Less Waste/Zero Waste

qwzxz

Hej wszystkim!

Nie widziałam jeszcze takiego tematu tutaj na forum, dlatego z wielką chęcią chciałabym się dowiedzieć:
co sądzicie o LESS WASTE lub ZERO WASTE?

Popieracie? Jeśli tak/nie - to dlaczego?
Przyczyniacie się do ochrony środowiska? Jeśli tak - to jak?

sailor

A wytłumaczysz o co chodzi i czym się różni jedno od drugiego? 😁

qwzxz
sailor • 9 miesięcy temu
A wytłumaczysz o co chodzi i czym się różni jedno od drugiego? 😁

Zero waste - dosłownie tłumaczenie tego to „brak śmieci” lub „brak marnowania”. To zasada w której człowiek stara się generować jak najmniej odpadów, a tym samym nie zanieczyszczać środowiska. Less waste - oznacza praktycznie to samo, jednak w tej zasadzie człowiek posiada plastik (bo nie potrafi znaleźć dobrych dla środowiska zamienników)
Takie zasady to np. posiadanie wielorazowych woreczków na warzywa lub owoce, używanie produktów w szklanych butelkach, wielorazowe waciki do demakijażu itp.

Nie wiem czy dobrze wytłumaczyłam, mam nadzieję że jest to choć trochę zrozumiałe

sailor

Aaaa ślicznie Ci dziękuję.

Wiec jeśli chodzi o ochronę środowiska to:
- na zakupy bierzemy swoje torby,
- nie kupujemy wody mineralnej bo mamy 2 dzbanki z filtrem i mała butelkę z filtrem,
- i jak chyba każdy, segregujemy śmieci.

Planuje też kupić materiałowe siateczki na warzywa i owoce na zakupy.

dids

U nas podobnie jak u @sailor na zakupy swoje torby, nie kupujemy wody butelkowanej, bo używam butelki z filtrem dafi. Staram się ograniczać kupowanie produktów w plastiku. Jak kupuje owoce czy warzywa to nawet jak mam 5 pomarańczy to biorę je bez żadnej siatki .

A odnośnie segregowania śmieci zostawię linka do filmiku Kasi Gandor, można się z niego dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, np. ze kubek po kawie nie powinien lądować do pojemnika na papier, tylko do zmieszanych.
https://www.youtube.com/watch?v=GlaEYPeN-5o

kngslk

Ja uważam, że jak ktoś nie popiera, to jest totalnym egoistą i myśli tylko o sobie. Niedługo utoniemy w śmieciach, a jak nie my, to nasze dzieci. Planeta już ma nas serdecznie dość i myśli jak nas stąd wykopać. Ja wdrażam powoli, małymi krokami już od ponad roku. Co mi się udało osiągnąć?
Zawsze mam swoją torbę na zakupy, uszyłam dla siebie i rodziny firankowe woreczki na produkty na wagę, po resztę rzeczy chodzę z własnym opakowaniem. Na kawę chodzę z własnym kubkiem, za co dostaję zniżki . Odmawiam słomek do piwa/napojów/drinków. Segreguję śmieci, Elektrośmieci oddaje we wskazanych miejsach, nie kupuję wody z butelkach, staram się nie marnować jedzenia i przerabiać wszystko co się da. Mam wielorazowe waciki kosmetyczne, szampon w kostce, bambusową szczoteczkę do zębów, wielorazową maszynkę na żyletki, używam kubeczka menstruacyjny. Nie jem mięsa, ograniczam produkty odzwierzęce (np. mleko zamieniam na napoje roślinne). Ubrania kupuję w 95% w second handzie, lub wymieniam się czymś na vinted. Jeżeli kupuję coś nowego, to szukam tylko rzeczy trwałych, które będą mi służyć długo. Na co dzień poruszam się komunikacją miejską. Nie wyrzucam rzeczy, staram się je oddać "potrzebującym" - zbiórki dla samotnych matek, schroniska, charity shopy lub lokalne grupy śmieciarkowe. Mocno ograniczyłam zużycie maseczek w płachcie.

