Purederm
Botanical Choice, Złuszczająca maska do stóp, Exfoliating Foot Mask
3 na 4 Użytkowniczek poleca ten produkt
Opis produktu
Purederm Botanical Choice Exfoliating Foot Mask jest regenerującą oraz złuszczającą maską przeznaczoną do pielęgnacji stóp w postaci specjalnych skarpet. Usuwa wszelkie zrogowacenia w krótkim czasie oraz wygładza nogi w przeciągu 2 tygodni. Papaja, cytryna, jabłko, pomarańcza i inne naturalne ekstrakty roślinne usuwają odciski i zrogowacenia, a ekstrakt z rumianku koi świeżo złuszczoną i odnowioną ...
Purederm Botanical Choice Exfoliating Foot Mask jest regenerującą oraz złuszczającą maską przeznaczoną do pielęgnacji stóp w postaci specjalnych skarpet. Usuwa wszelkie zrogowacenia w krótkim czasie o ...
Rozwiń opisProdukt dodany w dniu 11.11.2018 przez GoldenGal
Przeczytaj prawdziwe i sprawdzone opinie o Purederm - Botanical Choice, Złuszczająca maska do stóp, Exfoliating Foot Mask
Złuszczająca maska do stóp w formie skarpet. Wyglądają tak, jak na drugim zdjęciu, trzeba było oderwać poprzerywanej linii wejście do skarpety, wkładaliśmy tam stopy. Skarpety są naprawdę duże, czułam się tak jakbym wkładała nogę do jednorazówki W środku skarpety jest płyn, ale przeczytajcie uważnie sposób użycia, ponieważ w głównej mierze są tam kwasy! Zapach był tragiczny, odrzucający (trochę można było wyczuć spirytus). Po nałożeniu czekamy określony czas i tu już kolejny minus - nie da rady się ruszyć z miejsca. Stopy muszą być na podłodze, ponieważ skarpety są tak szerokie, że jakbym chciała się położyć, to zaraz mi cały płyn wyleci. Chodzić w tym też się nie da (a próbowałam), ponieważ noga się śliska (grozi upadkiem), a także wylewa się płyn, więc zaplanujcie kurację, wtedy, gdy macie czas wolny. Czas trzymania skarpet to od 60 minut do 90. Ja trzymałam godzinkę, ponieważ nie miałam zbyt wielkiego problemu. Jeśli chodzi o działanie to nie jest to przyjemna kuracja. Szczypie, piecze, nagle jest uczucie gorąca, stopy mrowieją, ale tak to właśnie ma działać (wszystko przez te kwasy). Nie używajcie, gdy macie rany na stopach, ponieważ możecie pogorszyć stan zapalny, ale także ból jest niemiłosierny (mała ilość płynu przy ściąganiu wylała mi się na dłoń, gdzie miałam zadartą skórkę). Po zabiegu dokładnie trzeba osuszyć stopy i czekać na efekty około 7 dni, ponieważ nie działa to od razu. A czy wgl działa? Tak. Po dwóch dniach skóra z pięt, tam gdzie miałam ją szorstką i lekko zrogowaciałą zaczęła samoistne odchodzić, pomogłam jej pumeksem i stopy już były ładniejsze, a zrogowacenia prawie zniknęły. Bym pozbyła się problemu, musiałabym powtórzyć kurację, jednak odpuściłam i samymi kremami doprowadziłam stopy do porządku. Jednak wiem, że bez tej kuracji by się to nie udało. Po wnikliwej analizie stwierdzam, że nie kupię ponownie, ponieważ efekt nie jest warty bólu i dyskomfortu. Cena to około 20 zł
Zobacz post
Moje drugie denko w tym roku i jestem z niego bardzo zadowolona. Zużyłam dużo kosmetyków, które leżały w łazience i były porozpoczynane pewnie dlatego tak dużo zdenkowałam żeli pod prysznic, które czasami używam również jako płyny do kąpieli.
Część kosmetyków była pokazywana w chmurkach jednak większa część nie doczekała się swoich recenzji, ale postaram się powiedzieć o każdym produkcie kilka słów.
* Pianka do higieny intymnej o zapachu żurawiny Ziaja- pianka nie była zła, dobrze myła, nie przesuszała, ładnie pachniała. Całkiem spoko produkt jednak zdecydowanie bardziej wolę żele z Białego jelenia dlatego też nie skuszę się na jej zakup ponownie.
