SVR
Sun Secure, Blur, Krem do twarzy, Ujednolicający koloryt skóry, SPF 50+
6 na 6 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Zapewnia wysoką ochronę przeciwsłoneczną i jednocześnie może stanowić znakomitą bazę pod makijaż. Dzięki brzoskwiniowej, napowietrzonej konsystencji ujednolica cerę nadając jej delikatne, jedwabiste wykończenie. Unikalna receptura sprawia, że krem natychmiastowo się wchłania i nie pozostawia żadnych śladów. Sun Secure Blur SPF 50 jest idealny zarówno dla kobiety jak i mężczyzny doceniających perfe ...
Zapewnia wysoką ochronę przeciwsłoneczną i jednocześnie może stanowić znakomitą bazę pod makijaż. Dzięki brzoskwiniowej, napowietrzonej konsystencji ujednolica cerę nadając jej delikatne, jedwabiste w ...
Rozwiń opisProdukt dodany w dniu 02.05.2021 przez marcik28
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o SVR - Sun Secure, Blur, Krem do twarzy, Ujednolicający koloryt skóry, SPF 50+
SVR Blur Sun Secure, Krem w piance optycznie ujednolicający koloryt skóry SPF 50+
Ten krem ma wiele rozbieżnych opinii, od bubla po ideał. Na opakowaniu kremu, który opisuję jest napis New, więc być może to nowa formuła.
Krem ma rzeczywiście konsystencję piankowego brzoskwiniowego musu, jest delikatny, szybko się rozprowadza i pozostawia efekt takiej lekko zmatowionej, satynowej skóry. Pokochają go cery tłuste i mieszane. Ja mam mieszaną, dojrzałą i bardzo go lubię. Idealnie stapia się ze skórą, nie świeci się, nie roluje, ładnie wygładza i wyrównuje koloryt. Nie mam z nim żadnego problemu, nie szczypie mnie w oczy, a słyszałam dużo negatywnych opinii w tej kwestii. Ja mam bardzo wrażliwe oczy, nakładam krem również pod oczy i na powieki i nic mnie nie podrażnia. Być może to kwestia nowej ulepszonej formuły, ale dla mnie jest świetny. Mus ma lekko pomarańczowy kolor, ale zupełnie tego nie widać na twarzy. Tubka zamykana jest na klik, ale warto ją przeciąć bo na dnie zostaje jeszcze sporo produktu.
Krem super chroni przed wszystkimi rodzajami promieniowania, chroni przed przebarwieniami, spowolnia efekty fotostarzenia i przy tym jest przyjemny w aplikacji. Ma delikatny, prawie niewyczuwalny zapach, nie podrażnia i czuję się z nim bezpiecznie. U mnie sprawdził się świetnie i bardzo go polecam.
Oto zużycia grudnia, ubiegłego już roku Udało mi się wykończyć całkiem spora liczbę produktów, z czego jestem bardzo zadowolona.
Equilibra - Szampon do włosów, Nawilżający, Aloesowy - Super szampon, chwaliłam już nie raz, zarówno w formie próbek jak i w przypadku produktu pełnowymiarowego. Świetnie się pieni i doczyszcza, idealny do mocniejszego oczyszczenia, jednak dalej nie jest no inwazyjne.
Vis Plantis - Element, Peeling do skóry głowy, Trychologiczny - Wygodne dozowanie, a do tego delikatne, acz skuteczne działanie. Produkt dobrze mi się sprawdził, jednak teraz przyszła pora na przetestowanie czegoś nowego
Purito - Plastry do stosowania punktowego, All Care Recovery Cica-Aid - Kolejne opakowanie i ponownie super!
Your Natural Side - Płyn micelarny do demakijażu - Z płynami micelarnymi mam lekki problem. A to ze względu na to, że lubią mi podrażniać skórę. Z tym płynem było podobnie. Czasem wszystko było w porządku, a czasem po użyciu moja skóra w momencie się czerwieniła. Niemniej na pewno mogę go pochwalić za to, że dobrze zmywa wszelki makijaż i nie ma potrzeby mocnego pocierania wacikiem o twarz.
SVR - Sun Secure, Blur, Krem do twarzy, Ujednolicający koloryt skóry, SPF 50+ - Świetny filtr, który ma bardzo szeroki zakres ochrony, a do tego nie tłuści. Skóra nie wyświeca się po czasie, a do tego dostaje takiego ładnego, blurowego wykończenia. Mam wrażenie, że ten filtr również delikatnie wyrównuje kolory. Ja byłam bardzo zadowolona, szkoda, że skład taki sobie, ale zmywam go później tak jak makijaż.
Tulua - Serum do ciała, Sunset in Sevilla, Mango - To już moje drugie opakowanie i ponownie jestem zadowolona. Olejek super pachnie, a do tego ładnie się wchłania i łatwo aplikuje. Skóra po nim była nawilżona, gładka i jędrna.