Nie jestem żadnym ideałem, daleko mi do niego. Nadal kupuję kosmetyki w plastikowych opakowaniach, zapomnę swojego kubka lub coś. W takich momentach po prostu staram się to ograniczać. Przestawianie na kosmetyki w szkle jest u mnie długotrwałe, bo miałam spore zapasy, z których zeszłam już praktycznie do zera.

był kiedyś podobny wątek: https://dresscloud.pl/babble-box/plotki-i-ploteczki-na-dowolne-tematy/11691-Jestescie-eko/?strona=2

Pomimo tego, że może się wam wydawać, że to "tak dużo", są to w większości zmiany, które bez problemu każda z nas może wprowadzić w życie. Nie wszystko na raz, ale stopniowo i pomału. Wy nie odczujecie różnicy przy takich wolnych zmianach, a planeta tak. Moje ulubione powiedzenie w temacie "Nie potrzebujemy garstki ludzi, którzy będą wdrażać zero-waste idealnie. Potrzebujemy milionów robiących to nieidealnie."

kngslk
sailor • 9 miesięcy temu
Aaaa ślicznie Ci dziękuję. Wiec jeśli chodzi o ochronę środowiska to: - na zakupy bierzemy swoje torby, - nie kupujemy wody mineralnej bo mamy 2 dzbanki z filtrem i mała butelkę z filtrem, - i jak chyba każdy, segregujemy śmieci. Planuje też kupić materiałowe siateczki na warzywa i owoce na zakupy.

@sailor mogę uszyć woreczki, jak cos to priv

Fabuleux

Ja nie uważam, że jak ktoś nie popiera jest egoistą To tak jak ze szczepieniami temat rzeka haha ale osobiście trochę się staram mniej używać plastiku bo mam swoje materiałowe torby na zakupy ale czasami nie ma bata muszę dokupić plastikową siatkę a to za dużo kupiłam albo po prostu jak człowiek zapomniałam i nie będę niosła w zębach wszystkiego. Uważam, że nie używanie siatek do śmietnika jest ohydne rozumiem jak ktoś ma czas po każdorazowym wyrzuceniu śmieci myć kosz no ale nie dajmy się zwariować. W domu używam szklanych słomek ale do piwa czasami sobie nie odmówię Warzywa i owoce staram się nie pakować wgl w reklamówki no i do demakijażu używam olejków ale jednorazowe waciki też się zdarzy użyć ale kiedyś nakupowałam ich tyle, że chce je wykorzystać no ale myślę o zakupie wielorazowych. Kupuje mniej ubrań a z kosmetyków ostatnio staram się najpierw zużyć co mam, wszyscy zachwalali szampony w kostce no cóż nie jest to dla mnie wygodne więc kupuje zwykłe w plastikowych butelkach. Nie ukrywam segreguje śmieci na plastik, papier i resztę mam butelkę na wodę z filtrem a co do kubka do kawy to zazwyczaj kupienie kawy na wynos wychodzi nie spodziewanie a nie nosze ze sobą 24h na dobę własnego. Nie używam kubeczków menstruacyjnych bo nie mogę a szczoteczkę do zębów mam elektryczną i nie wymieniłabym jej na żadną inną ! A i ograniczam mięso tzn, wykluczyłam wieprzowinę z diety I tak jestem z siebie dumna No ale kawy bez normalnego mleka boże nie dałabym rady odstawić ^^ Jak mówiłam trochę się staram ale nie dajmy się zwariować. Nie ukrywam, że jestem zwolenniczką teorii, że jak by każda osoba robiła chociaż jedną rzecz aby pomóc planecie było by super nie trzeba przestawiać swojego życia o 180 stopni wystarczy chcieć : )

GlamRock

Mam w domu wegan i dbamy o środowisko jak tylko możemy. Każdy ma swoje materiałowe torby na zakupy by nie brać jednorazowych reklamówek w sklepach. Zakupilismy specjalne siatki na warzywa i owoce. Jeśli chodzi o kanapki do pracy szkoły, mamy milion pojemników wielokrotnego użytku. Kawy i herbaty do pracy nosimy w kubkach termicznych, a jeśli chodzi o chłodne napoje i wodę to mamy butelki z filtrem oraz specjalne butelki by ograniczyć plastik do minimum.