*Balsam do ciała Plamers przeciw rozstępom- mimo że nie mam wahań wagi to na moich udach i pośladkach pojawiają się drobne rozstępy dlatego też nie zliczę ile opakowań użyłam tego balsamu (chyba z 30 jak nie więcej), był naprawdę fajny, dobrze nawilżał i pielęgnował moją skórę, jednak miał słodki zapach kakaa i po którymś opakowaniu po prostu zaczął mnie irytować dlatego też póki co robię sobie od niego dłuższą przerwę na rzecz owocowych balsamów i maseł.
*Żel pod prysznic Balea o zapachu limonki i malin- lubię te żele i zawsze przy okazji zakupów w Dm biorę kilka butelek. Żele te dobrze się pienią i myją ciało przy tym nie wysuszając skóry. Mają piękne zapachy i są bardzo tanie.
*Żel pod prysznic emoji o zapachu owocowego lizaka- żel dobrze się pienił i mył, nie wysuszał skóry. Nie sięgnę po niego ponownie ponieważ pod koniec używania znudził mi się jego słodki zapach.
*Żel pod prysznic California Grow od Avon- przyzwoity żel, dobrze mył i pienił się jednak zauważyłam że wysuszał moją skórę dlatego nie sięgnę po niego ponownie.
*Żel pod prysznic od Avon naturals o zapachu wanilii i drzewa sandałowego- polubiłam ten żel , dobrze się pienił i mył, nie wysuszył mojej skóry i miał przyjemny delikatny słodki zapach ciasteczka kiedyś na pewno sięgnę po niego ponownie.
*Żel pod prysznic massage z Palmolive- bardzo lubię ten żel za zapach i drobne drobinki peelingujące, sięgam po niego od czasu do czasu zwłaszcza gdy jest w cenie promocyjnej. Idealny na lato więc na pewno pojawi się w mojej łazience jeszcze przed latem.
*Żel pod prysznic Mango i kolendra oraz grejpfrut i rozmaryn od Yves Rocher- lubię bardzo te żele więc są stałymi bywalcami w mojej łazience.
*Szampon przeciwłupieżowy Garnier- lubię serię tych szamponów, dobrze myją włosy, fajnie się pienią i nie powodują przetłuszczania moich włosów jednak nie sięgnę po tą wersję ponownie z racji tego że nie mam problemów z łupieżem.
*Szampon Braver Tea Tree- bardzo cieszę się że była to miniaturka bo raczej pełnowymiarowego opakowania bym nie zużyła. Szampon może nie był zły bo dobrze oczyszczał, ale powodował plątanie moich włosów i miał okropny mentolowy zapach, zdecydowanie za mocny jak na szampon do włosów.
*Hask olejek do włosów Keratin protein- fajny olejek, który lekko nawilżał włosy i wygładzał je zostawiając moje włosy lśniące i przyjemne w dotyku.
*Lekkie serum olejowe This is it for salon styling- bardzo polubiłam te serum i zakupiłam już drugie opakowanie tego produktu. Fajnie dociąża moje włosy nie powodując przetłuszczania ich.
*Płyn do płukania jamy ustnej Listerine- dobrze oczyszczają i przyjemnie odświeżają dlatego kupuję tylko te płyny zmieniając jedynie warianty.
*Spirytus salicylowy- większość z was pewnie się zdziwi, ale ja od czasu do czasu nalewam go trochę na wacik i przecieram twarz jak tonikiem. Dzięki niemu pozbyłam się trądziku, z którym walczyłam dość długo dlatego teraz od czasu do czasu gdy coś mi wyskoczy przecieram nim twarz.
*Kula do kąpieli firmy Kruidvat o zapachu pomarańczy- fajny produkt, który umilił mi czas kąpieli swoim zapachem i jednocześnie nawilżył moją skórę dlatego na pewno kupię ją ponownie.
*Kryształki do kąpieli Isana- fajna sól do kąpieli o dość przyjemnym zapachu miodu, mam jeszcze jedną saszetkę i z chęcią ją zużyję.
*Złuszczająca maska do stóp w formie skarpetek- nie mam problemu ze swoimi stopami jednak produkt był w shinybox dlatego postanowiłam go wypróbować i nie jestem z niego zadowolona, nie lubię takiej formy dbania o stopy a sam produkt śmierdział alkoholem, niby coś tam złuszczył po kilku dniach, ale na pewno nie sięgnę po niego więcej.