Sylveco - Vianek, Żel do higieny intymnej, Seria niebieska, Nawilżający - Bardzo dobry produkt, wydajny, a do tego delikatny i skuteczny. Nic więcej nie potrzeba
Mokosh - Icon, Peeling do ciała, Solny, Wanilia z tymiankiem - Peeling dość mocny, ale bez przesady. Do tego nie wysuszający i niesamowicie mocno i ciekawie pachnący.
Orientana - Maseczka do twarzy, Naturalna, Glow, Niebieska Hotunia - Maseczka bardzo ciekawa przede wszystkim z wyglądu . Kiedyś byłam nią zachwycona, lecz obecnie nie bardzo wiem co o niej myśleć. Kiedyś bardzo ładnie goiła wszelkie stany zapalne, a obecne nie zauważam takiego działania. Nie wiem c z ego to wynika. Niemniej na skórę wpływa dobrze, bo po aplikacji jest ona przyjemna i miękka w dotyku.
Babuszka Agafia - Maska do włosów, Jajeczna - Super gęsta i wydajna maska. Pachnie niesamowicie ślicznie, bo jak waniliowy budyń. Do tego super oddziaływała na włosy.
Natural Secrets - Tonik do twarzy, Nawilżający, Jedwab i kwiaty maku polnego - Przyzwoity tonik, lecz szału nie ma. Na plus szklane, estetyczne opakowanie, za to zapach dość średni.
Przedstawiam Wam wszystkie kremy z spf, które miałam możliwość przetestować w minionym roku 2021.
Wśród nich są:
MISSHA - M Perfect Cover BB Cream, Krem BB, nr 21 Light Beige;
SKIN 79 - Waterproof Sun Gel UV SPF 50+ PA+++, Wodoodporny żel ochronny;
Holika Holika - Aloe Waterproof Sun Gel SPF50+/PA++++, Żel do twarzy i ciała, Wodoodporny, Face&Body;
WHAMISA - Krem do twarzy, Organic Flowers Sun Cream, Ochronny, SPF50+/PA++++;
SVR - Sun Secure, Blur, Krem do twarzy, Ujednolicający koloryt skóry, SPF 50+.
Zacznę może od Misshy:
Bardzo lubię produkty łączące w sobie 2 funkcje. Zainteresowałam się kremem BB od Missha pomimo tego, że w swoim składzie zawiera slikony, glikole i olej mineralny, których zazwyczaj unikam w kosmetykach. Jednak byłam już bardzo zniechęcona do używania naturalnych filtrów patrząc na to wyglądają na twarzy. Postanowiłam postawić na, moim zdaniem, mniejsze zło i zapewnić sobie ochronę przed słońcem. Mam kolor No. 21 i wspaniale się dopasowuje. Nakładałam zarówno przy pomocy gąbeczki, jak również palcami na zwilżoną skórę.
SKIN 79:
Chwalono go za to, że nie bieli, że nie pozostawia tłustej warstwy, nie obciążą i nie koliduje z makijażem. Skuszona tymi recenzjami postanowiłam się w niego wyposażyć. Nie mam absolutnie problemu z tym, że zastosowano tu filtry chemiczne, chciałam sprawdzić w końcu coś co nie bieli. Przyszedł czas na pierwsza aplikację, efekt fantastyczny! Pięknie się wchłonął, nadał skórze lekkie glow, bez lepkości, bez bielenia i tłustości. Ale w ciągu dnia poczułam ściągnięcie skory. Z godziny na godzinę było coraz gorzej. Później do tego pojawiło się pieczenie skóry, również w kontakcie z każdym innym kosmetykiem. Odstawiłam go, jednak było już za późno. Skóra zaczęła mi się okrutnie łuszczyć! Autentycznie miałam wrażenie, że jestem gadem, który właśnie zrzuca wylinkę 🦎 😢. ☀️ Filtr poszedł na sprzedaż i ma już nowego właściciela, oby się sprawdził!
Holika Holika:
Sam żel faktycznie ma bardzo lekką konsystencję, szybko się wchłania, nie bieli a także nie tłuści. Pozostawia takie lekkie glow, co osobiście bardzo mi się podoba. Ma ładny zapach, taki typowo wakacyjny. Niestety pomimo tych naprawdę super cech, nie mogłam go dłużej stosować, wydarzyło się dokładnie to co w przypadku SKIN79.
Whamisa:
Świetne w nim jest to, że po pozostawieniu chwilę na skórze, wchłania się i zmniejsza się zarówno bielenie jak i tłustość. Krem Organic Flowers posiada faktor SPF50+/PA++++, zatem jest to naprawdę solidna ochrona, a że udowodnionym jest, iż najlepsza prewencja przeciwstarzeniowa to właśnie ochrona przed UV, to uważam, że warto go stosować! Krem do tego bardzo ładnie pachnie i posiada dość gęstą i treściwą konsystencję.
