Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Farmacy - Balsam do demakijażu, Green Clean
Balsam do demakijażu, który znalazłam w kalendarzu Zalando. Balsam, który był w moim odczuciu bardzo przeciętny i nie wyróżniał się niczym szczególnym. Biała, zwarta konsystencja dobrze się rozprowadzała na twarzy i przemasowywała. Zapach dość specyficzny wyczuwałam tam jakąś miętę co nie do końca podobało mi się właśnie w balsamie do demakijażu. Zmywał makijaż, rozpuszczał podkład, ale do oczu nie odważyłam się go użyć właśnie przez ten zapach. Produkt dość drogi o pojemności 50 ml był w miarę wydajny.
Zobacz post
Farmacy Green Clean - czyli masełko do demakijażu twarzy.
Zamknięte w plastykowym opakowaniu o pojemności 50 ml. Jest to zbita konsystencja która pod wpływem ciepła super się topi i ładnie rozprowadza na twarzy. Produkt idealnie oczyszcza skórę z podkładu i innych produktów. Bardzo dobrze się go spłukuję z twarzy. Po zastosowaniu skóra jest super oczyszczona, nawilżona i idealnie gładka. Produkt bardzo wydajny o przyjemnym, delikatnym zapachu. Produkt nie zapycha skóry, nie podrażnia jej. Jego cena to około 80/100 zł, jest dość wysoka ale produkt spełnia moje oczekiwania. Miałam to masełko w kalendarzu adwentowym marki Douglas że względu na dość wysoką cenę raczej nie kupię 😉.
W Douglas kupiłam kalendarz adwentowy i w jednym z okienek dostałam ten świetny produkt, który bardzo polecam. Nawet nie wiedziałam, że oczyszczenia twarzy oraz demakijażu może być zrobione z pomocą takiej tekstury. Nie mogę powiedzieć, że to jest żel, nie do końca mydło, coś między. Bardzo ładny zapach, kolor, bardzo przyjemny do skory, dobrze nawilża i oczyszcza. Ten produkt jest troszkę drogi w Douglas, dlatego bardzo się cieszy, ze trafiłam na go w kalendarze, który kupiłam po raz pierwszy!
Zobacz post
20.12.
Dzisiejsze okienko kalendarza adwentowego Douglas Exclusive bardzo mnie zaskoczyło.
Znalazłam w nim balsam oczyszczający Farmacy Green Clean z ekstraktem z moringi.
Nie spotkałam się jeszcze z kosmetykiem do demakijażu w takiej formie.
Ma konsystencje jak mydełko/balsam do ust.
Jest to kosmetyk pełnowymiarowy zamknięty w 50ml słoiczku.
Jego kolor jest lekko zielony i pachnie bardzo ładnie.
Jestem bardzo ciekawa jak się będzie spisywał.
Zawartość kalendarzy adwentowych z 20 grudnia.
W kalendarzu Sir Williams była herbata cejlońska, która jest już drugi raz i pierwsza była dobra. W English Tea Shop smak Spooky Spice, a w Irvingu zielona herbatka z cytryną, której nie mogę się doczekać.
W Anthon Berg czekoladka w kształcie buteleczki z czystą wódką Sobieski w środku, która oczywiście została już skonsumowana i pojawiła się po raz drugi.
W kalendarzu skarpetkowym SOXO damska skarpetka w granatowym kolorze w urocze dzwoneczki i serduszka. Ostatnio była identyczna, więc mam parę.
Dzisiaj otwierałam też kalendarz z Real Techniques i trafił się naprawdę fajny pędzelek o numerze 300 i nie miałam wcześniej takiego kształtu, więc bardzo się cieszę, a pędzelek wygląda uroczo.
Kalendarz Q-Ki skrywał prawdziwą perełkę. W końcu doczekałam się w okienku rozświetlacza. Uwielbiam rozświetlacze i mam do nich słabość, bo uwielbiam jak się błyszczy i jestem ciekawa jak sprawdzi się tej marki. Opakowanie jest obłędne, a wypiekana gwiazdka na samym rozświetlaczu mnie urzekła. Całość pięknie się błyszczy, więc wizualnie jestem zachwycona.
Kalendarz z Douglas dzisiaj mnie zaskoczył. Była tam marka, której wcześniej nie miałam, a mianowicie Farmacy i z tego co przeczytałam ich kultowy produkt, czyli Green Clean, czyli balsam do demakijażu twarzy. Oprócz działania oczyszczającego ma również wygładzać skórę i pozostawiać ją jedwabiście gładką. Opakowanie jest spore, bo ma aż 50 ml, a jego sklepowa wartość to ponad 100 zł, więc wow! Ma zielonkawy kolor i bardzo przyjemny zapach, taki ziołowo-cytrusowy z nutą słodyczy. Uwielbiam testować takie nietypowe kosmetyki i to marki, której wcześniej nie miałam, więc jestem zachwycona.
To był naprawdę udany dzień i zachwycam się okienkami kosmetycznymi, pędzelkiem i skarpetką. Fantastycznie, że będę mogla poznać nowe produkty, nową markę i że skarpetka jest już do pary i to z tak uroczym wzorkiem.
Produkt znalazłam w kalendarzu adwentowym od Cult Beauty.
OPAKOWANIE:
Plastikowy słoiczek. Zabezpieczony dodatkowym wieczkiem ochronnym (oprócz nakrętki)
Dodatkowo dostajemy plastikową szpatułkę do aplikacji balsamu.
KONSYSTENCJA:
Produkt jest w formie stałej, ale nie jest mocno zbity.
Bardzo szybko rozpuszcza się i zamienia w olejek. Jest bardzo delikatny. Aplikacja na suchą skórę jest niezwykle przyjemna.
KOLOR:
Balsam w opakowaniu ma kolor zielony. Po rozpuszczeniu makijażu, na twarzy możemy zobaczyć szarawą poświatę. Jednak wszystko ładnie zmywa się wodą i żelem do mycia.
DZIAŁANIE:
Balsam bardzo dokładnie i niezwykle szybko rozpuszcza nawet mocny makijaż. Nie jest konieczne mocne pocieranie i masaż.
Jestem bardzo zadowolona z działania tego produktu. Jest niezwykle skuteczny a przy tym bardzo delikatny.
CENA:
To niestety jedyny minus produktu. Jest dosyć drogi. To w końcu tylko balsam do demakijażu, którego zużywamy bardzo dużo
ZALETY:
-opakowanie
-dodatkowa szpatułka
-skuteczne oczyszczanie
-rozpuszczanie nawet mocnego makijażu i filtrów
-delikatny
-super aplikacja
WADY:
-cena
Podobne produkty





