Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 25.06.2021 przez todoporti9
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Kneipp - Balsam do ust, Aloes i Mięta
24
Dwudzieste czwarte okienko z kalendarza adwentowego Kneipp. W okienku znalazłam Lippenpflege (Wasserminze & Aloe vera), czyli balsam do ust mięta i aloes. Balsam ma zbitą konsystencję, dzięki czemu nie topi się. Ma przyjemny zapach, który czuć podczas używania jej na ustach. Dobrze rozprowadza się go na ustach, nie skleja ich. Nie podkreśla suchych skórek oraz pozostawia na ustach ochronną powłokę. Usta po jego użyciu stają się nawilżone, odżywione oraz wygładzone.
Ten produkt zwrócił na siebie moją uwagę swoim przecudownym opakowaniem. Dolna część obudowy pomadki Kneipp Aloes i mięta jest zrobiona z korka, górna natomiast jest w jednym z moich ulubionych kolorów - miętowym. Nie mogłam jej nie kupić. Spodziewałam się efektu chłodzenia, ze względu na zawartość mięty, ale nie jest to tak mocno odczuwalne, jak w przypadku balsamów, które już w nazwie mają słowo "cooling". Jeśli ktoś nie przepada za tym uczuciem to może spróbować z tą pomadką, nie powinna za bardzo irytować. Pachnie bardzo delikatnie, czuć miętę, ale dość słabo. Początkowo miałam wrażenie, że ona w ogóle nie działa - jej konsystencja jest twarda, zbita i podczas smarowania myślałam, że nic na tych ustach nie zostaje. Po jakimś czasie jednak "rozkręciła się" i okazało się, że fajnie nawilża i pielęgnuje. Kiedy już pozbędę się swoich zapasów chętnie sięgnę po inne warianty, np. Czarny Bez.
Zobacz post
Moja nowa pomadka ochronna, czyli Kneipp Balsam do ust Aloes i Mięta. Skusiłam się, ponieważ już powoli kończą się moje zapasy pomadek, a szczególnie tych o delikatnym smaku, nie takim mocnym jak pomadki Lip Smacker. Pomadka zawiera same naturalne składniki, nie ma żadnych kontrowersyjnych składników i właśnie z tego względu bardzo mnie przyciągnęła, bo 90% pomadek z parafiną na pierwszym miejscu w składzie niezbyt mi pomaga, wyjątek to Carmex. Pomadka Kneipp zawiera w składzie olej kokosowy, masło shea, olej z oliwek, olej z nasion słonecznika, olej jojoba, aloes, olej z limonki, ekstrakt mięty nadwodnej, wosk z borówki i witaminę E. Kosmetyk jest wegański. Faktycznie zgodnie z zapewnieniem producenta zapewnia odpowiednie nawilżenie i wygładzenie. Skutecznie niweluje suche skórki. Pomadka ma trochę żółtawy kolor, pokazałam ją na którymś zdjęciu. Na ustach nie ma koloru, zostawia tylko delikatny błysk jak większość pomadek ochronnych, nie wygląda to chamsko jak w przypadku niektórych pomadek. Dość długo utrzymuje się na ustach, jak posmaruję usta na noc to rano jeszcze ją czuję, w ciągu dnia też długo się trzyma. Pachnie przyjemnie, wyczuwam głównie aloes, mięta jest słabo wyczuwalna. Na ustach pomadka nie zostawia chłodnego uczucia jak np. w przypadku pomadek z mentolem czy wyżej wspomnianego Carmexu. Bardzo też podoba mi się opakowanie. Dół wykonany jest z naturalnego korka, właściwie takiego, jakie są w winach. Lubię kosmetyki, które się czymś wyróżniają, ten korek zdecydowanie na plus. Górna część chyba jest z normalnego plastiku, bo jest informacja, że producent ograniczył plastik, a nie całkowicie go wyeliminował. Kartonik, w którym pomadka umieszczona jest w sklepie, wykonano z włókien naturalnych, jest biodegradowalny i bezpieczny dla środowiska. Na minus oceniam tylko cenę, pomadka kosztuje 22 zł, kupiłam ją na promocji za 17 zł, aktualnie jest jeszcze na promocji, kupowałam ją w poniedziałek. Cena jest jak dla mnie dość wysoka, w regularnej cenie bym jej nie kupiła, ale na promocji jeszcze uszło. W końcu też to nie jest kosmetyk na kilka użyć, tylko na dłuższy czas, a za naturalny skład niestety trzeba trochę więcej zapłacić. Pomadkę można dostać w Hebe i Rossmannie, w Rossmannie jest teraz na promocji. Są jeszcze inne wersje: Wanilia, Kwiat Migdała, Czarny Bez. Być może skuszę się jeszcze kiedyś na pomadkę, której teraz używam, kusi mnie jeszcze ten Czarny Bez.
EDIT chmurki po dłuższym stosowaniu:
Pomadka to złoto . Spędziłam kilka godzin w masce (6:30-11), później jeszcze z pół godziny byłam w sklepie i ani jednej suchej skórki na ustach z nałożoną pomadką pod maską. Na drugi dzień usta też jeszcze super nawilżone i nie musiałam ich niczym smarować. Na pewno to moje nie ostatnie spotkanie z firmą Kneipp. Po żadnej pomadce nie miałam jeszcze takiego efektu, żeby niestraszne mi było noszenie maseczki przez kilka godzin, a moje usta w dobie pandemii są mega wymagające. Chyba znalazłam pomadkę idealną.
Podobne produkty