*Zabieg na dłonie: peeling oraz maseczka od Efektimy- dość przyjemny produkt, fajnie zadziałał na moje dłonie, ale nie wiem czy kupiłabym go ponownie z racji tego że peeling dłoni robię przy okazji peelingu ciała, a zamiast maski wolę kremy.
*Maseczki do twarzy-z każdej byłam zadowolona, fajnie działały na moją twarz, oczyszczały oraz nawilżały moją skórę.
*Mascara Eveline- jest to mój zdecydowany faworyt i zawsze jest w mojej kosmetyczce.
*Puder transparentny z Dm-dość przyzwoity puder, jednak więcej go nie kupię ze względu na dostępność.
*Baza pod cienie Cashmere- baza była z shinybox i miała bardzo krótką datę przydatności więc użyłam ją tylko raz i szału na mnie nie zrobiła.
Złuszczająca maska do stóp Purederm, którą znalazła się w listopadowym ShinyBox. Dzisiaj mija 7 dzień od przetestowania tej maski do stóp. W opakowaniu znajdują się dwie skarpetki z płynem w środku. Trzymałam je na stopach ponad póltorej godziny. Efekty odchodzącej płatami skóry zauważyłam przy 5 dniu stosowania. Pierwszy raz używałam tego typu produktu i nie chciało mi się wierzyć w jej działanie. A jednak! Pod prysznicem kiedy skóra była dobrze nasączona wodą użyłam pumeksu i pozbyłam się niepotrzebnego naskórka. Efekt gładkich stóp jest gwarantowany. Jestem z tej maski bardzo zadowolona i za jakiś czas z chęcia wypróbuję kolejnej tego typu maski.
Zobacz post
Złuszczająca maska do stóp w formie skarpetek. Zawiera ekstrakt z papai oraz rumianku. Użyłam ją 2 tygodnie temu. Z moimi stopami nic nie zrobiła. Żadnej poprawy. Trzymałam ją na stopach 90minut- tak, jak zalecano.Po pierwsze, nie spodobała mi się forma tych skarpetek. Dwie, nasączone w środku płynem, 'reklamówki' na stopy. Niestety, nie tego się spodziewałam. Skarpety są dobre dla stopy do rozmiaru 42. Według mnie, to zmieściłaby się tam stopa o rozmiarze 45! Były za duże, przy moim 39, zsuwały mi się ze stóp, jak leżałam. Maska kosztowała 10zł i została kupiona w Biedronce. Nigdy więcej.
Zobacz post
Maseczka złuszająca do stóp której używałam już bardzo dawno temu. Dostałam ją w prezencie więc nie wiem dokładnie ile kosztowała, ale później widziałam ją w kilku sklepach więc jest raczej łatwo dostępna. Są to dwa "woreczki" które zakładamy na stopy i trzymamy odpowiednią ilość czasu, po około kilku dniach ma nam zacząć schodzić skóra ze stóp. U mnie rzeczywiście to działało. Nie było to jakieś mocne złuszczanie, ale ten pierwszy naskórek zszedł. Sam zabieg nie jest niestety jakiś super wygodny, dla niektórych pewnie jednak będzie. Dla mnie leżenie 30 minut w tym workach nie było jakieś relaksujące ! Myślę, że bez obaw sięgnęłabym po nie jeszcze raz .
Zobacz post
Do dziś jestem w szoku, że ten wynalazek naprawdę działa! To skarpetki złuszczające marki Purederm, które dostępne są w Hebe. Niestety zapomniałam zrobić zdjęcia po otwarciu opakowania, ale nie ma co żałować. "Wyjściowe" skarpetki to to nie są. To dwa grube foliowe worki nasączone płynem, w które wkładamy stopy i odczekujemy godzinę, max półtorej. Nasączone to właściwie mało powiedziane - ta ciecz, okropnie śmierdząca alkoholem prawie mi się wylewała. No i tak siedziałam w tych plastikach nie ruszając się z łóżka w obawie przed poślizgnięciem. Według opakowania złuszczanie powinno nastąpić między trzecim, a piątym dniem po zabiegu. U mnie trwało to nieco dłużej i już myślałam, że zakładałam te skarpety na darmo ,aż nagle zobaczyłam, że kawałek skóry zaczął lekko schodzić. Później to już zaczęło się na całego i tak to trwało przez prawie dwa tygodnie. Stopy gładkie, zupełnie jak nowe! Na sto procent zafunduję sobie taki domowy zabieg raz jeszcze, przed wakacjami, czyli okresem odkrytego obuwia :-).
Zobacz postPodobne produkty






