bardziej przypomina mi balsam niż masło, jest lekka, łatwo się rozsmarowuje i nie pozostawia tłustej warstwy. Nie wchłania się ekspresowo, trzeba dać mu chwilę, ale można w tym czasie wykonać masaż. Bogactwo maseł, olejów i roślinnych ekstraktów mocno nawilża i odżywia skórę, pozostawiając ją miękką i pachnącą.
Ostatnim produktem jest błoto z Morza Martwego, bogate w minerały i pierwiastki. Błoto dogłębnie oczyszcza, ujędrnia i zmiękcza skórę. Można stosować je na twarz, jak i całe ciało, jednak od razu ostrzegam, że przy spłukiwaniu robi się wielki bałagan, dlatego ograniczyłam się jedynie do stosowania jako maskę na twarz. Kilka łyżeczek wystarczy wymieszać z wodą, lub tak jak ja z hydrolatem, i nałożyć na skórę twarzy. Początkowo zostawiamy taką papkę na 2-3 minuty, stopniowo wydłużając czas według indywidualnej tolerancji skóry. U mnie nie nastąpiło żadne podrażnienie, ani zaczerwienienie, nie łzawiły mi także oczy. Maskę zmywamy letnią wodą zanim zaschnie, warto mieć w pobliżu mgiełkę do zwilżania przy dłuższym czasie aplikacji. Bardzo podobał mi się wygląd skóry po zmyciu maski, była oczyszczona, zmatowiona i mięciutka.
Wszystkie te produkty świetnie się u mnie sprawdziły, polubiłam ich konsystencje i słodko-ziołowy zapach. Bogaty skład, bezpieczeństwo dla skóry, dbałość o środowisko oraz wygodne w użyciu opakowania to mocne strony tych kosmetyków. Naturro to nowa seria od Silcare,, która na pewno podbije niejedno kosmetyczne serce.
Podobne produkty
