Dresscloud Café
Strona 1919 / 2277
@frambuesa jeśli masz na myśli "Sekrety urody Koreanek" to jak dla mnie warto, książkę czyta się lekko i przyjemnie, można pochłonąć w jeden wieczór. Informacji dużo, wymienione też są konkretne marki i polecane produkty, wytłumaczony cały rytuał pielęgnacyjny - dlaczego używamy tego do tego, dlaczego w takiej kolejności itp. Ja początkowo planowałam przeczytać i odsprzedać albo oddać, ale ostatecznie zostawiłam ją sobie i często do niej wracam, żeby się w czymś upewnić, albo coś sobie przypomnieć
O to to dokładnie, że się odechciewa. Niedługo ma urodziny a ja zamiast myśleć co jej się spodoba to czuję lekką niechęć i zastanawiam się raczej czego jej siostra nie pobierze
Jeszcze zbieram na jednej stronce punkty na ksiażke dziennik urody koreanek i zostało mi już tylko 500 Ma może któraś z Was tą ksiązkę i powie czy warto ?
Dokładnie. Kiedy robi się komuś prezent, szczególnie spersalizowany to się myśli i tym, jak ta osoba będzie się z niego cieszyć i w ogóle... nie fajnie dowiedzieć się potem, że po chwili powędrował do kogoś innego. Strasznie przykro, aż się trochę odechciewa coś jeszcze później dawać tej osobie
To Ci się poszczęściło To moje drugie praktyki w tym miejscu, chciałam iść gdzieś indziej, ale wyszło jak wyszło. Ja najwięcej nauczyłam się na pierwszej praktyce w WTZ, w mopsach traktują praktykantów zupełnie inaczej (przynajmniej u mnie). Jakby robili nam łaskę, że przyjmują nas na praktyki, nie mówiąc już o pokazaniu czegoś ;/
Ja bym sobie nie darowala gdybym miesiąc praktyk przesiedziala w domu. Na praktykach nauczylam się chyba najwięcej
A takie pytanie z innej beczki dziewczyny - co myślicie o takiej sytuacji: robicie komuś prezent, no super ekstra, bo taki dokładnie, o jakim mówiła - dajmy na to, niech będzie to bluzka. Za jakiś czas się widzicie i wychodzi w rozmowie, że nooo miała ją na sobie raz a potem siostra zabrała ją do miasta, w którym studiuje. Z jednej strony no sprawiło się radość jednej osobie i nie powinno nas interesować co się potem podziało z daną rzeczą, ale z drugiej.. no trochę przykro. :< Zastanawiam się czy mówić o tym coś, czy zachować dla siebie.. Bo chyba już bym wolała nie wiedzieć.
@ania173 Od wejścia powiedziałam opiekunowi praktyk, że na praktyce mi nie zależy, a na magisterkę poszłam bardziej z musu niż z chęci. Najśmieszniej było, kiedy przyszłam pierwszego dnia. Okazało się, że kierownik nawet nie poinformował mojego opiekuna, że będzie praktykantka! Koleś miał nawet zaplanowany urlop w czasie moich praktyk
@ania173 Agencja reklamowa brzmi kozacko, kojarzy się bardzo ciekawie, kiedyś chciałam pójść w tym kierunku. Mam nadzieję, że nie skończysz kserując i robiąc kawę, a naprawdę zobaczysz, co tam się robi
Ja robię magistra z pracy socjalnej, praktyki miałam w Mosie. To już moje drugie praktyki tam, pamiętają mnie, dlatego nie musiałam chodzić ani razu. Powiem szczerze, że pracę tam poznałam na tyle, że na pewno nie chcę tam wracać. Dużo lepiej wspominam praktyki z WTZ