Pierre René
Professional, Paleta cieni do powiek, Pinch Me by Amelia Szczepaniak
5 na 5 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 11.12.2019 przez LadyFlower
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Pierre René - Professional, Paleta cieni do powiek, Pinch Me by Amelia Szczepaniak
W mojej opinii, ta paleta wypada niestety średnio. Cienie mają bardzo suchą formułę, są kredowe i wymagają intensywnego nabierania, aby uzyskać jakikolwiek efekt. Kiedy próbuję pokazać kolory na ręce, muszę mocno trzeć, co nie powinno się zdarzać przy cieniach dobrej jakości. Aby uzyskać lepszą pigmentację, muszę nakładać je na mokrą powiekę, a mimo to efekt nadal jest niezadowalający. Osypywanie się cieni jest bardzo uciążliwe, co sprawia, że trzeba dodatkowo poświęcać czas na poprawki makijażu. Skontaktowałam się z producentem w tej sprawie i otrzymałam odpowiedź, że zostanie to sprawdzone – jednak do dziś nie mam pewności, czy trafiła mi się wadliwa paletka, czy to jest standardowa jakość tego produktu.
Zobacz post
Hej! 👋🏻
Jedną z moich ulubionych i niewątpliwie pięknych, aczkolwiek niedocenianych przeze mnie palet jest paleta Pierre Rene przy współpracy z Amelią Szczepaniak. Samej Amelii niestety nie znam, nigdy nie widziałam żadnego jej filmu, ale podczas zakupów w naturze zauważyłam, że paleta jest przeceniona o połowę i że została ostatnia sztuka. Nie było testera więc zerknęłam na szybko w internecie na kolory i się zdecydowałam. Paletka nadaje się do makijaży dziennych, bardziej stonowanych, ale także do wieczorowych, kolorowych szaleństw. Nie zauważyłam, żeby cienie osypywały się bardziej niż inne. Wyglądają świetnie nawet po kilkunastu godzinach, a u mnie, czyli osoby, która bardzo się poci to ogromny sukces. Sięgałam po nią zdecydowanie najczęściej, bo już sam cień "Tell Me" robi super efekt z kreską i wytuszowanymi rzęsami. Mam zamiar pobawić się trochę kolorami, bo zawsze unikałam niebieskości, zieleni i fioletów, ale raz (!) zrobiłam sobie granatowy makijaż z zieloną dolną powieką i bardzo mi się spodobało. Mam nadzieję, że się nie rozmyślę!
9/10 w liskowej skali 🦊
Paleta pinch me we współpracy Amelii Szczepaniak z marką pierre rene to dwa lub trzy lata temu było moje marzenie że względu na te cudowne topery. Wtedy nie zdecydowałam się a zakup ale obecnie na minti kosztuje ona nieco ponad 26 zł i już nie musiałam się zastanowiac czy warto🤪. Paleta zawiera 14 cieni o różnych wykończeniach. 7 cieni to całkowite maty. Drugi rząd to jedna folia, trzy topery, dwa duochromy i jedna perła. Najciekawsze są oczywiście topery które mam na oczach na ostatnim zdjęciu! Są to cienie bez kolorystycznej bazy za to z cudownymi mieniącymi się drobinkami! Uwielbiam!
Zobacz post
Jest to naprawdę duża paleta. Składa się z 14 cieni, z czego połowa to cienie błyszczące, a połowa to maty. Ma specyficzny format, gdyż jest wąska, a przy tym długa. To mało poręczne rozwiązanie, wolałabym bardziej kwadratowy format, który lepiej leży w dłoni. Wynika on zapewne z liczby cieni, ale skoro paleta jest i tak duża, to chyba można było dodać do niej jeszcze 1 cień i ułożyć paletę tak, aby miała 3 rzędy po 5 cieni.
Błyski w tej palecie są cudowne, nie mogę im niczego zarzucić. Przypominają mi turbo pigmenty z Glam Shopu i jakością nie są od nich wiele gorsze. Troszkę mniej świecą, ale też nie są tak kruche, jak cienie z Glam Shopu. Wszystkie mają drobinkowe wykończenie, moje ulubione (metaliki to jakoś nie mój świat), a także wszystkie są duochromowe - o mniej lub bardziej kontrastowym zestawieniu odcieni. Są dobrze napigmentowane, łatwo łapią się powieki - nie potrzebują wsparcia ze strony żadnego glitter primera, choć taka baza oczywiście wzmacnia ich przyczepność, a więc i finalny efekt na oczach.