Lacrimosa

Ja chyba nie jestem za kompletnym zero waste (bo w ogóle w życiu na ogół nie jestem za skrajnościami ), ale ostatnio coraz częściej mi się zdarza odkryć, że to, co dla mnie jest normalne i oczywiste, dla niektórych jest „ekodziwactwem” . Cóż, moja matka jest biologiem i uczy przyrody w podstawówce, najwyraźniej swoje dzieci też paru rzeczy nauczyła, a nie tylko cudze.

U mnie powiedzmy: „ekologia” (nie lubię tego słowa) wiąże się raczej z ogólnym podejściem do życia i świata, jakoś nie oddzielam tej części od reszty i też zdaję sobie sprawę z tego, że niektóre moje wybory mogą się wydać kontrowersyjne, bo np. staram się używać kosmetyków niemal wyłącznie z list nietestowanych na zwierzętach i równocześnie jestem zwolenniczką obuwia i galanterii ze skór naturalnych - mało prawdopodobne, że spotkacie mnie w butach ze sztucznej skóry, choć ostatnio kupiłam sztuczną torebkę i w sumie mam chrapkę na jeszcze jedną. Ale i tak pewnie wkrótce zaopatrzę się w coś „naturalnego”.

Cormi

Mi raczej daleko do zero waste i to chyba głównie dlatego, że ciągle żyję w biegu i dosłownie nie mam na nic czasu, nawet na myślenie. Ale idąc na zakupy spożywcze zawsze, ale to zawsze biorę ze sobą swoją torbę. Raczej nie pakuję rzeczy w reklamówki i wolę np wziąć luzem do koszyka 5 pomidorów niż pakować je do torby, ale za to jak np kupuję 2 kg mandarynek czy kilo pieczarek, to niestety ale bez reklamówki byłoby naprawdę ciężko... Jak czasem będąc na mieście niespodziewanie coś kupię, a nie mam przy sobie torby na zakupy, to też raczej staram się to brać do swojej torby - chyba że akurat zdarzy mi się kupić kilka ciuchów lub kilka kosmetyków, które nie mieszczą mi się do torby to wiadomo, że biorę tą dodatkowa reklamówkę. Niestety co do innych rzeczy to raczej nie przeszłam w tryb zero waste...
Ale jestem straszna "przydaśką" i to chyba nawet nie z kwestii ekologicznych a przez babcię od której całe życie słyszałam "przyda się"! Lubię zachowywać sobie różne rzeczy, typu karton po paczce, torebka w której ktoś dał mi prezent i inne tego typu rzeczy.
Wczoraj np miałam taką sytuację, że będąc na studiach rozpakowywałam nowa gazetę Glamour z gąbeczką i dosyć długo walczyłam z rozwiązaniem węzełka z tej wstążki z gazety. Koleżanka zaproponowała "daj rozerwę ci to", na co ja wystąpiłam w obronie tej wstążki, niczym lwica broniąca swoje młode, i powiedziałam że przecież to można spokojnie wykorzystać do zapakowania prezentu.
Tak więc nie ma ze mną najgorzej w kwestii tego zero waste czy raczej less waste, ale do ideału wciąż mi daleko.

ania173

Ja kompletnie nie uważam się za osobę ktora wprowadzila w swoje zycie zero waste ani less waste, jednak gdy musiałam żyć pakując się w jedną walizkę i jedną torbę uzmyslowilam sobie ile ja rzeczy tak na prawdę mam, a ile tak na prawdę potrzebuje i ile zagraca moja przestrzeń.. oraz środowisko.

