Stopka86

Depresja.

Może to nie jest najlepsze miejsce do wywnetrzania się na takie trudne społecznie tematy, ale postanowiłam jednak to zrobić. Dla siebie a może też dla kogoś stąd. Od prawie 10lat choruje na depresję, od 3 lat biorę leki. Raz lepiej to znoszę, raz gorzej. Czasem blachę z pozoru rzeczy są dla mnie nie do przejścia. Chciałabym sobie z kimś pogadać na ten temat. Julia

Kurczaczek80

Kiedy ja zdecydowałam się na wizytę u specjalisty byłam już w bardzo kiepskim stanie, ważyłam o 14 kg mniej w 3mc, a do tego kroku pchnęły mnie słowa dość bliskiej osoby, z którą spotkałyśmy się po dłuższym czasie. Powiedziała: to nie jesteś Ty, gaśniesz w oczach. Wzięłam od niej namiary i następnego dnia miałam już wyznaczoną wizytę. Bliscy widzieli, że coś się dzieje, ale nie wiedzieli, że jest tak źle. Na zewnątrz byłam jak zwykle pozornie wesołą kobietą, ot uroki depresji maskowanej. Od ponad 2 lat jestem na lekach, byłam w terapii, którą przerwała pandemia i generalnie teraz najczęściej jest już dobrze. Niestety ktoś kto tego nie przeszedł, nigdy tego nie zrozumie. W pracy działanie na adrenalinie, a po zamknięciu drzwi za sobą potoki łez, bezsenność i cała masa objawów somatycznych, które bardzo mi dokuczały, ale nawet nie przyszło mi do głowy, że to przez depresję. Śmieję się, że teraz stałam się radarem wykrywającym tę chorobę u innych. Kiedy widzę co dzieje się z daną osobą, to widzę niestety siebie, jeszcze nigdy się nie pomyliłam. Niestety

Stopka86

Ciesze się że napisałaś😘. U mnie w pracy nikt nie wierzył, że jestem chora, część bliskich uważała, że udaje, że to zwykły dół.. Niestety tak nie było. Zaczęło się podczas choroby nowotworowej mamy, a nasililo po Jej śmierci. Najgorsze jest u mnie to, że każdy stres potęguje depresyjne objawy. Poza tym choruje na toczeń układowy, wiec ogólnie on mi w tym także nie pomaga. Ale cóż... Kiedyś wyjdzie słońce :🙂

Kaamaa

Mój brat choruje na depresję od 5lat. W tamtym roku po trudnej walce o siebie i swoje życie odważył się wrócić do pracy. Cieszę się, że jest uśmiechnięty, że jest między ludźmi bo widzę jak mu to pomaga i daje siłę na kolejne dni😁. Wierzę dziewczyny, że u was też słońce będzie świeciło każdego dnia coraz mocniej ❤.

Stopka86
Kaamaa • 18 dni temu
Mój brat choruje na depresję od 5lat. W tamtym roku po trudnej walce o siebie i swoje życie odważył się wrócić do pracy. Cieszę się, że jest uśmiechnięty, że jest między ludźmi bo widzę jak mu to pomaga i daje siłę na kolejne dni😁. Wierzę dziewczyny, że u was też słońce będzie świeciło każdego dnia coraz mocniej ❤.

Dziękuję ♥️

Kurczaczek80
Stopka86 • 18 dni temu
Ciesze się że napisałaś😘. U mnie w pracy nikt nie wierzył, że jestem chora, część bliskich uważała, że udaje, że to zwykły dół.. Niestety tak nie było. Zaczęło się podczas choroby nowotworowej mamy, a nasililo po Jej śmierci. Najgorsze jest u mnie to, że każdy stres potęguje depresyjne objawy. Poza tym choruje na toczeń układowy, wiec ogólnie on mi w tym także nie pomaga. Ale cóż... Kiedyś wyjdzie słońce :🙂

