5 na 5 Użytkowniczek poleca ten produkt


Opis produktu

Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(

Produkt dodany w dniu 09.01.2020 przez Zoey6

Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o The Body Shop - Krem do rąk, British Rose

The Body Shop Krem do rąk, British Rose

Krem do rąk z serii British Rose marki The Body Shop, który miałam wielką przyjemność używać. Bardzo lubię tę markę, a ich kosmetyki dobrze się u mnie sprawdzają. Miałam przeróżne produkty w wielu wariantach zapachowych. British Rose nie byłby moim pierwszym wyborem, ale jak na osobę, która nie cierpi różanych zapachów tak ten całkiem mi się podoba. Może dlatego, że zarówno ten krem jak i z resztą cała ta seria nie pachnie tanim, różanym dezodorantem, a mi kojarzy się z bukietem świeżych róż, prosto z kwiaciarni. Jest w tym zapachu pewna słodycz, ale też elegancja, trochę wręcz luksus. Zapach jest przyjemny dla nosa, jest dobrze wyważony i mimo, że jest intensywny to nie czuję się nim przytłoczona. Opakowanie to urocza tubka o pojemności 30 ml i to typ opakowania, ale też pojemność którą ja lubię najbardziej. Malutkie, poręczne, ładnie wyglądające, a że ja nie jestem zbyt regularna w kremowaniu dłoni to takie pojemności łatwiej mi zużyć i mam zdecydowanie większą motywację niż przy takich 50 ml. Bez problemu mieści się nawet do malutkiej torebki, a z tubki nie trudno jest wydusić krem do samego końca. Konsystencja jest bardzo przyjemna. Lekka, a zarazem otulająca formuła dobrze się rozsmarowuje i błyskawicznie wchłania. Nie pozostawia przy tym na skórze tłustego czy nieprzyjemnego filmu. Ja na jedno użycie zazwyczaj wyciskałam ilość wielkości zielonego groszku co w zupełności wystarczało. Skóra pozostawała miękka, przyjemna w dotyku i doskonale nawilżona. U mnie kosmetyk nie podrażniał i nie wywołał żadnych efektów niepożądanych. W dodatku zapach, długo utrzymywał się na skórze co oczywiście jest plusem. W mojej ocenie jest to świetny produkt, który nie tylko ładnie wygląda i pachnie, ale przede wszystkim doskonale pielęgnuje skórę. Regularne używanie zapewnia zadbane dłonie, a dodam, że moje są skłonne do podrażnień zwłaszcza jesienią i zimą. Warto mieć go pod ręką przy łóżku czy nosić w torebce, żeby przynieść ulgę suchej skórze. Ja z tego kremiku jestem bardzo zadowolona dlatego jak najbardziej polecam.

Zobacz post

The Body Shop Krem do rąk, British Rose

Krem do rąk The Body shop wersja różana. Kosmetyk zawarty jest w metalowym, nie dużym 30ml opakowaniu stąd noszę go w torebce lub gdzieś w kieszeni i używam po za domem. Niestety na tą porę roku jest troszkę słaby stąd muszę go używać dość często. Nawilża dłonie bardzo chwilowo, może na lato byłby ok, choć ja mam suche ręce i potrzebuje na ogół coś mocniejszego. Konsystencja jest biała, lekka i pachnie bardzo intensywnie różanie. Zapach jest tak mocny jakby z ogrodu róż. ❤️ Krem wchłania się błyskawicznie i nie lepi się. Jest uroczy i lubię go używać. Nie ukrywam, że kremy tej marki z większą ilością masła shea to moje ulubione produkty do rąk. Muszę dodać, że krem nie podrażnia moich rąk, a mam ku temu skłonność.😊

Zobacz post

vfvfkremdoedawdaw

Kremik świetnie się u mnie sprawdził! Ma taką treściową konsystencję przez co ładnie i szybko się wchłania. Do tego ja jestem fanką zapachów róż w kosmetykach, więc z tym był to bardzo trafiony prezent. Jest też malutki, więc poreczny i dobrze się sprawdzi np. do zabrania w torebce. Noi szata graficzna!

