Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Jo Malone - Woda kolońska, Rose & Magnolia
Tak prezentuje się moje małe zamówienie w Douglas. Mamy tutaj dwa kosmetyki marki Bielenda, które już chwilę chodziły mi po głowie. Mianowicie jest tu krem-maska do rąk z serii Star Dream. Jego przeznaczeniem jest skóra bardzo sucha, a oprócz właściwości regenerujących powinien także rozświetlać. Między innymi zawiera pył księżycowy oraz ametyst. Galaktyczne rzeczy w kosmetykach bardzo mnie przyciągają, a po za tym kocham rozświetlenie. Opakowanie jest wprost urocze z motywem gwiazdek, które uwielbiam. Tubka ma 50 ml i kosztowała 5,99 zł. Do koszyka wskoczył też olejek do kąpieli i pod prysznic również z pyłem księżycowym i ametystem, ale tym razem z kolekcji Cosmic Wellness. Olejek ma oczywiście za zadanie myć skórę, ale także relaksować i wyciszać. Tutaj również bardzo spodobało mi się opakowanie, ten kolor ametystu jest obłędny, a zapach bardzo przypadł mi do gustu. W zamówienia były dołączone próbki i nie ukrywam, że niesamowicie czekałam na próbkę zapachu od Jo Malone, a tutaj wersja specjalna Rose & Magnolia. Od razu mogę powiedzieć, że to jak się zawiodłam na tym zapachu, aż ciężko opisać. Poświęcę mu jednak osobną chmurkę, bo mimo, że to próbka to mogę jednak po przetestowaniu sporo powiedzieć. Trafił mi się też specjalistyczny balsam antycellulitowy marki mokosh w wersji wanilia z tymiankiem. Markę kojarzę i kiedyś miałam nawet ich kultowy peeling żurawinowy i był naprawdę fajny, więc masełka jestem bardzo ciekawa. Na koniec totalna nowość dla mnie, czyli detoksykująca maska marki Kylie Skin. Kylie kojarzyłam tylko z kolorówką, więc byłam bardzo zaskoczona, kiedy się okazało, że ma również pielęgnację. W saszetce znajduje się 3 ml produktu i myślę, że spokojnie starczy mi na jeden raz. Takie małe zamówienie, a bardzo cieszy!
Zobacz post
Próbka wody kolońskiej Jo Malone w wersji limitowane Rose & Magnolia. Dostałam ją do zakupów w Douglas i przyznam, że byłam niesamowicie podekscytowana, że będę testować zapach tej marki, bo od dłuższego czasu przewija się u moich ulubionych influencerek jednak ich cena póki co jest dla mnie nie do przejścia. Próbka nowych zapachów zawsze jest znakiem zapytania, niemniej jednak już po 2-3 razach łatwo ocenić czy zapach jest dla nas czy też nie i czy nas satysfakcjonuje, jeśli chodzi na przykład o trwałość. W mini buteleczce z atomizerem znajdowało się 1,5 ml wody kolońskiej. Nuty zapachowe, które możemy tu znaleźć to róża, magnolia, paczula i bursztyn, natomiast zapach opisywany przez producenta jest jako kwiatowy i zmysłowy. Jako, że bardzo lubię magnolię, kocham paczulę i w pewnych okolicznościach toleruję różę, byłam przekonana, że to będzie hit. Oj jak bardzo się pomyliłam. Co do samego zapachu, to absolutnie nie jest dla mnie i absolutnie w moim odczuciu nie jest on zmysłowy. Jest bardzo intensywny, kwiatowy, bardzo ukierunkowany na różę, jakby ktoś na siłę chciał ją wynieść na piedestał. Dla mnie ogromna przesada i szczerze powiedziawszy zapach mi się po prostu nie podobał, do tego stopnia, że po psiknięciu na sweter automatycznie rozbolała mnie głowa i zaczęło mnie mdlić. Sweter od razu poszedł do kosza na pranie i nawet po kilku dniach jak chciałam przerzucić go do pralki, to zapach utrzymywał się bardzo intensywnie. Kompletnie nie czuję tutaj ani magnolii, ani paczuli, ani nic innego, jest jakieś tło zapachowe do tej róży, ale jest bardzo przytłumione. Przez jego dość mocny charakter nie wiem na jaką okazję i w jakie miejsce by pasował, na pewno nie do pracy i nie na randkę, na żadne spotkania. Jedyne co mi przyszło do głowy po dłuższym zastanowieniu to może jakaś impreza typu Garden Party. Pomijając jednak, że zapach totalnie nie przypadł mi do gustu, to ma on plus jeśli chodzi o trwałość. Myślę, że jeśli ktoś uwielbia różę i bardzo dominujące zapachy, to będzie zadowolony. Dla mnie póki co ten zapach zgasił ciekawość co do poznawania kolejnych. Zazwyczaj czytając opis perfum wiem jak będą pachniały, tutaj miałam wrażenie, że przeczytałam co innego i powąchałam co innego. W związku z tym nie kupowałabym tych perfum w ciemno, a najpierw powąchała w sklepie, bo żadna marka nie przyniosła mi wcześniej takiego zawodu. Wspomnę jeszcze tylko, że ta woda kolońska jako, że jest z serii limitowanej występuję w jednej pojemności 50 ml i kosztuje 399 zł. O ile marka ma charakterystyczne, minimalistyczne opakowania, to w tym wypadku buteleczka ma inny kształt, napisy oraz kokardkę na zamknięciu. Ja zapachu nie polecam z tego względu, że u mnie się nie sprawdził.
Zdjęcie zaczarowane z Presetto.
Podobne produkty