Formuła cieni matowych przypomina cienie z Miyo, choć wydają się być nieco mniej suche, niż te w produkcji siostrzanej marki. Są dobrze napigmentowane, to zdecydowanie lepsza jakość niż np. cienie Makeup Revolution. Kolory są nasycone, cienie nie robią plam. Jedyne ale, jakie mam, dotyczy najjaśniejszego cienia - wiem, że niektórzy skarżyli się na cień Bite Me, ale ja jemu nie mogę nic zarzucić, natomiast rozczarował mnie wspomniany jasny beż - Need Me. Jest jakby bardziej suchy od reszty i nie osiada na powiece tak dobrze, jakbym chciała.
http://blondekitsune.blogspot.com/2020/06/genialna-paleta-w-przystepnej-cenie.html
Pierwszym i niewątpliwie najpiękniejszym produktem z moich makijażowych ulubieńców roku 2020 jest paleta Pierre Rene przy współpracy z Amelią Szczepaniak. Samej Amelii niestety nie znam, nigdy nie widziałam żadnego jej filmu, ale podczas zakupów w naturze zauważyłam, że jest przeceniona o połowę i że została ostatnia sztuka. Nie było testera więc zerknęłam na szybko w internecie na kolory i się zdecydowałam. Paletka nadaje się do makijaży dziennych, bardziej stonowanych, ale także do wieczorowych, kolorowych szaleństw. Nie zauważyłam, żeby cienie osypywały się bardziej niż inne. Wyglądają świetnie nawet po kilkunastu godzinach, a u mnie, czyli osoby, która bardzo się poci to ogromny sukces. Sięgałam po nią zdecydowanie najczęściej, bo już sam cień "Tell Me" robi super efekt z kreską i wytuszowanymi rzęsami. W nowym roku mam zamiar pobawić się trochę kolorami, bo zawsze unikałam niebieskości, zieleni i fioletów, ale na święta zrobiłam sobie granatowy makijaż z zieloną dolną powieką i bardzo mi się spodobało. Mam nadzieję, że się nie rozmyślę!
https://www.tematycznie-kosmetycznie.pl/2020/12/ulubiency-roku-2020-1-makijaz.html
Paletkę pierre rene kupiłam w naturze na promocji taki impuls, chociaż wiem że nie powinnam ale powstrzymać się nie mogłam. Paletka pinch me zawiera 14 cieni, 7 błyszczących i 7 matowych. Co prawda wszystkich cieni nie użyłam, ale już mam swoich ulubieńców. Czarny jest bardzo czarny, żółty jest dobrze na pigmentowany, brązowy też jest ładny, fiolet tez ładnie wchodzi na oko. Co do bylyskow najbardziej podoba mi się ten toperowy fiolet, nakładam go samego na całą powiekę. Oczywiście nie jest to idealna paleta brakuje mi tu ciemnego brązu do przyciemnienia makijażu, w paletce jest łyko czerwień która też nie jest jakoś bardzo ciemna i czarny a tego jakoś bardzo nie lubię używać. Myślę że gdyby był w tej paletce ciemniejszy brąz byłaby bardziej użytkowa i samowystarczalna, a tak muszę używać innej paletki.
Zobacz post
Nowa paleta powstała we współpracy marki Pierrerene professional i Amelii Szczepaniak.
Piękne zestawienie kolorów. Pierwszy makijaż już za mną i mogę powiedzieć, że praca z tą nowinką to czysta przyjemność. Mocna pigmentacja, łatwe blendowanie. Cienie są trwałe i nie osypują się przy nakładaniu.
Najbardziej interesujące są folie, które przecudnie się mienią i mają lekko kremową konsystencje. Nakładam je palcem, bo tak moim zdaniem uzyskujemy przy ich użyciu najlepszy efekt. Można również nieco zwiększyć ich błysk poprzez nałożenie na bazę do glitterów np. marki NYX.
Co o niej sądzicie?
Podobne produkty






