Aussie
Suchy szampon do włosów, Wash + Blow in a Can, Kool Kiwi Berry
9 na 11 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Jeszcze nie ma opisu tego produktu :(
Produkt dodany w dniu 31.05.2018 przez ksanaru
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Aussie - Suchy szampon do włosów, Wash + Blow in a Can, Kool Kiwi Berry
Trudno jest znaleźć dobry suchy szampon do ciemnych włosów. Ma przyjemny słodki zapach. Niestety po nałożeniu na włosy i wyczesaniu, strasznie je matowi, tak nienaturalnie, że od razu widać, że coś jest nie tak. Włosy tracą całkowicie jakąkolwiek objętość i wyglądają na takie ulizane. Dodatkowo strasznie usztywnia włosy, jak lakier do włosów. Opakowanie jest ładne i fajnie, że jest to mała wersja, którą można zabrać ze sobą, ale jednak wolę L'biotice albo Batiste.
Zobacz post
Aussie, Wash + Blow in a Can, Kool Kiwi Berry, Dry Shampoo, Suchy szampon do włosów
Zwykle nie stosuję suchych szamponów, ten kupiłam w drodze wyjątku po obejrzeniu jakiegoś filmiku na Youtube. Szampon jest niewielki i ma przyjemny, słodki zapach. Pojemnik jest poręczny, a spray dozuje odpowiednią ilość produktu i nie zacina się.
Jest to mój pierwszy produkt tego typu, więc totalnie nie mam punktu odniesienia. Pomimo, że pamiętałam, że taki szampon trzeba przed użyciem dobrze wstrząsnąć, to i tak efekt jaki udało mi się uzyskać nie był zadowalający. Ciężko mi było go wyczesać, ale być może wynika to po prostu z braku wprawy. U mnie się póki co nie sprawdził, ale spróbuję się podszkolić i dam mu jeszcze jedną szansę.
Suchy szampon do włosów Aussie o zapachu kiwi i (jagody?). Jest to miniaturka pełnowymiarowego produktu mimo to szampon służył mi długi czas. Szampon nie pozostawia białych plam na włosach, po spryskaniu włosy zachowują się jak po jakimś słabym lakierze. Na szczęście nie ma tendencji do sklejania ich. Pachnie przyjemnie, zapach nie jest jakoś bardzo trwały, wiec jak komus będzie przeszkadzał to tylko przez pewien czas.
Zobacz post
Suchy szampon jaki mam z jakiegoś boża kosmetycznego. Od niedawna zaczęłam go stosować. Moim ulubieńcem raczej nie zostanie. Na plus jest na pewno to że nie pozostawia białych śladów na włosach. I fajnie odświeża włosy. Jednak moje włosy są przesuszibe po jego użyciu orsez co mi nie podoba się.
Zobacz post
Kolejny miesiąc i kolejne puste opakowania, tym razem nadrobiłam poprzedni miesiąc, który był dosyć słaby. Może nie jest to mój rekord jeśli chodzi o ilość sztuk, ale jeśli chodzi o pojemności produktów to już chyba tak.
Włosy:
W tej kategorii mam aż 5 produktów - 2 maski, odzywkę, szampon suchy i szampon klasyczny. Maski i odzywka sprawdziły mi się super, do nich chętnie bym wróciła. Szampon klasyczny tez był fajny, urzekł mnie swoim zapachem i też będę do niego wracać. Mniej podobał mi się suchy szampon. Był dziwny i w sumie sama nie potrafię powiedzieć czy mi się podobał czy niekoniecznie, ale już do niego nie wrócę.
Twarz :
2 produkty, woda termalna oraz peeling enzymatyczny. Woda termalna była w sumie taka nijaka, nie zauważyłam w niej nic fajnego, fajnie było przetestować, ale nie czuje potrzeby powrotu do niej. Peeling za to bardzo lubiłam i przy najbliższym zamówieniu z kosmetyki z ameryki na pewno dorzucę go do koszyka. świetnie usuwał martwy naskórek i pokazywał jak dużo go było.