SVR:
Filtr Sun Secure Blur od SVR o SPF 50 dodatkowo ma również oznaczenie UVA w kółeczku oraz ma chronić również przed promieniowaniem podczerwonym i widzialnym. To się nazywa kobyła wśród filtrów! Kosmetyk pozbawiony jest alkoholu etylowego, parabenów, parafiny i octocrylenu. Ponadto kosmetyk jest w pełni bezpieczny dla środowiska morskiego! Nie jest to kosmetyk naturalny, o nie nie! Niemniej w przypadku filtrów przymykam na to oko. Kosmetyk ma formę musu, który jest lekko zabarwiony, ale to nie jest klasyczny pigment, jak np. w podkładach. Wtapiając się w skórę, delikatnie wyrównuje koloryt oraz tworzy efekt "blur", troszkę jak photoshop na żywo . Wykończenie jest gładkie, lecz nie śliskie. Trochę pudrowe, lecz nie tępe. Bardzo ciężko to opisać. Nie ciasteczkuje się i nie tworzy efektu maski. Najważniejsze dla mnie jest to, że mnie nie podrażnił, ani nie wysuszył, także chętnie po niego sięgam, szczególnie ze względu na bardzo szerokie spektrum ochrony.
Podsumowując, najlepiej sprawdza mi się SVR, a najchętniej w połączeniu z Misshą. Zadowolona byłam również z Whamisy. Za to Holika Holika i Skin79 spowodowały u mnie silne podraznienia :<
Mój ulubiony krem z SPF!
Krem ma konsystencję gęstego musu. Ma kolor lekko pomarańczowy, jednak po nałożeniu na twarz nie jest on widoczny. Zgodnie z obietnicą producenta krem tworzy na twarzy efekt blur.
Krem ma przyjemny zapach, łatwo się rozprowadza. Nie bieli, nie roluje się. Daje satynowe wykończenie. Makijaż utrzymuje się na nim bardzo dobrze.
Skończyłam chyba już dwa opakowania, jedyny minus jaki zauważyłam - zamykana nakrętka lubi się ułamywać oraz krem bardzo szybko się kończy - jest mało ekonomiczny.
Filtr, który matowi skórę i nie przesusza? Tak, to możliwe!
Jakiś czas temu spędziłam grube godziny na przeszukiwaniu Internetu celem odnalezienia wartych wypróbowania filtrów przeciwsłonecznych. Nie chciałam znów kupować filtru mineralnego, chciałam postawić tym razem na ten chemiczny - obecnie już odchodzi się od słowa "chemiczny", na rzecz "organiczny".
Zależało mi na tym, by filtr nie miał pigmentu, nie zostawiał tłustej warstwy, a także szybko się wchłaniał. Wśród wielu kremowych i żelowych konsystencji, moją uwagę zwrócił filtr Sun Secure Blur od SVR o SPF 50, który dodatkowo ma oznaczenie UVA w kółeczku oraz ma chronić również przed promieniowaniem podczerwonym i widzialnym. To się nazywa kobyła wśród filtrów!
Na uwagę zasługuje także fakt, że kosmetyk pozbawiony jest alkoholu etylowego, parabenów, parafiny i octocrylenu. Ponadto kosmetyk jest w pełni bezpieczny dla środowiska morskiego! Nie jest to kosmetyk naturalny, o nie nie! Niemniej w przypadku filtrów przymykam na to oko. Ważniejsza jest dla mnie ochrona przeciwsłoneczna, jednak zawsze miło, gdy filtr zostaje pozbawiony przynajmniej części składników, których zazwyczaj unikam. Zawiera także karoten, witamina E oraz uwielbiany przez wielu niacynamid. Do tego ekstrakty z marchwi i rzeżuchy oraz olej z nasion soi.
Kosmetyk ma formę musu, który jest delikatnie zabarwiony, ale to nie jest klasyczny pigment, jak w podkładach. Wtapiając się w skórę, delikatnie wyrównuje kolory oraz tworzy efekt zwany "blur", troszkę jak taki photoshop na żywo . Wykończenie jest gładkie, ale nie śliskie. Trochę pudrowe, ale nie tępe. Bardzo ciężko to opisać . Nie ciasteczkuje się i nie tworzy efektu maski.
Najważniejsze dla mnie jest to, że mnie nie podrażnił, ani nie wysuszył, chętnie po niego sięgam, szczególnie ze względu na bardzo szerokie spektrum ochrony
☀️ Znacie Sun Secure Blur? A może zaciekawiłam Was tą recenzją?
O tym produkcie musze koniecznie napisać. Jest to krem z filtrem SPF 50, który używam do twarzy. Szukałam filtru, który nie obciąży i nie wybieli twarzy oraz takiego, który nie będzie się rolował podczas makijażu. Wszelkie filtry drogeryjne kiepsko się sprawdzały więc poszłam do apteki. Farmaceutka poleciła mi ten kremik i zakochałam się od pierwszego użycia. Krem ma konsystencje musu, bardzo przyjemnie pachnie i dobrze rozprowadza się na twarzy. Nie roluje się przy nakładaniu podkladu czy też pudru. Stosuje go jako ostatni etap mojej porannej pielegnacji (na krem nawilzajacy), w razie mozliwosci nakładam go nawet kilka razy dziennie. Minusem niestety jest dosc wysoka cena, w internecie można kupić go za około 60 zł, w aptece zaplacilam niecałe 70 zł.
Zobacz postPodobne produkty