Wiem Kochana, u mnie w parcy też było wielkie niedowierzanie i zaskoczenie. Szczególnie kiedy powiedziałam, że jestem na lekach, wtedy chyba dopiero zaczęło do ludzi docierać, że to poważna sprawa. No i jak to, przecież Ty zawsze taka wesoła, dowcipna, uśmiechnięta. No cóż, kosztem wielkiej energii tak funkcjonowałam przez te kilka godzin w pracy. Kochana zobaczysz będzie dobrze. Ja dopiero po jakimś czasie brania leków zaczęłam zauważać wiele rzeczy i bardzo przewartościowałam swoje życie. Teraz jestem wychowawcą i terapeutą. Odcinam się od roli pielęgniarki, psychologa rodziców, psychiatry, dietetyka, "mamusi" itp. - jak to powiedziała moja terapeutka: Pani jest zatrudniona na etacie nauczyciela i tyle. To jest Pani praca. Nie można brać na siebie całej tej reszty, bo od tego są osobni specjaliści. Bierzemy na siebie ile wlezie, problemy innych, stajemy się powiernikami i gromadzimy cały ten zasób. Wszystko dla innych, a nic dla siebie. A ona czeka i dopada wtedy, kiedy organizm powie STOP, dalej tak nie pociągnę. Najważniejsze, że się leczysz, polecam terapię i będzie pięknie Zobaczysz

rena442

Dziewczyny, ściskam Was mocno! Super, że poruszyłyście taki ważny temat, który często jest po prostu przemilczany. Brawo dla Was!

Kurczaczek80
rena442 • 17 dni temu
Dziewczyny, ściskam Was mocno! Super, że poruszyłyście taki ważny temat, który często jest po prostu przemilczany. Brawo dla Was!

😍😘💞

Stopka86
rena442 • 17 dni temu
Dziewczyny, ściskam Was mocno! Super, że poruszyłyście taki ważny temat, który często jest po prostu przemilczany. Brawo dla Was!

Dzięki za wsparcie ♥️

monikove

Mnie rozwala jak odzywają się w tym temacie,, eksperci '' od siedmiu boleści. Był taki czas, że źle się czułam. Depresji nie miałam, ale się otarłam. Moja koleżanka stwierdziła, że przesadzam. Niby czemu mam mieć depresję?? Nie mam powodów... Będzie ciepło, pójdzie się na piwo, przejdzie. To był okres jesienno-zimowy. Nie mogłam znaleźć pracy i ciężko było mi załatwić praktyki, bo niby co ja będę tu robić na BHP?? Takie rzeczy to w centrali. Cały czas słyszałam, że przesadzam, że minie. Minęło fakty, ale współczuję tym wszystkim, którzy mają depresję i muszą znosić takich ludzi.

arxbella

Dobrze, że ktoś porusza tutaj temat depresji. Sama jej nie przeszłam, ale straciłam przez nią członka rodziny, właśnie przez brak zrozumienia i chęci pomocy. Takie tematy powinno się poruszać, bo niestety to nie jest rzadka choroba, a nasze społeczeństwo nie jest tolerancyjne na rzeczy, o których głośno się nie mówi. Nie lubię osób, które kiedy słyszą, że ktoś ma depresję to sypią z rękawa tekstami typu "Przesadzasz" "To przez okres zaraz Ci przejdzie" "Jak masz depresję to dlaczego jeszcze nie próbowałaś się zabić" "Ja mam gorsze problemy i nie wmawiam nic innym" kilka razy byłam w sytuacji gdzie słyszałam takie teksty i naprawdę nie chciałabym być na miejscu osoby chorej.
Dużo zdrówka i siły dla was, żeby ta walka okazała się wygrana

Kurczaczek80
monikove • 16 dni temu
Mnie rozwala jak odzywają się w tym temacie,, eksperci '' od siedmiu boleści. Był taki czas, że źle się czułam. Depresji nie miałam, ale się otarłam. Moja koleżanka stwierdziła, że przesadzam. Niby czemu mam mieć depresję?? Nie mam powodów... Będzie ciepło, pójdzie się na piwo, przejdzie. To był okres jesienno-zimowy. Nie mogłam znaleźć pracy i ciężko było mi załatwić praktyki, bo niby co ja będę tu robić na BHP?? Takie rzeczy to w centrali. Cały czas słyszałam, że przesadzam, że minie. Minęło fakty, ale współczuję tym wszystkim, którzy mają depresję i muszą znosić takich ludzi.