Pielęgnacja ciała:
tutaj pojawiło się też sporo, bo 5 produktów. W sumie byłam zadowolona tylko z żelu i love cosmetics, reszta była średnia. Żel balea miał galaretkową konsystencję i niewygodne opakowanie, dosyć ciekawy, ale się nie polubiliśmy. Emulsja z AA była dziwna, miałam tez problemy z opakowaniem, oryginalnie miała pompkę, która nie działała, zmieniłam ją na inną która tez przestała działaś, sama emulsja była bardzo gęsta. Mydełko z Isany było średnie, nie podszedł mi zapach, ale jego plusem było opakowanie - służyło mi przez jakiś czas na inne warianty zapachowe i wystarczyło, ze kupowałam zapasy zamiast nowych opakowań.
Kolorówka:
2 rzeczy, z obiema już trochę się męczyłam. Korektor nie był do końca dla mnie, mocno wchodził mi w załamania. Eyeliner przeżył już swoje i na końcu tez nie używało mi się go zbyt przyjemnie.
Perfumy, a właściwie perfumetki:
Obi z nich były inspirowane droższymi zapachami i wniosek mam jeden - nigdy więcej inspiracji, na obu się zawiodłam. Były mało trwałe a zapachy miały się nijak do oryginałów.
Paznokcie:
Cleaner z claresa był spoko, mam do niego tylko 1 zastrzeżenie - mocno średnie opakowanie, które ani trochę nie było wygodne.
Myślę, ze po takim denku mogę sobie pozwolić na małe szaleństwo zakupowe!
Była już pielęgnacja włosów, więc czas na ich mycie. Szamponów nigdy u mnie za wiele, szczególnie że jeśli mi coś nie podpasuje to jest dużo innych chętnych głów na testy i przejęcie.
W zapasach zostały mi zaledwie 2 szampony klasyczne i 2 suche. Nie używam suchych szamponów zbyt często, ale jednak czasem się przydają. Aussie to nie moja bajka, mam co do niego mocno mieszane uczucia. Aktualnie brakuje mi Batiste i jak tylko wykorzystam te 2 , albo przynajmniej 1 z nich to od razu biegnę po coś bardziej sprawdzonego. Suchy szampon z Balea to sprawdza się fajnie, nie jest to mój hit ale daje rade. Zbiera nadmiar sebum, nie zostawia białych śladów i dodatkowo przyjemnie pachnie.
Gliss kur i pantene to dla mnie już klasyki, używam ich od dawna i oba sprawdzają się bardzo fajnie. Moje włosy je lubią, moja skóra głowy akceptuje. Nie działają cudów, ale dobrze myją i nie pogarszają stanu włosów co niestety inne szampony potrafią mi zrobić. Aktualnie mam jeszcze końcówkę czarnej wersji Gliss Kur i jest super, niebawem pojawi się w chmurce i napisze o niej coś więcej.
Suchy szampon do włosów Aussie Wash + Blow In A Can Cool Kiwi Berry w wersji miniaturowej. Kupiłam go, ponieważ potrzebowałam miniaturowej wersji, by przewieźć ją w bagażu podręcznym w samolocie i znalazłam jedynie taki. Dotychczas byłam wierna szamponom Batiste, więc z wielką ciekawością wzięłam sie za testowanie tego z Aussie. I teraz mogę z czystym sumieniem pochwalić ten produkt. Ma świeży i owocowy zapach, który być moze nie jest długo wyczuwalny na włosach. Jednak największym plusem dla mnie jest to, że szampon nie pozostawia tej białej warstwy na włosach. Jest jej zdecydowanie mniej, czasem jest całkiem niewidoczna. Włosy po zastosowaniu produktu są uniesione u nasady i prawidłowo odświeżone. Kosmetyk ten spisał się u mnie na 5!
Zobacz post
Nie używam często suchych szamponów, bo nie lubię, kiedy codziennie nie umyję włosów, ale czasem jest naprawdę potrzebny, kiedy w ogóle nie mam czasu. Poprzedni szampon skończył mi się dlatego musiałam kupić nowy. Zazwyczaj nie kupuję dwa razy tego samego produktu, bo bardzo lubię testować nowości. W tym przypadku nie jest to nowość na rynku, lecz nowość w moich kosmetykach Szampon jest o zapachu kiwi, bardzo ładnie pachnie. Świetnie odświeża włosy i co najważniejsze w ogóle nie pozostawia na włosach białych śladów co stawało się, kiedy używałam szamoiny Batiste. Jest również bardzo wydajny, kosztował jedynie 13 zł.
