
Wychodzenie z kotem na dwór?
Kociary, wychodzicie ze swoim kotkiem/kotkami na spacer? Mój jest kotem niewychodzącym, ale czasami mnie jest smutno, że patrzy z balkonu na świat i chciałabym z nim pochodzić tak tylko wokół osiedla, nie żeby się załatwiał tam, bo używa kuwety regularnie albo na długodystansowe spacery? Czasami jak wychodzę z domu to wybiega na klatkę i siada przed oknem patrzeć na trawę i jezioro i teraz mam dylemat.

A czemu z nim nie wychodzisz na dwór? Tak z ciekawości pytam , bo na kotach to ja się nie znam

Ja wyszłam za dzieciaka raz na spacer z babci kotem i wysmyknąl się ze smyczy i uciekł, tyle moich kocich przygód

Mi się wydaje, że kot czasem potrzebuje takiego spaceru Moja ciocia ma podobnego do dachowca i wychodzi z nim na krótki spacer 2/3 razy w ciągu tygodnia, a mieszka w bloku Dzisiaj też wracając do domu widziałam faceta z kotkiem na smyczy. Ludzie na to czasem dziwnie się patrzą, ale myślę, że takie spacery potrzebne są kotkom

Chciałam mu kupić takie specjalnie szelki dla kotów. Z czego czytałam nie ma kot możliwości się z nich wyrwać i uciec @dagusqa

Nie wychodzę, bo jakoś nigdy na to nie wpadłam. Coraz więcej osób widzę, że wychodzi z kotami. A teraz robi się ciepło, więc by sobie 'pobiegał' trawki pojadł @eendoorfin

Ja swojego biorę od czasu do czasu na szelki, kiedy widzę, że chce wyjść. Zdecydowanie mu to służy. Bierz kotka na spacery, nie zapomnij o dobrych szelkach i szczepieniach, bo na dworze różne rzeczy się moga przyczepić

A o jakich szczepieniach mowa? Co powinnam u weterynarza 'wykupić'? Nie stresował się za pierwszym razem jak go zabrałaś, że 'ma coś ubranego' na sobie? @Yuniku

Wydaje mi się, że takie wychodzenie kotu dobrze zrobi - jeśli patrzy przez okno, marzy mu się prawdopodobnie wyjście na zewnątrz . Szelki to dobry pomysł na początek, żeby się zaznajomił ze światem zewnętrznym

Mój biedny pers też ciągle siedzi w domu... ostatnio z nim wyszłam na podwórko i trzymałam go na smyczy (mieszkam w domku rodzinnym na wsi) - był taki wystraszony az mi sie go szkoda zrobiło a gdy przejechał samochód to uciekł do domu

@monawerona pierwszy raz zabrałam kotka jak był mały, na kocyku, w koszyczku, na trawę niedaleko domu - na taki jakby piknik. Niestety strasznie nieswojo czuł się na trawie, bał się, miałczał i miałam z nim straszny problem, bo nie chciał ani na ręce, ani do koszyka, ani na trawę Później próbowałam na szelkach, chodził nisko, ostrożnie i jakby z przymusu niestety... Na koniec wypuszczałam go tak po prostu, to stał na posadzce przy drzwiach, jak zabrałam go na trawę to uciekał do drzwi... I też mi przykro jak patrzy na świat z okna czy balkonu ehh

Ma możliwość. Mojego kota mama wyprowadza jak pojadę z nim do domu rodzinnego - jak się czegoś wystraszy np. psa albo jakiegoś odgłosu, to potrafi się wyrwać nawet z najciaśniejszych szelek Na kota nie ma sposobu, jeśli o to chodzi

Mieszkam w bloku i jak mieszkałam na 1 piętrze to wychodziłam z moim kotem wiosną i latem co wieczór na spacer na smyczy. Tak się przyzwyczaił, że nie raz puszczałam smycz i chodził sam, a ja obok niego. Teraz mieszkam na parterze i na balkonie ma drewnianą kładkę z podpórkami, którą zrobił mój tata. . Moje koteły czasami cały dzień mają otwarty balkon i wychodzą i przychodzą kiedy chcą. Balkon mam przy ulicy, ale one nie schodzą z górki na ulicę. Jak idzie ktoś obcy czy jedzie coś na sygnale to są nauczone zwiewać jak najszybciej do domu .



Ja mieszkam w domu i koty wychodziły, ale tylko pod nadzorem do pewnego czasu, bo niestety podczas tych spacerków szczególnie Antek wcinał trawę co zawsze kończyło się wymiotami, raz nawet wdał się w bójkę z innym kocurem i od tamtego czasu koty nie wychodzą, jedynie na balkon czy taras.

Mój kot mieszka u mnie już od 4 lat i jest ze mną od małego. Kupiłam jej smycz i obrożę i zabrałam go na dwór. Aczkolwiek ona nie chciała na nim chodzić, bała się w ogóle gdzieś iść, bała się chodzić. Uważam jednak, że takie wyjście jest kotu potrzebne i sama chciałam przekonać swojego, ale wolała siedzieć u mnie na rękach niż gdziekolwiek się poruszać.

Moje nie wychodzą też mi ich szkoda ale w hodowli nie możemy sobie pozwolić na jakieś choroby , zarazki itd ;//
a co najgorsze na kradzież czy otrucia a mamy sąsiadów co nie lubią kotów (

Jak mieszkalam na wsi to mialam kocura, ktorego zaczelismy wypuszczac samego na dwor. Jak chcial do domu to wskakiwal na taras i mialczal przy oknie mojej sypialni i wtedy go wpuszczalam przez okno Lecz pewnego razu moj Garfield juz nie wrocill Szukalam go po calej wsi, po polach no wszedzie i niestety nie znalazlam...Byl moim ukochanym futrzakiem, jedynym w swoim rodzaju Teraz mam dwie koteczki(siostrzyczki) i boje sie je wypuszczac na dwor bo nie chce zeby ktoras z nich mi zaginela jak moj Garfield ale czasem moja corcia zaklada im smycz i do ogrodka z nimi wychodzi na chwile

ja moją zabieram na działkę, ale tak na spacerki z nią nie wychodzę bo się boi, ale mam sąsiadkę, która z kotem na smyczy codziennie kilka razy wychodzi na spacer i kot normalnie załatwia się na dworze i ładnie chodzi itd

Ja próbuje nauczyć swoją kicie wychodzenia ale póki co słabo mi idzie, kicia się wyrywa z szelek