Dokładnie

Kurczaczek80
arxbella • 16 dni temu
Dobrze, że ktoś porusza tutaj temat depresji. Sama jej nie przeszłam, ale straciłam przez nią członka rodziny, właśnie przez brak zrozumienia i chęci pomocy. Takie tematy powinno się poruszać, bo niestety to nie jest rzadka choroba, a nasze społeczeństwo nie jest tolerancyjne na rzeczy, o których głośno się nie mówi. Nie lubię osób, które kiedy słyszą, że ktoś ma depresję to sypią z rękawa tekstami typu "Przesadzasz" "To przez okres zaraz Ci przejdzie" "Jak masz depresję to dlaczego jeszcze nie próbowałaś się zabić" "Ja mam gorsze problemy i nie wmawiam nic innym" kilka razy byłam w sytuacji gdzie słyszałam takie teksty i naprawdę nie chciałabym być na miejscu osoby chorej. Dużo zdrówka i siły dla was, żeby ta walka okazała się wygrana :serce:

Dziękuję, ja na szczęście jestem teraz w super stanie, chociaż nadal biorę leki. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że swojego czasu wylał się tu na mnie hejt, za pewne zdjęcia. Myślę, że doskonale pamiętacie. To był czas w którym padła diagnoza i dopiero od może 3mc byłam na lekach. Przeszłam to strasznie, mój spokój i chęć walki zostały totalnie zburzone. Dlatego warto tu powiedzieć, że zanim "wsiądzie się" na kogoś, czy zmiesza z błotem warto się zastanowić, czy aby taka błahostka jest tego warta. Dziewczyny, nigdy nie wiecie, kto i w jakiej sytuacji jest po drugiej stronie. Na mnie padło w najgorszym czasie. No, ale było minęło.

sailor

Ja co prawda nie miałam depresji ale miałam bardzo poważne problemy psychologiczne. Były dni kiedy bałam się wstać z łóżka. Dziś bym to określiła jako mocne stany lękowe. Na szczęście trafiłam na bardzo dobrego psychologa i po kilkunastu sesjach udało mi się z tego wyjść. Ale to co przeszłam to był istny koszmar. Dlatego jestem zdania że gdy widzi się u kogoś lub u siebie to jak najszybciej trzeba szukać pomocy u specjalistów bo zazwyczaj jest tak że człowiek sobie sam nie poradzi.

Kurczaczek80
sailor • 16 dni temu
Ja co prawda nie miałam depresji ale miałam bardzo poważne problemy psychologiczne. Były dni kiedy bałam się wstać z łóżka. Dziś bym to określiła jako mocne stany lękowe. Na szczęście trafiłam na bardzo dobrego psychologa i po kilkunastu sesjach udało mi się z tego wyjść. Ale to co przeszłam to był istny koszmar. Dlatego jestem zdania że gdy widzi się u kogoś lub u siebie to jak najszybciej trzeba szukać pomocy u specjalistów bo zazwyczaj jest tak że człowiek sobie sam nie poradzi.

To prawda. Też tak uważam

Stopka86
monikove • 16 dni temu
Mnie rozwala jak odzywają się w tym temacie,, eksperci '' od siedmiu boleści. Był taki czas, że źle się czułam. Depresji nie miałam, ale się otarłam. Moja koleżanka stwierdziła, że przesadzam. Niby czemu mam mieć depresję?? Nie mam powodów... Będzie ciepło, pójdzie się na piwo, przejdzie. To był okres jesienno-zimowy. Nie mogłam znaleźć pracy i ciężko było mi załatwić praktyki, bo niby co ja będę tu robić na BHP?? Takie rzeczy to w centrali. Cały czas słyszałam, że przesadzam, że minie. Minęło fakty, ale współczuję tym wszystkim, którzy mają depresję i muszą znosić takich ludzi.

Oj tak. To najbardziej boli, bo chcesz w najbliższych znajomych znaleźć oparcie i zrozumienie a dostajesz pstryczka w nos. Często też jak się przyznajesz, że chorujesz to się od Ciebie odsuwają, bo nie wiedzą co zrobić. Przeszłam takie sytuacje bardzo ciężko. Na szczęście mam ogromne wsparcie że strony Męża i Taty. Także tego się trzymam i staram się olewać innych, mniej ważnych ludzi w życiu.