Zobacz post
JoyBox:
• Aussie, Suchy Szampon, KOOL Kiwi Berry - wersja travel, 65 ml - suche szampony lubię, szczególnie gdy pogoda nie jest zbyt przyjazna i moje włosy różnie się zachowują i często nawet tylko po kilku godzinach wyglądają nieświeżo i wtedy na ratunek przychodzi suchy szampon. Na pewno zużyję. Można kupić go za 5,60 zł.
• Świt Pharma, Chusteczka antybakteryjna, 1 szt - żele i chusteczki antybakteryjne zawsze są u mnie mile widziane. Zawsze lepiej mieć coś w torebce na wszelki wypadek. Chusteczka pewnie się przyda. Można ją kupić za 0,69 zł.
• Marion, Miód i cytryna, Peeling do twarzy, 75 ml - opakowanie peelingu jakoś mnie zniechęca do siebie. Nie wygląda jak typowy produkt, który chce użyć. Przetestuję kilka razy i sprawdzę jak działa, najwyżej pójdzie gdzieś dalej. Sama z siebie bym go nie kupiła tak po prostu w sklepie. Można go kupić za 8,20 zł.
• Heimish, All clean balm, balsam do oczyszczania twarzy, próbka, 5 ml - ciekawy produkt, ale ma straaaaasznie długi skład.
• Kneipp, Olejek do Ciała, Tajemnica Piękna, 100 ml - olejki do ciała zużywam dodając je do kąpieli, bo warstwę ochronną na skórze lubię, ale nie aż tak bardzo tłustą jaka jest po olejkach. Ogromny plus za ledwo wyczuwalny zapach. Można go kupić za około 20 zł.
W wakacyjnym JoyBoxie znalazłam miniaturkę suchego szamponu do włosów Kool Kiwi Berry z Aussie. Produkt ma przyjemny, owocowy zapach, kojarzy mi się właśnie z kiwi i coś do tego, ale nie potrafię dokładnie określić co takiego. Szampon niby nie bieli włosów, o ile nie przesadzimy z jego ilością, ale zostawia na włosach jakąś taką dziwną warstwę, którą trudno wyczesać. Produkt odświeża włosy, ale sprawia że są one sztywne, niemiłe w dotyku. Wydajność raczej standardowa, trochę ciężko to określić, bo to tylko miniaturka. Niestety, ale liczyłam że będzie lepszy.
Zobacz post
Aussie - WASH+BLOW in a can Kool Kiwi Berry
nic innego jak mini suchy szampon Aussie.
Miniaturka znaleziona w Joy Box - w sumie tak jak myślałam - produkt nie powalił mnie na kolana.
Testowałam już inne suche szampony Aussie i żaden nie powalił mnie swoją jakością.
W tym przypadku - to samo, mały zawód, ale tylko dlatego, ze miałam cichą nadzieję, że może w końcu będzie ideał.
Podoba mi się design opakowania - na pewno kojarzący mi się z latem.
Co do zapachu - tak, pachnie kiwi, ale troszkę chemicznym na początku i po czasie zmieniający się w owoc kiwi.
Po rozpyleniu na włosy- wydaje się, że jest mokry- dziwne, standardowe uczucie podczas używania produktu.
Włosy według mnie - wysusza, tworzy na nich "skorupki" jakbym używała lakieru d włosów.
Tak- odświeża włosy, ale męczarnią jest rozczesanie ich.
Unosi je lekko u nasady - i to tyle.
Jednak wolę starego, dobrego Batiste. ;-)
Aussie, Wash + Blow in a Can, Kool Kiwi Berry, Dry Shampoo - Suchy szampon do włosów. Mocno dziwny produkt.. Początkowo podczas rozpylania wydaje się, ze nie zostawia białych śladów i użyłam go całkiem sporo za pierwszym razem, jednak to była zła decyzja, bardzo szybko zaczął się bielić i robić się sztywny jak lakier. Dało się to uratować, po porządnym wtarciu nie było już nalotu i nie było czuć tej 'sztywności'. Z odświeżeniem włosów radzi sobie całkiem w porządku, jednak nadal go nie rozpracowałam. Bez względu jakiej ilości użyje, z jakiej odległości, to nadal jest ten sam dziwny proces.
Dodatkowy plusik łapie za całkiem przyjemny zapach. Czy kupie ponownie? Nie wiem, ciągle mam mieszane uczucia, mimo że już jakiś czas go używam.
Podobne produkty