- zawsze mam przy sobie eko torbę, więc w sklepach nie kupuję/ nie biorę foliowek. Jedynie przy owocach i warzywach jeszcze się na tym czasem łapiemy.. ale to przy większej ilości bo np jednego banana wkładam odruchowo do koszyka ( wczoraj załapałam sie na tym że szukałam foliowej reklamówki w torebce bo ją noszę od paru lat - na mokrą parasolkę żeby nie zamokły mi rzeczy w torebce - wiem że mozna nosic w rece aż wyschnie ale zgubilam już tyle parasolek...)
- Niestety plastiku z picia nie jestem w stanie wyeliminowac bo nie umiem pić czystej wody (więc dzbanek odpada) - kupuje 1.5litrowe butelki i przelewam na co dzien do mniejszych (0.5l) i biore do torebki. Małą myję i używam wielokrotnie,
- nie kupuję kanapek w sklepikach/ żabkach itp ktore sa w foliach, noszę kanapki w papierowych torebkach na śniadanie - również używam ich wielokrotnie. (Zazwyczaj jem kanapki z tym samym więc nie ma problemu że są brudne np. czymś słodkim a na drugi dzień czymś słonym. Oczywiscie jak zamoknie np od ogórka w sezonie wiosennym to wyrzucam... (zmieniam je co ok tydzień.. jak są w dobrym stanie to co dwa)
Teraz ze względu na "ciężar" wolę papierowe torebki na kanapki, jednak kiedyś nosilam tylko pojemniki plastikowe. Teraz używam ich tylko gdy biorę sobie obiad by zjesc na zimno.
- kiedyś gdy otwieram kukurydze np do warzyw na patelnie to nie używałam całej puszki o bardzo czesto mi sie psula bo lezala i lezala bo "nie mialam jej do czego uzyc", od jakiegos czasu nauczylam sie mrozic nawet kukurydze
- może to dziwne ale gdy mieszkałam kiedyś z pewną panią to ona CODZIENNIE po pracy wrzucala TYLKO ubrania robocze... później tylko ręcznik i bieliznę... i ciuchy które nosiła np do sklepu czy popołudniu. (Wiec codziennie jedna kobieta robiła dwa prania)
I kiedyś wydawalo mi sie logicznym włączanie pralki tylko gdy jest zapełniona.. no ale...
(Ja z koleżanką odkladalam ciuchy robocze z kilku dni i pralysmy razem.. (ale to chyba bardziej żeby nie marnować kapsułek.. czasu i sił bo robiliśmy to po prostu co kilka dni na zmianę)
- tak samo z obiadami.. wspólnie gotowałyśmy (oszczędność wody.. gazu.. " oszczędność jedzenia" bo jednak dla jednej osoby się ciężej gotuje.. trudno wymierzyć ile... (nw woreczek ryzu..) i na początku naszego wspólnego mieszkania część jedzenia ladowało po prostu w koszu... (tutaj też pragnę dodać plus - gotowanie tylko co dwa dni = oszczędność czasu)
Ale jeśli gotuje sie samemu to mozna tez przez kilka dni jesc to samo.. lub mrozic.
- kupowanie chleba na pol/ lub mrozenie chleba..
-Z kanapek ktore nie dojadlam robie tosty w opiekaczu, a z chleba ktory juz jest suchy robie tosty w jajku.
-przy zakupie plynu do naczyń.. oleju.. mydla w plynie staramy sie kupowac duze opakowania i przelewac do mniejszych.
Ale tylko w przypadkach produktow ktore sie nie zepsuja.. bo niestety przy smietanie to sie nie sprawdza bo zanim zużyjemy duze opakowanie to sie zepsuje wiec marnowanie zywnosci..
- kiedyś myslalam ze to mocna cebula i wiocha ale teraz uwazam to za spoko opcje - moja mama ze swoja mama i tesciowa wymieniaja sie zniczami.. (po wszystkich swietych zbieraja znicze, myja je, trzymaja na strychu, a w pazdzierniku sie nimi wymieniaja i takim sposobem na przyszly rok mają "nowe" znicze)


Niestety mięsa nie jestem w stanie wykluczyć, uwielbiam jeść kurczaka..
Kawy na mieście nie piję więc kubka nie noszę.
Szczoteczke mam elektryczną.
Probowalam używać do demakijażu rekawiczki glov zeby ograniczyc zuzywanie platkow kosmetycznych, jednak u mnie to sie nie sprawdza.. zostawialam w lazience i niestety ale zaczela brzydko pachniec i przestalam ją uzywac... jest zbyt duzo wilgoci w łazience.. a noszenie codziennie do pokoju się u mnie nie sprawdziło.


