Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Kevin Murphy - Repair Me, Szampon do włosów
DENKO LUTY 2023 !
Moje jak największe denko do tej pory! Nie ukrywam, że w końcu przekroczyłam dla mnie nieosiągalną wcześniej liczbę 30 jeśli chodzi o ilość zużytych opakowań i jestem z siebie dumna, bo w sumie zużyłam 34 produkty w tym miesiącu! Przy tej ilości oczywiście pojawiły się buble, ale też pewne odkrycia, a do stałych bywalców dołączyły aż dwa kosmetyki! Jako, że brakłoby mi znaków, gdybym chciała opisać wszystko z osobna postaram się jedynie opisać je pokrótce.
To był miesiąc gdzie zużyłam już kolejne opakowania ulubionych produktów i w tej kategorii pojawił się:
Antyperspirant Rexona Motion Sense - kupuję regularnie, dla mnie najlepszy!
Tusz do rzęs Curling Pump Up Mascara od Lovely - najlepszy tusz! Świetna szczotka, intensywny kolor, świetny efekt!
Balsam do ciała Bath & Body Works tym razem zapach A Thousand Christmas Wishes - idealne nawilżenie, cudowny zapach.
Kredka do oczu Incredible Black od Wibo - intensywny czarny kolor, idealna miękkość, zużyłam wiele opakowań.
Podkład Better Than Perfect Eveline w kolorze 04 - uwielbiam go za możliwość budowania i naturalny efekt, a także to jaki komfortowy jest w noszeniu.
Do tej kategorii dołączają aż dwa produkty i mam tu na myśli takie, które zużyłam po raz pierwszy, ale już kupiłam kolejne opakowania, a jest to:
Hydrofilowy olejek myjący do higieny intymnej Yope - fantastyczny produkt do higieny intymnej! Jest delikatny, dobrze myje, nie podrażnia, a wręcz koi, przyjemnie pachnie i jest w ślicznym opakowaniu! Cudo!
Tusz do rzęs Stars from the Stars Star Exreme Lashes - polubiłam się z tym tuszem, bo ma ciekawą szczoteczkę, zwiększa objętość rzęs i daje naprawdę świetny efekt, a cenowo wypada naprawdę przyjemnie.
Kategoria SASZETKI:
Hydrożelowa maseczka w płacie Shine with Good Vibes and Neon Colors z ekstraktem z oczaru wirginijskiego - fajna rozświetlająca maseczka.
Maska na tkaninie Niuqi -sztywna płachta, dziwne mrowienie podczas użycia.
Maska Cactus Style - bardzo fajna ze ślicznym nadrukiem, super oczyszcza i nie podrażnia.
Maska Blueberry Extrakt - genialna maska o prześlicznym zapachu.
Maska do twarzy w formie bawełnianych płatków - dziwny produkt, który nie do końca rozumiem, szkoda pieniędzy.
Płatki pod oczy hydrożelowe serduszka ISANA - dobrze nawilżają, zmniejszają opuchliznę.
Maska Honey Extract - fajnie nawilża i poprawia elastyczność.
HIT!!! Maseczka Nightea Night Neroli & Tangerine marki Bubble T - absolutnie fantastyczna w każdym calu i dziękuję za nią kochanej @dastiina
Maska na twarz i szyję - ciekawy produkt, który dobrze nawilża.
Zabieg na włosy Niuqi - ciekawa maska w formie czepka, która delikatnie wygładziła włosy.
Maseczka do twarzy w płacie It's time for sweater weather marki Sence - fajnie odświeża, buzia wygląda zdrowo.
Maseczka do twarzy w płachcie Swirling Cupcake - fajna płachta i przyjemne działanie, ale tutaj minusik za sztuczny zapach.
Maska Camel Love - super płachta ze ślicznym nadrukiem, fajnie nawilża i poprawia elastyczność.
Balsam do ciała rozświetlający Niuqi - fajnie nawilża i rozświetla skórę.