Stopka86
arxbella • 16 dni temu
Dobrze, że ktoś porusza tutaj temat depresji. Sama jej nie przeszłam, ale straciłam przez nią członka rodziny, właśnie przez brak zrozumienia i chęci pomocy. Takie tematy powinno się poruszać, bo niestety to nie jest rzadka choroba, a nasze społeczeństwo nie jest tolerancyjne na rzeczy, o których głośno się nie mówi. Nie lubię osób, które kiedy słyszą, że ktoś ma depresję to sypią z rękawa tekstami typu "Przesadzasz" "To przez okres zaraz Ci przejdzie" "Jak masz depresję to dlaczego jeszcze nie próbowałaś się zabić" "Ja mam gorsze problemy i nie wmawiam nic innym" kilka razy byłam w sytuacji gdzie słyszałam takie teksty i naprawdę nie chciałabym być na miejscu osoby chorej. Dużo zdrówka i siły dla was, żeby ta walka okazała się wygrana :serce:

Ja niestety miałam myśli samobójcze, to jest straszne, że w ogóle takie rzeczy przechodzą przez głowę, że człowiek, chce skończyć to z czym ma problem. Na szczęście mam wspaniałą psychiatrę, która mi pomogła i trochę poprzestawiała w głowie.

Stopka86
sailor • 16 dni temu
Ja co prawda nie miałam depresji ale miałam bardzo poważne problemy psychologiczne. Były dni kiedy bałam się wstać z łóżka. Dziś bym to określiła jako mocne stany lękowe. Na szczęście trafiłam na bardzo dobrego psychologa i po kilkunastu sesjach udało mi się z tego wyjść. Ale to co przeszłam to był istny koszmar. Dlatego jestem zdania że gdy widzi się u kogoś lub u siebie to jak najszybciej trzeba szukać pomocy u specjalistów bo zazwyczaj jest tak że człowiek sobie sam nie poradzi.

Dokładnie, ciężko czasem się przyznać przed samym sobą, że potrzebujemy pomocy a co dopiero iść z tym do specjalisty. Dlatego ja się cieszę, że mąż mnie wypchną do lekarza 😉

Adaaa84

Ja doskonale rozumiem was dziewczyny. Ogólnie to nie wiem czy miałam depresje czy nerwice ale 3 lata się z tym mierzyłam. A zaczęło się od szkoły średniej gdy na początku 3 klasy technikum nauczycielka mnie znienawidziła nie wiem czemu bo zawsze byłam spokojna i cicha. Ogólnie jestem introwertykiem. I ta nauczycielka przez 2 lata mi dokuczała jak było jakieś ciężkie zadanie do zrobienia to mi kazała np dzwigać pudło 50 kg, albo jak napisałam kartkówke na 5 to kazała mi stawać i mówić co napisałam czy przypadkiem nie ściągałam. Specjalnie obniżała oceny. Tego było dużo naprawde. I wtedy moja waga zaczęła spadać a wcześniej za grosz nie mogłam schudnąć. Przestałam się malować do szkoły bo ledwo dawałam rade wstać z łóżka tak mnie głowa bolała. To nauczycielki zaczeły plotkować, że jestem w ciąży bo jestem blada. A ja poprostu nie miałam makijażu, nikt się nie spytał czy coś mi jest. Po skończeniu szkoły problem nie ustał a ja schudłam 6 kg koleżanka jak mnie zobaczyła na weselu innej to była w szoku. Później nie mogłam znaleźć pracy i często płakałam przestałam jeść i dalej chudłam z 61 kg miałam 52. Doszło do tego, że nie pamiętałam czy coś jadłam wogóle. Mama przychodziła z pracy i się pytała czy coś jadłam a ja mówię nie wiem nie pamiętam. Czyli pierwszy mój posiłek był o 16 lub 17 np. Oczywiście codziennie były myśli samobójcze i mówiłam o tym chłopakowi mamie, że nie chce mi się żyć. Sytuacja się zmieniła gdy znalazłam prace i zarobiłam trochę własnych pieniędzy. Chyba sama o siebie zawalczyłam i nie byłam z tym nigdzie ale rozumiem wszystkich co mają depresje i inne zaburzenia lękowe.

1

albo założ konto i udzielaj się na forum.