Niestety na wielu rzeczach sie łapie że źle robię, szczególnie gdy kupuję kosmetyki... i je magazynuje...

kngslk
ania173 • 9 miesięcy temu
Ja kompletnie nie uważam się za osobę ktora wprowadzila w swoje zycie zero waste ani less waste, jednak gdy musiałam żyć pakując się w jedną walizkę i jedną torbę uzmyslowilam sobie ile ja rzeczy tak na prawdę mam, a ile tak na prawdę potrzebuje i ile zagraca moja przestrzeń.. oraz środowisko. - zawsze mam przy sobie eko torbę, więc w sklepach nie kupuję/ nie biorę foliowek. Jedynie przy owocach i warzywach jeszcze się na tym czasem łapiemy.. ale to przy większej ilości bo np jednego banana wkładam odruchowo do koszyka ( wczoraj załapałam sie na tym że szukałam foliowej reklamówki w torebce bo ją noszę od paru lat - na mokrą parasolkę żeby nie zamokły mi rzeczy w torebce - wiem że mozna nosic w rece aż wyschnie ale zgubilam już tyle parasolek...) - Niestety plastiku z picia nie jestem w stanie wyeliminowac bo nie umiem pić czystej wody (więc dzbanek odpada) - kupuje 1.5litrowe butelki i przelewam na co dzien do mniejszych (0.5l) i biore do torebki. Małą myję i używam wielokrotnie, - nie kupuję kanapek w sklepikach/ żabkach itp ktore sa w foliach, noszę kanapki w papierowych torebkach na śniadanie - również używam ich wielokrotnie. (Zazwyczaj jem kanapki z tym samym więc nie ma problemu że są brudne np. czymś słodkim a na drugi dzień czymś słonym. Oczywiscie jak zamoknie np od ogórka w sezonie wiosennym to wyrzucam... (zmieniam je co ok tydzień.. jak są w dobrym stanie to co dwa) Teraz ze względu na "ciężar" wolę papierowe torebki na kanapki, jednak kiedyś nosilam tylko pojemniki plastikowe. Teraz używam ich tylko gdy biorę sobie obiad by zjesc na zimno. - kiedyś gdy otwieram kukurydze np do warzyw na patelnie to nie używałam całej puszki o bardzo czesto mi sie psula bo lezala i lezala bo "nie mialam jej do czego uzyc", od jakiegos czasu nauczylam sie mrozic nawet kukurydze - może to dziwne ale gdy mieszkałam kiedyś z pewną panią to ona CODZIENNIE po pracy wrzucala TYLKO ubrania robocze... później tylko ręcznik i bieliznę... i ciuchy które nosiła np do sklepu czy popołudniu. (Wiec codziennie jedna kobieta robiła dwa prania) I kiedyś wydawalo mi sie logicznym włączanie pralki tylko gdy jest zapełniona.. no ale... (Ja z koleżanką odkladalam ciuchy robocze z kilku dni i pralysmy razem.. (ale to chyba bardziej żeby nie marnować kapsułek.. czasu i sił bo robiliśmy to po prostu co kilka dni na zmianę) - tak samo z obiadami.. wspólnie gotowałyśmy (oszczędność wody.. gazu.. " oszczędność jedzenia" bo jednak dla jednej osoby się ciężej gotuje.. trudno wymierzyć ile... (nw woreczek ryzu..) i na początku naszego wspólnego mieszkania część jedzenia ladowało po prostu w koszu... (tutaj też pragnę dodać plus - gotowanie tylko co dwa dni = oszczędność czasu) Ale jeśli gotuje sie samemu to mozna tez przez kilka dni jesc to samo.. lub mrozic. - kupowanie chleba na pol/ lub mrozenie chleba.. -Z kanapek ktore nie dojadlam robie tosty w opiekaczu, a z chleba ktory juz jest suchy robie tosty w jajku. -przy zakupie plynu do naczyń.. oleju.. mydla w plynie staramy sie kupowac duze opakowania i przelewac do mniejszych. Ale tylko w przypadkach produktow ktore sie nie zepsuja.. bo niestety przy smietanie to sie nie sprawdza bo zanim zużyjemy duze opakowanie to sie zepsuje wiec marnowanie zywnosci.. - kiedyś myslalam ze to mocna cebula i wiocha ale teraz uwazam to za spoko opcje - moja mama ze swoja mama i tesciowa wymieniaja sie zniczami.. (po wszystkich swietych zbieraja znicze, myja je, trzymaja na strychu, a w pazdzierniku sie nimi wymieniaja i takim sposobem na przyszly rok mają "nowe" znicze) Niestety mięsa nie jestem w stanie wykluczyć, uwielbiam jeść kurczaka.. Kawy na mieście nie piję więc kubka nie noszę. Szczoteczke mam elektryczną. Probowalam używać do demakijażu rekawiczki glov zeby ograniczyc zuzywanie platkow kosmetycznych, jednak u mnie to sie nie sprawdza.. zostawialam w lazience i niestety ale zaczela brzydko pachniec i przestalam ją uzywac... jest zbyt duzo wilgoci w łazience.. a noszenie codziennie do pokoju się u mnie nie sprawdziło. Niestety na wielu rzeczach sie łapie że źle robię, szczególnie gdy kupuję kosmetyki... i je magazynuje...