Dwa opakowania (z 4 ) płatków pod oczy Soothe Puffy Tired Eyes z kolagenem i ekstraktem z ogórka od kochanej Justyny. Świetnie nawilżają i zmniejszają opuchliznę.
Próbka kremu pod oczy napinająco-wygłądzającego Eeny Meeny - to już druga próbka i po drugiej chcę ten produkt jeszcze bardziej! Genialny krem, który świetnie nawilża i wygładza.
Kategoria CIAŁO:
Żel pod prysznic Balea Happy Winter - cudowny zapach, kolor, opakowanie, świetnie myje.
Mydło do rąk Winter Berry Ice Bath & Body Works - piękny zapach i dobrze myje.
Mydło do rąk Zimowa Noc Yope - cudowne zimowe mydełko, które myje, pielęgnuje i nie podrażnia.
BUBEL! Żel pod prysznic Pralinka LaQ - niestety sztuczny zapach i słabo się pieni.
Mydło do rąk Dreamy Winter od kochanej Justyny! Śliczne opakowanie skradło moje serce i zapach przypominający pieczone jabłko.
Balsam do ciała A Thousand Christmas Wishes Bath & Body Works - cudowny zapach i świetne nawilżenie.
Chusteczki do higieny intymnej Fresh Aloes Cien - dobrze myją i odświeżają okolice intymne bez podrażnień.
Kategoria WŁOSY:
Szampon i odżywka Kevin Murphy Repair Me - oba kosmetyki dobrze się sprawdzają, jednak niestety cena oferowana od producenta to znacząco za dużo i w użyciu kompletnie nie czuć by był to produkt z wyższej półki. Moim zdaniem strata pieniędzy.
Kategoria TWARZ:
Płyn micelarny Balea The most wonderful time - fajnie domywa, nie podrażnia i nie szczypie w oczy.
Glow Drops Dr Barbara Sturm - serum, które fajnie się sprawdza, jednak jego cena jest znacznie za wysoka.
Jestem bardzo zadowolona z tego denka, a recenzje kosmetyków znajdziecie w moich chmurkach.
Szampon do włosów Repair-Me. Wash marki Kevin Murphy, który testowałam w ostatnim czasie i skończyłam już całe opakowanie. W większości używałam go łącznie z odżywką z tej serii, której recenzje znajdziecie w tej chmurce: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/odzywki-maski-olejki-do-wlosow/1023309-kevin-murphy-repair-me-rinse-odzywka-do-wlosow-wzmacniajaca-odnawiajaca/ . Na ten wysokopółkowy szampon zdecydowałam się za namową przyjaciółki ze względu na słabnące i wypadające włosy. Niestety, ale choroba robi z nimi straszne rzeczy, a ja próbuję je ratować na wszelkie sposoby dlatego też zdecydowałam się spróbować. Szampon przeznaczony jest do włosów zniszczonych, również zniszczonych chemicznie, a także łamliwych, suchych i porowatych, więc wydawałoby się, że będzie to idealny szampon dla mnie. Jego zadaniem jak na szampon przystało jest oczywiście oczyszczać, ale producent obiecuje też wzmacnianie, odżywienie i odbudowę. W składzie znajdziemy sporo dobroci jak aminokwasy jedwabiu, ekstrakt z liści bambusa, aktywne białka z owoców papai czy witaminy. W efekcie możemy spodziewać się włosów wygładzonych, pełnych blasku, a także ułatwionego rozczesywania, a ekstrakt z liści bambusa dodatkowo ma koić skórę głowy. Przyznam szczerze, że byłam bardzo podekscytowana tym szamponem, bo bardzo długo ta marka była na liście marzeń i to niesamowicie odległych. Zacznę jednak od tego, że dla mnie szampon ma przede wszystkim dobrze myć skórę głowy bez podrażniania i oczyszczać włosy z nadmiaru sebum. Ważne też aby nie plątał włosów i ichnie obciążał. Jeśli będzie robił coś więcej to super, a jeśli nie to oczywiście resztą powinna zająć się odżywka. Sięgając jednak po tak drogi szampon gdzieś tam moje oczekiwania lekko wzrosły i liczyłam, że wraz z