Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Face Love - Maseczka do twarzy w płacie, Mikołaj
Face Love Maseczka do twarzy w płacie, Mikołaj . Znajdywała się ona w kalendarzu adwentowym douglas poczekała sobie trochę w kolejce do zużycia ,ale w grudniu stwierdziłam ,że trzeba wreszcie ją zużyć . Maseczka idealna w okresie świątecznym . Ładne opakowanie w środku znajdowała się gruba płachta z nadrukiem Mikołaja . Wyglądała ona uroczo była dobrze dopasowana do twarzy . Była też dobrze nasączona jeszcze trochę esencji zostało w opakowaniu więc użyłam ją do wysmarowania ciała . Płachtę trzymałam z jakieś 20 minut po jej użyciu skóra była miękka ,nawilżona ,odżywiona , zregenerowana . Spisała się fajnie pozwoliła mi też poczuć świąteczny klimat dzięki fajnemu nadrukowi .
Zobacz post
Zimowe maseczki do twarzy jakie miałam okazję testować. Przyznam szczerze, że do każdej z nich podeszłam z ogromnym entuzjazmem. Uwielbiam maseczki, a zimowe kosmetyki to coś na co zawsze bardzo czekam. Niestety, ale każda z nich na swój sposób mnie zawiodła. Mamy tutaj maseczki różnych firm takich jak: Face Love, Balea czy Marion. Dodatkowo dwie z nich są maseczkami w płachcie, a Marion wyjątkowo w kremie. To co je łączy to wygląd świąteczny, gdzie maseczki dodatkowo miały również nadruk na płachcie. Zapachy były bardzo różne, najbardziej świąteczny miała pierniczkowa maseczka z Marion, a zupełnie odbiegający od świąt był jelonek ze swoim różanym zapachem. Nie mam tu niestety swojego ulubieńca, ani też takiej, która byłaby najgorsza. Żadnej z nich nie użyłabym ponownie. Maseczka od Face Love z Mikołajem miała za zadanie regenerację oraz nawilżenie i wygładzenie i dała najlepszy efekt ze wszystkich, jednak jej cena i trudności podczas użycia wzbudziły więcej negatywnych emocji. Dokładną recenzję znajdziecie tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/maseczki/860632-face-love-maseczka-do-twarzy-w-plachcie-mikolaj/
Maseczka z jelonkiem również miała przynieść regenerację, ale tutaj dodatkowo pojawia się odprężenie. W przypadku tej maseczki plusem było przyjemne odświeżenie skóry, jednak minus w postaci lepienia się i bardzo krótkotrwałych efektów. Mimo nadruku jelonka, który mi kojarzy się właśnie ze świętami, ten różany zapach trochę się gryzł. Dokładna recenzja tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/maseczki/861710-balea-maseczka-do-twarzy-w-placie-be-cute/ i ostatnia to maseczka najtańsza z tego zestawienia o zupełnie innej strukturze, bo mamy tutaj formę kremu. U mnie kompletnie się nie sprawdziła, bo mimo dużej ilości w saszetce kosmetyk miałam wrażenie, że w ogóle nie wchłonął się w skórę, a nieprzyjemne mrowienie podczas trzymania ją na twarzy wykluczało przeciągnięcie czasu podanego przez producenta. Jej zadaniem było wygładzenie i owszem przez bardzo krótki czas był to efekt zauważalny, ale zbyt krótki by sięgnąć po nią ponownie. Dokładna recenzja oczywiście tutaj: https://dresscloud.pl/cloud/kosmetyki/maseczki/884662-zimowy-relaks-maseczka-wygladzajaca-od-marion/ . Zawsze staram się znaleźć plusy, ale tutaj jest ich zdecydowanie mniej niż minusów, a w przypadku kosmetyków lubię gdy ich użycie jest równie przyjemne co widoczne efekty.
Maseczka do twarzy marki Face Love, którą dostałam w prezencie, ale dostępna jest w Douglas za 19 zł. Jest to limitowana edycja maseczek w płachcie z nadrukiem Świętego Mikołaja, ale także ma wyjątkowy skład, ponieważ znajdują się tu między innymi korzenne przyprawy oraz miko słodkowodne algi. Produkt dodatkowo jest wegański. Przyznam szczerze, że byłam jej bardzo ciekawa. Kocham święta i wszystko co z nimi związane, więc i świąteczne kosmetyki przyciągają mnie jak magnes. W środku znajdowała się płachta dość dobrze nasączona esencją, której jeszcze sporo zostało. Maseczka była nałożona na plastikowy wykrój co ułatwiło jej rozłożenie, chociaż i bez tego można spokojnie sobie poradzić. Pierwsze co zauważyłam to jej wielkość. Miałam wiele masek tego typu, jednak żadna z nich nie była tak duża. Mam raczej małą buzię, ale wcześniejsze maski zawsze z łatwością mogłam dopasować. Tutaj szczerze powiedziawszy nie wiedziałam co zrobić z taką ilością materiału. Przez to było ją dość ciężko nałożyć tak aby idealnie przylegała do skóry, bo za duża ilość materiału sprawiała, że wszystko się podwijało, a część wylądowała nawet na włosy. Jej zapach był dość specyficzny. Czuć było korzenne przyprawy, ale nie był to zapach intensywny i typowo zimowy. Zadaniem maseczki była regeneracja skóry oraz intensywne nawilżenie i wygładzenie. Tak jak producent zalecił, trzymałam ją na skórze 15 minut po czym wmasowałam pozostałości. Od razu po użyciu buzia była miękka i miła w dotyku. Faktycznie ostatnio zaniedbałam nawilżanie, więc moja skóra praktycznie wypiła wszelką esencję i faktycznie efekt był widoczny. Ogólnie rzecz biorąc z samego efektu jestem zadowolona, choć jej forma i duży rozmiar sprawił, że nie dała mi 100 procentowej radości z użycia choćby z tego względu, że mimo nadruku przy tym rozmiarze był on niewidoczny. Raczej nie sięgnęłabym po nią ponownie. Moim zdaniem można spokojnie kupić tańsze maseczki dające ten sam efekt, a w użyciu nie sprawiające tyle trudu.
Zobacz postPodobne produkty

