Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Ecocera - Puder do twarzy, Jęczmienny, Prasowany
Denko z października. Powiem szczerze, że nie spodziewałam się aż tylu zużyć. Ogólnie ostatnio słabo mi idzie z wykorzystywaniem kosmetyków, więc pozytywne zaskoczenie. W ubiegłym miesiącu zużyłam 12 kosmetyków i dwie próbki.
Szampon nawilżający Nivelium - bardzo pomaga mi z moim zapaleniem skóry głowy, sprawia, że jest porządnie nawilżona i nie przesusza się. Kupiłam go w aptece za około 30 zł i jest to jeden z lepszych aptecznych szamponów jakie używałam. Używałam go naprzemiennie z innymi szamponami drogeryjnymi i w przypadku zaostrzenia zapalenia.
Peeling do twarzy Bielenda - Zakupiłam go na mega fajnej promocji za 2,99 zł. Wystarczył mi na dwa użycia tak jak jest to napisane na opakowaniu. Jest to peeling kawowy, który tą kawą intensywnie pachniał. Co do działania to bardzo fanie oczyszczał naskórek.
Krem normalizujący Floslek - Krem z niskim SPF, używałam go właśnie teraz w jesienne dni. Fajnie wchłania się w skórę, lecz zostawia taką powłokę na cerze, przez co np. zauważyłam, że szybciej pociła mi się twarz podczas wysiłku w pierwszych godzinach po nałożeniu, aż warstwa ta nie wyschła. Ogólnie nie zauważyłam po nim jakiejś super poprawy ale też nie zrobił krzywdy. Taki poprawny kosmetyk.
Cetaphil - Dermatologiczny balsam do twarzy i ciała. Ja używała go właśnie na przesuszoną skórę głowy spowodowaną zapaleniem. Krem jest bardzo treściwy i tłustawy. Jest silnie nawilżający. Jego cena niestety dość wysoka, więc przetestuję inne dermatologiczne kremy i zobaczę, czy jest podobny efekt. Jak nie to wracam do tego.
Próbka szamponu od Hask seria Argan Oil. Piękny zapach szamponu, fajnie się pienił. Wystarczył mi na raz, więc nie mam możliwości określić jego działania.
Jelly Mask od AVON - Maska na wypryski, która jest takim średniaczkiem. Ogólnie nakłada się maskę na wyprysk i po czasie zmywa. Kosmetyk jedynie co zrobił to zmniejszył stan zapalny, lecz niedoskonałości nadal były i nadal w takim samym rozmiarze. Gdy używałam jej codziennie na jakiegoś syfka to efektem przyśpieszenie gojenia. Maska nie wyciąga ropy ze środka, lecz sprawia, że wyprysk robi się grudkowaty, bez możliwości wyduszenia.
Podkład do twarzy Delia. Niestety, ale to nie jest kosmetyk dla mnie. Strasznie się ciastkował, bez znaczenia czy zmieniałam coś w nakładaniu, lub w podstawie pielęgnacji to efekt był ten sam. Mało tego, miałam wrażenie, że podkład nie zostaje na twarzy, robiły się placki, a w niektórych miejscach rolował się.
Galaretka do laminacji Stars from the Stars - spoko kosmetyk, używałam na co dzień. Na moich włosach nie robił super efektu, być może dlatego, że są rozjaśniane i ta tafla nie ma jak się na nich wydobyć. Mimo tego, włosy fajnie odżywione, miękkie i gładkie w dotyku. Podejrzewam, że gdybym miała naturalne włosy to efekt byłby o wiele lepszy.
Próbka pomadki od AVON. W kolorze typowy nudziak. Pomadka bardzo ładnie wyglądała na ustach, ale ja to bywa z kremowymi pomadkami - efekt do pierwszego jedzenia bądź picia. Miałam ją w odcieniu Nude Slip.
Żel do ciała Avon - lubię od nich żele do ciała, ponieważ są tanie, mega się pienią i mają świetne zapachy. Tutaj także się nie zawiodłam.
Peeling do twarzy Mohosh - Peeling jest dość mocnym zdzierakiem jeśli chodzi o okolice twarzy, więc nie należy przesadzać z tym produktem. Wystarczy niewielka ilość, przez co kosmetyk jest bardziej wydajny. Bardzo fajnie i dogłębnie oczyszczał twarz.
