My Magic Essence
Maska i peeling do twarzy, 2w1, Velvet Skin
2 na 3 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Velvet Skin to maseczka o przyjemnej i kremowej konsystencji. Zmielony owoc dzikiej róży to ogromna dawka naturalnej witaminy C, ale także delikatnie peelingujące drobinki podczas masażu. Dzika róża zawiera również karotenoidy, jest bogatym źródłem likopenu, beta-karotenu, witamin E, K, A, witamin z grupy B oraz kwasy organiczne (cytrynowy, jabłkowy), kwas foliowy, flawonoidy, garbniki i sole mine ...
Velvet Skin to maseczka o przyjemnej i kremowej konsystencji. Zmielony owoc dzikiej róży to ogromna dawka naturalnej witaminy C, ale także delikatnie peelingujące drobinki podczas masażu. Dzika róża z ...
Rozwiń opisProdukt dodany w dniu 12.04.2020 przez Monszewska
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o My Magic Essence - Maska i peeling do twarzy, 2w1, Velvet Skin
Od jakiegoś czasu do mojej pielęgnacji dołączyło cudo od my magic essence ♥️ Ten skarb zdobyłam w boxie walentynkowym @kremdelakrem.pl i od pierwszego użycia jestem nim oczarowana i jednocześnie zaskoczona...ale tak pozytywnie 😜 Po pierwsze żółty kolor, który pięknie poprawia koloryt skóry. Ale wiedzieliscie też że jego barwa wprawia w wesoły nastrój? Na przykład ja miałam niezłą zabawę z moimi synkami, którzy patrząc na mnie krzyknęli "mamy potwora"! po czym uciekali po wszystkich kątach w domu 🤣 Polecam bo pomysł na zabawę gdzie korzysta nasza skóra i cieszą się dzieci jest poprostu bezcenna. Od tej pory będę częściej ich tak "straszyć"😅 Po drugie mieszanka dobra zawartego w słoiczku ma bardzo ciekawy ziołowy zapach który przy każdym wdechu mnie relaksował. Trzeba przyznać że niezły z niego zdzierak i cery wrażliwe oraz naczynkowe muszą używać jej rozsądnie! Ja należe do tej drugiej grupy i przyznam że troszkę delikatniej powinnam potraktować moje policzki...następnym razem na pewno tak uczynię 😝 Po kilku minutach gdy już zmyłam maseczkę i jednocześnie przestałam być "potworem" 😅 twarz była dokładnie taka jak jej nazwa velvetowa milutka z uczuciem że zostaje jakaś magiczna powłoczka dzięki której buzia wyglądała zdrowo i piękniej ♥️ Serdecznie ją polecam 🙃.
Zobacz post
Moją słabością są peelingi. Szkoda, że nie można wykonywać ich codziennie W zależności od rodzaju peelingu i cery wykonuję się je 1-2 razy w tygodniu. Jeżeli używamy peelingów enzymatycznych można skusić się nawet na 3 razy w tyg.
Ja uwielbiam peelingi mieszane, zawierające enzymy jak i drobinki zdzierające. Moja tłusta skóra dobrze toleruję nawet te drobinki o większych rozmiarach.
Niedawno odkryłam ten o to produkt.
Peeling - maska ma w sobie delikatne drobinki i enzymy.
Formuła jest olejowa. Zostawia tłustą warstewkę, którą producent zaleca zmyć żelem.
Peeling należy trzymać 5 min jak maseczkę. Produkt powoduję u mnie lekkie pieczenie, ale po zmyciu efekt przechodzi.
Jest to jeden z moich ulubionych peelingów. Pozostawia skórę nawilżoną, oczyszczoną i miękką w dotyku. Bardzo dobrze oczyszcza pory i rozjaśnia przebarwienia. Zapach jest cytrusowy, przyjemny. Produkt mimo małego rozmiaru - 30 ml jest wydajny.
My Magic Essence, Maseczka & Peeling do twarzy Velvet Skin. Znalazłam ją w kremowym boxie walentynkowym i byłam jej ogromnie ciekawa. Słyszałam mnóstwo zachwytów na jej temat, dlatego nie mogłam się doczekać kiedy ją przetestuję.
Na początku zaskoczył mnie jej kolor, mocna żółć kurkumy. Zapach ma przyjemny ziołowy, dość intensywny, ja takie lubię, więc dla mnie ok.
Mały, ciemny, szklany słoiczek mieści 30 ml kosmetyku i niech nikogo nie zwiedzie, że szybko się skończy. Maska jest naprawdę wydajna, tym bardziej, że używamy jej raz w tygodniu.
Kolejnym zaskoczeniem była dla mnie jej konsystencja. Jest niesamowicie zbita, jak gęsta pasta. Miałam trudności z jej nałożeniem na skórę, ale po zmoczeniu dłoni, dało się ją już fajnie rozprowadzić na twarzy.
Kosmetyk możemy potraktować zarówno jako maseczkę, jak i peeling, w zależności od tego jak bardzo wrażliwa jest nasza skóra. Ja nakładam ją na całą twarz i wykonuję delikatny masaż, mocniej skupiając się na strefie T. Pozostawiam ją na jakieś 6-8 minut i zmywam wodą, a potem jeszcze myję twarz pianką, ponieważ pozostaje olejowa warstwa. W sumie wcale mi ona nie przeszkadza, bo skóra nie jest tłusta, ale właśnie taka satynowa w dotyku. Jednak takie jest zalecenie producenta.
Za złuszczanie odpowiedzialne są zmielone owoce dzikiej róży, ale także enzymy z ananasa i papai , które rozpuszczają naskórek pozostawiając skórę miękką i gładką w dotyku.
W składzie znajdziemy także białą glinkę kaolin, która jest bogata w miko i makro elementy, a także delikatnie oczyszcza.
Po zmyciu maseczki wyraźnie czuć odżywienie i wygładzenie. Skóra nie jest ściągnięta, ma wyrównany koloryt i jest ładnie rozświetlona.
Za odżywienie odpowiada masło shea i moc oleju macadamia. Kompozycję uzupełniają naturalne olejki z geranium, cyprysa i lawendy.
Jestem bardzo zadowolona z działania tej maseczki i chętnie będę do niej wracać.
Cena za 30 ml to 49,00 zł.
Maska 2 in 1 Velvet skin marki My magic Essence. Zawiera: zmielony owoc dzikiej róży, enzymy z ananasa i papai, biała glinka, masło shea, olej makadamia, olejki z geranium, cyprysa i lawendy. Słyyszałam, że jest to typowy zdzierak, dlatego od razu postanowiłam, że nie użyję go do twarzy. mam skórę wrażliwą, naczynkową, unikam tarcia. Ta maseczka jest dość zbita i nakładając ją na twarz tak czy inaczej trochę tarcia by było. Mimo że nie ma tu korundu, tylko zmielone owoce dzikiej róży, to drobiny są naprawdę ostre. U mnie kosmetyki się nie marnują, dlatego próbkę zużyłam na raz na dłonie. Nie robiłam peelingu, rozłożyłam maskę na dłoniach i po kilku minutach zmyłam. Niestety drobiny dają uczucie wbijania małych igiełek, co po prostu boli - nie jest to produkt dla mnie. Czy są plusy? Tak! Suche skórki z kostek poznikały, na skórze została przyjemna warstwa, nie tłusta, bardziej otulająca (sprawca to masło shea?), a skóra stała się miękka w dotyku.
Jednak ze wzgledu na ból nie kupię pełnowartościowego produktu.
Podobne produkty