Zobacz post

denko kwiecień 2020

Na zdjęciu znajduje się moje denko z kwietnia 2020. Miałam całą siatkę zawaloną produktami, ale jak teraz patrzę nie jest ich aż tak dużo . Pewnie dlatego, że sporo z nich to bardzo duże gabarytowo produkty, więc szybko zapełniły torbę. Mój mąż też wrzucił coś od siebie, więc torba się zapełniła. To co mogę wam polecić w tym miesiącu to :
- Holika holika, żel aloesowy. To mój ulubiony żel aloesowy, ze wszystkich dostępnych na rynku. Mam już jego kolejne opakowanie. Nadaje się do wszystkiego, do ciała, włosów, twarzy. Na podrażnienia, suche miejsca, po opalaniu. Dla mnie jest świetny. Szybko daje ukojenie i pozostawia lepkiej warstwy. Na lato to mój must have.
- The body shop krem do rąk british rose. Ma bardzo ładny, kwiatowy zapach, szybko się wchłania w skórę dłoni. Daje ukojenie i nawilżenie, co w czasach stosowania tylu antybakteryjnych produktów na dłonie jest zbawienne. Krem jest bardzo wydajny i mam jeszcze jedno opakowanie w zapasach.
- Organic shop cukowy peeling do ciała mango. Miałam go już dość długo, ale nie stracił swoich właściwości. Bardzo ładnie pachnie, mocno i skutecznie ściera martwy naskórek. Jest bardzo przyjemny w stosowaniu. Cudnie pachnie i wygładza skórę.

Zobacz post

ulubieńcy 2019

Ostatnio @dastiina nominowała mnie do pokazania moich ulubieńców/ odkryć 2019 roku więc przychodzę z odpowiedzią . Trochę ulubieńców znalazłam, ale wszystkich nie mam, bo po prostu ich zużyłam i wyrzuciłam opakowania. Brakuje tu na pewno arganowego kremu pod oczy z nacomi, kremu pod oczy z linii eternal gold od organique, toniku babo, toników z fresh&natural, żelu pod prysznic balea arbuzowego, płynu z vitaminą c ze starej mydlarni i balsamu shea pomarańcza z chili organique. Udało mi się też znaleźć kilka ulubieńców z kategorii makijaż dlatego ich też tu umieściłam . To co mogę wam polecić i pokazać opakowania to:
- kremy do rąk to u mnie kremy z the body shop. Mam ich dostatek z kalendarzy adwentowych, tutaj mam akurat wersję british rose. Kremy do rąk z tej marki nie dość, że pięknie pachną to jeszcze super nawilżają, są wydajne i szybko się wchłaniają, dzięki nim nie mam problemu z dłońmi.
- wibo rozświetlacz do twarzy diamond illuminator. Miałam go dość długo u siebie, ale nie używałam, ostatnio się do niego przykleiłam i tak od kilku miesięcy go katuję. Uważam, że daje przepiękną taflę błysku na policzku, jest bardzo wytrzymały i wydajny. Ma już denko, ale na pewno kupię go ponownie jak zużyję kilka rozświetlaczy. Świetny produkt w niskiej cenie.
- pixi podkład mineralny do twarzy z serii mineral loves botanicals w odcieniu soft muslin. Pokochałam ten podkład, ma idealny odcień, łatwo i szybko się go nakłada, jest naturalny, nie zapycha i jest mega wydajny. Starcza na około pół roku. Bardzo lubię go za to, że wygląda naturalnie. Mam kolejne opakowanie w zapasie i będę do niego na pewno wracać.
- Mac prep + prime fix +bardzo polubiłam utrwalacze makijażu z mac. Mam aktualnie 4 różne wersje i sporo też ich zużyłam. Uwielbiam utrwalać nimi makijaż. Dzięki temu krokowi makijaż jest lekki, utrwalony, nie ma efektu pudrowości, cera wygląda promiennie i pieknie. Na pewno będę do nich wracać.
- peel mission tonik do twarzy z kwasami anti comedo tonic. Poznałam go dzięki mojej kosmetyczce. Jest drogi, ale utrzymuje efekty zabiegów kwasowych. Powoduje, że pojawia się mniej niedoskonałości i zaskórników, trzeba jednak stosować go regularnie i uważać, żeby nie przesadzić, bo może przesuszyć.
- Płyn do kąpieli organique spicy bath foam. Poznałam go już dawno dzięki pudełku beglossy, butelka 200 ml starcza na około 6 kąpieli. Płyn cudowanie i korzennie pachnie, mój faworyt na zimę. Robi wielką pianę, pięknie pachnie całą kąpiel, pozwala sie na maksa zrelaksować no i jest naturalny .
- the body shop szampn do włosów z imbirem bądź wersja z zieloną herbatą. Bardzo polubiłam obie wersje. Bardzo dobrze myją włosy i skórę głowy a co ważne nie powodują przesuszenia i swędzenia skóry głowy nawet jeśli używam ich przy każdym myciu. Moje zdecydowane odkrycia .
- Najnowszy ulubieniec właściwie końca roku to odżywka/ balsam do włosów Natura siberica, arctic rose. Odżywka cudownie pachnie różami, a co ważne nawilża włosy, jest mega wydajna świetnie je wygładza. Takiego efektu nie miałam nigdy po żadnej odżywce. Jestem nią zachwycona.

Zobacz post
1

Pozostałe posty z tym produktem