Puder Ecocera - Tutaj miała wariant jęczmienny i powiem Wam, że to najlepszy puder jaki miałam. Idealnie wtapiał się w podkład, nie tworzył maski, sprawiał, że makijaż był utrwalony.
Tusz do rzęs Maybelline the falsies lash - fajny tusz, dobrze wydłużał rzęsy, sprawiał, że były one powiększone i bardzo widoczne w makijażu. Na plus.
płatki pod oczy Muju - płatki same w sobie ok. Nawilżyły, dobrze się trzymały. Ale opakowanie to katastrofa. Nie było zamykane, przez co płatki się wysuszały i koniec końców prawie połowę opakowania musiałam wyrzucić.
Jeden z moich ulubionych pudrów do utrwalania makijażu. Jest zamknięty w naprawdę solidnym opakowaniu z lusterkiem. Opakowanie jest trwałe i nie niszczy się z czasem użytkowania. Kosztuje niewiele i jest całkiem wydajny. Ma ledwie wyczuwalny, delikatny zapach. Puder jest wegański oraz hipoalergiczny co dla mnie ma ogromne znaczenie. Do niego jest dołączony puszek, jednakże ja nakładam go przy pomocy pędzla. Doskonale utrwala makijaż na wiele godzin. Cera jest zmatowiona na wiele godzin. Produkt jest bardzo aksamitny w dotyku. Jedyny minus jest taki, że trochę wybiela.
Zobacz post
Najbardziej opłacalna cześć mojego zamówienia, czyli kolorówka.
Tu też nie będę się rozpisywać, ponieważ niewiele z tych rzeczy będę miała okazję wypróbować.
Zamówienie robiłam głównie przez to że skończył mi się podkład. Od jakiegoś czasu używam tego 2w1 z korektorem od Golden Rose i jestem nim zachwycona. Świetnie dopasowuje się koloru mojej buzi i idealnie kryje wszelkie niedoskonałości oraz przede wszystkim zaczerwienienia. Bez żadnych poprawek wytrzymuje naprawdę długo a dodatkowo nie wysusza mi cery bo jest taki delikatnie tłusty. Jak na razie jest to najlepszy podkład jaki miałam i coś czuję że nie prędko sięgnę po inny.
Kończył mi się też tusz do rzęs, dlatego zamówiłam ten od Bourjois. Ostatnio miałam podobny, tylko z czerwonymi napisami i był świetny ale niestety nie był dostępny. Zdecydowałam się na taki o nazwie Volume Reveal oczywiście w czarnym odcieniu i w porównaniu z tamtym ten wypada u mnie słabo. Muszę przyznać że bardzo wydłuża i idealnie rozdziela rzęsy, jednak nie widzę żeby je pogrubiał, przez co robią mi się takie trochę pajęcze nogi co mi się nie podoba. Obeszłam to w ten sposób że przekręciłam szczoteczkę od tamtego i jest w porządku.
Drugi tusz, który jest dla mnie to Max Factor False Lash Effect Fusion i jest to mój gratis do zamówienia. Nie znalazłam nic ciekawszego a tusz zawsze się przyda. Zdążyłam go już użyć bo byłam ciekawa jaki będzie i muszę przyznać że jest całkiem fajny. Rozdziela, pogrubia i wydłuża moje rzęsy dlatego cieszę się że go wybrałam.
Reszta rzeczy jest dla koleżanek i w zasadzie niewiele mogę o tych produktach powiedzieć.
Prasowany puder jęczmienny z ecocery kupiony w Hebe.
Jest to produkt wegański i hipoalergiczny, idealny do każdego rodzaju cery.
Bardzo się z nim polubiłam, ponieważ dobrze matowi cerę, ale nie jest to twardy mat lecz bardziej naturalny, który stapia się z kolorem cery. Jest lekki i wygląda bardzo dobrze na twarzy. Twarz pozostaje matowa na parę godzin, ale wiadomo, że po jakimś czasie trzeba zrobić poprawkę w ciągu dnia. Nie jest to jednak problem, bo w środku opakowania znajduje się lusterko, które nam to ułatwi.
Podczas nakładania kosmetyk trochę się osypuje.
Jak dla mnie najlepszy puder jaki miałam
Podobne produkty