@ania173 glov ma teraz fajne wielorazowe płatki do demakijażu, na dniach napiszę o nich chmurkę
co do zniczy, to jest świetne, moja babcia tak robi i zawsze się denerwuje, gdy ktoś przyniesie jakiś nowy znicz, bo ona nie chce tego po tygodniu wyrzucać... i znosi to do domu, a potem rozwozi po innych grobach, wymieniając te znicze

francescaa

1.Na zakupach zawsze mam swoją torbę, do tego woreczki uszyte przez mamę na warzywa i owoce.
2.Kartki zapisane/zadrukowane z jednej tylko strony - zostawiam i wykorzystuję w miarę potrzeby, podobnie kartki z niewykończonych zeszytów.
3.Dzbanek z filtrem i butelka tupperware.
4.Ciuchy w sh.
5.Zamiast opakowywać kanapki w folię/papier - mam pojemniki plastikowe, tak też przechowuję w lodówce np. resztki obiadu - nie owijam półmisków folią spożywczą.
6.Staram się zużywać żywność do cna: robiąc zupę jarzynową i mają np. kawałek cukinii, której normalnie bym nie dała do takiej zupy, a która jak poleży jeszcze dzień to się popsuje - kroję i wrzucam w tę zupę, zawsze więcej warzyw.

Chyba tyle.

pualina

Na wstępie powiem, że nie za bardzo rozumiem, co to znaczy nie popierać less waste/zero waste - to znaczy specjalnie śmiecić, walczyć z osobami, które ograniczają śmieci? 😁
Ja uważam, że problem śmieci istnieje i trzeba na niego zwracać uwagę, ale z umiarem. Np. chodzenie ze swoją torba na zakupy jest godne pochwały, ale np. wyciąganie rzeczy że śmietników żeby ich użyć jest już przesadą, a są takie osobniki 🙂
Najbardziej mnie denerwują marki kosmetyczne, które opanowują swoje rzeczy w 5 warstw plastiku. No ale kosmetyk to jest coś, co zużywasz może raz na 3 miesiące, więc nie ma takiego znaczenia.
Z jedzeniem jest problem, ale nie oszukujmy się - wchodzę do sklepu i kupuję to co jest. Nie wrócę do domu np. bez octu, bo był tylko w plastiku, a nie w szklanej butli. Nie mam czasu na takie pierniczenie. Więc to raczej producenci powinni się tym zająć nie ja.

1

albo założ konto i udzielaj się na forum.