
Śmierć kotka (*)
Dzisiaj musiałam podjąć decyzję o uśpieniu kota rodziców Tęsknie za Pysią, była taka kochana i fajna. Mam poczucie winy, że nie dało jej się uratować. Jak sobie poradzić z żałobą zwierzaka? Zapłaczę się na śmierć (*)

Ja rok temu po świętach Bożego Narodzenia pożegnałam mojego kochanego pieska. Też podjęłam decyzję o uśpieniu, nikt inny się na to nie zdecydował z mojej rodziny. Ogólnie nie chciałam aby się już męczył, miał chore nerki. Jeździliśmy z nim do weterynarza do miasta i to kilka razy, niestety leczenie nie przyniosło skutku. Bardzo cierpiał.
Nie ma uniwersalnej recepty jak sobie z tym poradzić. Ja płakałam kilka dni ;/ był to mój wierny przyjaciel. Z czasem smutek przeszedł. Teraz po prostu ciepło go wspominam i za nim tęsknię.

Ja dwa lata temu straciłam kotka.... po tamtym czasie musiało minąć 1,5 roku aż zdecyduje się na kolejnego, bo kompletnie nie mogłam sobie tego wyobrazić. Myślę, że po prostu musi upłynąć czas, bo ze stratą nigdy nie da się sobie od tak poradzić i nie myśleć.
Trzymaj się Kochana
Pomyśl, że dzięki temu Kociak jest już szczęśliwy i nie musi się dalej męczyć

Nie miej wyrzutów sumienia. Dobrze postąpiłaś, zwierze zapewne bez tej decyzji by cierpiało, a to byłoby o wiele gorsze. Każde zwierzątko jest wyjątkowe, kot Twoich rodziców także, więc dobrze go wspominaj Nie da się 'ot tak' pogodzić ze stratą, potrzeba do tego czasu. Trzymaj się mocno DC jest z Tobą

*Tuli*. Na pewno z czasem poczujesz się lepiej. Skoro musiałaś ją uśpić to na pewno dla niej lepsze to niż jakby miała się męczyć.

Mi kiedyś zdechła kicia, bolało mnie to strasznie ale nie płakałam... Może dlatego, że to zwierzę, a nie człowiek - mimo że dużo dla mnie znaczyła. Wydaje mi się, że to przez to, że kilka dni wcześniej zmarła moja babcia i tak sobie myślałam właśnie, że straciłam babcię i ryczałam kilka dni, więc nie będę tak samo płakać za kotem... Jednak jak teraz tak myślę, że musiałabym pożegnać się na zawsze z moim Murzynkiem, Bolkiem albo Tusią, to łzy same mi napływają do oczu...
Współczuję Ci, musi bardzo boleć, jednak za Tęczowym Mostem jest jej lepiej z czasem Ci przejdzie na pewno.

O boziu Ja straciłam 3 lata temu kociaka i powiem jedną dobrą radę ! Trzeba pokochać nastęnego ! Mnie pomogło ! Plus dobrze, że uśpiłaś ja trzy lata temu nie chciałam tego robić i widok męczącego się rudego nie powalał mi spać ! Pewnie biega teraz w kocim niebie (tak myślę, że istnieje ) Trzymaj się kochana ! Będzie dobrze

Moi rodzice niestety, ale musieli uśpić mojego kochanego psa, ponieważ zachorowała tak, że mimo podawanych leków i kosztownego leczenia nie było szans, aby przeżyła, ponieważ prędzej czy później organizm wysiadłby przez codzienne podawanie leków. Każdy jej ruch był dla niej bólem. Ciągle słyszałam jak piszczy. Jak była szczeniakiem wpadła pod samochód i dopiero po 5 latach podczas zimy to wyszło. Było to parę lat temu, ale do tej pory pamiętam jak mnie to zabolało. Ale wiem, że to była słuszna decyzja, ponieważ tylko męczyła się, a teraz jest szczęśliwa w niebie.
Głowa do góry. Mocny przytulas ode mnie.

Nie miej wyrzutów zrobiłaś to co należało ulżyłaś kociakowi w cierpieniu. Zrobiłaś co mogłaś najlepszego nie pozwoliłaś mu cierpieć. Też byłam załamana po stracie zwierzaka, przez pewien czas to boli ale z czasem ból przeradza się w poczucie, że zwierzak jest w lepszym świecie, nie cierpi a ja mam go cały czas głęboko w swoim sercu ♥

jak tylko zobaczylam temat to pomyślałam " o Boże , żebyś tylko Ty tego nie napisała " .. czy to któryś z kotków o których pisałyśmy ?

Lepiej uśpić niż pozwolić mu się cierpieć i umierać w męczarniach.
Dasz radę. Wspieram Cię

o jej bardzo ci współczuję sama wiem jak bardzo boli strata zwierzaka, ale zrobiłaś wszystko żeby było jej dobrze. Najlepszym sposobem przynajmniej dla mnie jest przygarnąć nowego zwierzaka

Dla mnie smutna ta piosenka przez kociaczki zagrana, kojarzy mnie się z kocim marszem żałobnym (*) To dla Pysi

Ja mialam kiedyś kotka, malenstwo, wlazl pod cschody (podczas remontu mialam polozone deski na schodach) i wujek wchodząc do domu go zmiażdżyl... Od tej pory jedyne zwierze jakie miałam to chomik...

Przykro mi Nie wyobrażam sobie żeby moja Tusia zdechła albo została uśpiona... Załamałabym się. Zapewne minie trochę czasu zanim się pozbierasz

Prześliczna. Jak przeczytałam post to się popłakałam, pomyślałam sobie jakby to było gdybym musiała mojego małego piesełka uśpic...