2 na 3 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Naturalny Korektor zapewnia odpowiednie krycie i niweluje przebarwienia, posiada przyjemną miękką konsystencję, przez co bardzo łatwo aplikuje się na skórze i jest wydajny. Wyraźne pielęgnuje i nawilża skórę, ujednolica jej koloryt. Korektor nie wysusza skóry.
Olej z nasion rącznika pospolitego wygładza, pielęgnuje i odżywia naskórek. Zawarte w olejach roślinnych Niezbędne Nienas ...

Naturalny Korektor zapewnia odpowiednie krycie i niweluje przebarwienia, posiada przyjemną miękką konsystencję, przez co bardzo łatwo aplikuje się na skórze i jest wydajny. Wyraźne pielęgnuje ...

Rozwiń opis

Produkt dodany w dniu 26.09.2020 przez Ametystova

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Felicea - Korektor do twarzy, Naturalny, nr 41

Spore denko styczeń 2024

Denko styczniowe zaskoczyło mnie swoją objętością, zupełnie się tego nie spodziewałam

Sylveco - Pomadka ochronna, Brzozowa z betuliną - fantastyczna pomadka, to już któreś z kolei opakowanie, mega ją lubię!

Sylveco - Biolaven, Szampon do włosów, Regulujący, Olej z pestek winogron & Olejek lawendowy - tu już nie było tak kolorowe, ten szampon niemal się nie pienił. Co prawda nie miałam problemów z czystością skóry, ale jednak nieprzyjemnie się go używało. Za to na plus piękny zapach.

Equilibra - Żel aloesowy, 98% Aloe Vera - świetny żel, fantastycznie sprawdzał się na skórę od olej albo na włosy również pod olejowanie. Konsystencja lekkiego żelu, naprawdę super, bo i świetny skład.

Felicea - Korektor do twarzy, Naturalny, nr 41 - początki były obiecujące, ale z biegiem czasu korektor zrobił się suchy i fatalnie rozprowadzało się go po skórze.

Heimish - Płatki pod oczy, Hydrożelowe, Z wodą różaną - bardzo przyjemne płatki, nawilżały i dobrze działały na skórę pod oczami, byłam zadowolona.

Resibo - Żel myjący do twarzy, Naturalny, Z ekstraktem z brzoskwini - świetny żel, bardzo delikatny, nie naruszający bariery hydrolipidowej, do tego ładnie pachnący. Delikatnie się pieni i dobrze doczyszcza.

Resibo - Krem do rąk, Happy Hands, Nawilżający, Zielona herbata & brzoskwinia - Przyjemny kremik, świetnie nawilżał i odżywiał skórę, wydajny, acz zapach nie powala.

Tulua - Krem do twarzy, Mocno nawilżający, Victoria Falls - Cudowny krem, bogaty i mocarnie nawilżający. Bardzo mi szkoda tej marki, że się nie utrzymała, bo kosmetyki mieli magiczne.

Tulua - Mgiełka do twarzy, Róża damasceńska, Hydrolat z linii Tulua Mist - ponownie cudo, świetny atomizer, przeprzyjemna mgiełka o pięknym różanym zapachu.

OnlyBio - Hydra Mocktail, Tonik do twarzy w mgiełce, Energetyzujący, Aloes & Jaśmin - Fajny tonik, acz tutaj narzekałam na atomizer, który dziwnie dozował produkt.

Hairy Tale Cosmetics - Kuracja do włosów, Laminująca, Seal The Deal, Z ceramidami - nie bardzo umiem się jednoznacznie określić, czasem bywało ok, a czasem tak średnio, końcowo produkt stracił swoje właściwości z powodu daty ważności, mocno się zmienił więc przestałam używać.

Colgate - Pasta do zębów, Natural Extracts, Coconut Extract with Ginger - świetna pasta, mocno pieniąca się, współpracuje dobrze ze szczoteczką soniczną. Super oczyszcza i odświeża.

YOPE - Żel pod prysznic, Zimowa Noc - Pięknie pachnie, a do tego przyjemnie się pieni. Ale uwaga, zawiera scs i wrazliwe skóry mogą pożałować.

Mokosh - Balsam do ciała, Figa - Cudowny balsam, bardzo bogaty, ale co ciekawe wchłaniający się niemal do zera. Delikatnie pachnie, a przede wszystkim jest turbo wydajny.

Purederm - Płatki pod oczy, Wegańskie, Z kolagenem, Under Eye Mask - Mnie nie zachwyciły, w ogóle nie chciały mi się trzymać na skórze :<

Aura - Maska do twarzy w płacie, Pusheen the Cat, Oczyszczająca - przyjemna maseczka, mocno nawilżająca, skóra po użyciu była mięciutka i gładka.

Hagi Cosmetics - Masło do ciała, Momenty, Z ekstraktem z busztynu i olejem z baobabu - Świetny balsam, super się wchłaniał i miał naprawdę nietypowy, acz piękny zapach.

Zobacz post

Felicea Korektor do twarzy, Naturalny, nr 41

Po delikatnym rozczarowaniu korektorem z Couleur Caramel w końcu przyszła pora na zmianę. Skusiłam się na ten korektor tylko i wyłącznie ze względu na promocję jaka była w Hebe. Z 29,99 cena zmalała do 8,99 czyli o aż 70%. Oczywiście wypróbowałam także tester na dłoni i efekt był obiecujący. Przez lata używałam korektora Liquid Camouflage z Catrice, krycie ma on cudowne! Ale niestety zaczął mi wysuszać skórę. Ten korektor jest zupełnie inny od poprzednika. Nawilża skórę, a jednocześnie nie jest ani tłusty, ani taki suchy jak to było w przypadku Couleur Caramel. Nie ma jakiegoś powalającego krycia, jednak uważam, że to co jest - wystarcza. Na niedoskonałości również już miałam okazję go stosować i daje radę, czasem muszę mu pomóc innym produktem. Aplikacja również nie jest trudna, ja robię to tak, że nakładam korektor na palcem, a następnie wklepuję to pod oczy lub na żorża Kosmetyk zawiera małe drobinki, które subtelnie rozświetlają skórę. Polubiłam się z tym produktem! Oby z biegiem czasu nie zaczął mi robić ciasteczka pod oczami, bo tak zaczął robić poprzedni korektor

Zobacz post

Korektory pod oczy

Co dalej po denku?
Przyznam się Wam, że nie zdenkowałam tego korektora z Couleur Caramel do końca. Już po prostu nie dało się go używać. Z biegiem czasu było coraz gorzej. Cieszę się, że przeszłam w tym momencie na Felicee. Gdybym miała porównać oba korektory, to w kwestii łatwości nakładania jest remis, w tym jak oba wyglądają na skórze, zdecydowanie wygrywa Felicea. Natomiast krycie jednak lepsze miał CC. No ale coś za coś. Felicea muszę nałożyć nieco więcej, ale za to lepiej wygląda na skórze, nie zbiera się tak w załamaniach powieki jak CC i nie robi biegiem czasy ciasteczka na skórze.

Zobacz post
1