odżywką z serii, wspomogą moje włosy na trochę wyższym poziomie niż kosmetyki drogeryjne, ale mocno się pomyliłam i zawiodłam. Szampon zamknięty był w opakowaniu 250 ml, w jasno niebieskim kolorze, gdzie odżywka miała ciemniejszy odcień, więc pięknie się razem prezentowały. W odróżnieniu od odżywki konsystencja była oczywiście rzadsza, więc twardsze opakowanie nie stanowiło tutaj problemu i do szamponu było akurat dobrze dopasowane. Miał perłowy kolor i identyczny kremowy, kwiatowo-owocowy, bardzo profesjonalny zapach. Pozostawał on na włosach również tam gdzie nie była nakładana odżywka. Był on mniej intensywny, ale po suszeniu nadal wyczuwalny. Nauczyłam się myć głowę 2 razy, czyli nakładam szampon, myję skalp zbierając większość sebum i spłukuję, po czym myję ponownie. Niestety, ale w przypadku mycia na 1 raz tym szamponem, przetłuszczały mi się dużo szybciej niż zwykle tak jakby za pierwszy razem nie był w stanie wszystkiego zebrać, nawet nałożony w większej ilości. Dopiero podwójne mycie dobrze doczyszcza skórę i włosy. To sprawia, że szampon staje się mniej wydajny i przyjaciółka mówiła, że ona też wykonuje dwa mycia. Jedno robi tańszym szamponem, a ostateczne mycie właśnie tym i myślę, że jest to jakiś patent. 2 mycia dobrze doczyszczają i włosy i skórę głowy i nie podrażniają. Nie czuję jakiegoś wyjątkowego ukojenia, ale jest po nim przyjemna świeżość. Ja dodatkowo podczas mycia stosuję masażer silikonowy więc efekt też zawdzięczam jemu, ale szampon sam w sobie dobrze się spisuje. Włosy po nim nie plątają się bardziej niż zwykle, ale nie do końca widzę, żeby sam w sobie ułatwiał rozczesywanie. Odżywka owszem, ale kiedy użyłam go bez odżywki tego efektu już nie było tak widocznego. Co do blasku czy wygładzania, po umyciu samym szamponem nie był on tak widoczny. Włosy były po nim ładne tylko w dzień mycia, a na drugi dzień na powrót stawały się suche i pod tym względem nie było jakiś fajerwerków. Nie sięgnęłabym po niego ponownie, bo był to po prostu dobrze oczyszczający szampon o ładnym zapachu i w stylowym opakowaniu, który nie robił nic więcej niż szampony po 10-15 zł, które stosuję normalnie. Jego cena regularna za opakowanie 250 ml to około 160 zł, a ja zamawiałam go wtedy na jakiejś promocji za jak dobrze pamiętam około 110 zł i zdecydowanie wolę na przykład szampon Rituals, który kosztuje 55 zł, więc w cenie regularnej tego szamponu mam 3 firmy, która sprawdza mi się lepiej, a tutaj zostawiam Wam recenzję do mojego ulubieńca: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/szampony/1007930-rituals-szampon-do-wlosow-the-ritual-of-mehr/ . Ten szampon mimo, że jest dobry to nie jest warty swojej ceny i niestety ja po niego nie sięgnę i go nie polecę. Ładnie wygląda, pięknie pachnie, dobrze myje i oczyszcza bez podrażniania, ale to za mało jak za taką cenę.
Zobacz post
Szampon do włosów Kevin Murphy Repair Me. Jest to szampon odżywiający zniszczone i suche włosy. Ma bardzo ładny zapach, dobrze się pieni, ale na największe moje uznanie zasłużył poprzez swoje działanie. Włosy po umyciu tym szamponem są przyjemne w dotyku, lśniące i wygładzone. Do tego znacznie zmniejszył się problem z ich rozczesaniem. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, bo jest świetnej jakości. Jedynym minusem tego szamponu jest cena, natomiast jeśli chodzi o samo działanie, to naprawdę super produkt .
Zobacz postPodobne produkty

