Kulturalne narzekanie na rzeczywistość! Uwaga - zawiera offtopy!
Strona 2894 / 2894
Jest mi tak strasznie przykro... Na moim osiedlu biegała najprawdopodobniej bezpańska kicia, być może ciężarna bo wyglądała jak kulka. Tuliła się, zawsze wracając ze sklepu ją głaskałam, ludzie ją dokarmiali. Przed chwilą spotkałam ją, siedziała w krzakach. Pogłaskałam, akurat miałam w torbie karmę kupioną dla mojego kota. Pomyślałam że nakarmię ją ale zaraz, zaniosę tylko zakupy i wrócę z karmą. Gdy odchodziłam kicia szła przy mojej nodze i przytulała się. Zawróciła, ja odeszłam kilkanaście metrów i zobaczyłam jak kładzie się na środku osiedlowej drogi i turla w śniegu. Wtedy odwróciłam się sprawdzić czy nie idzie za mną i zobaczyłam że jedzie samochód. Przejechał tuż nad nią, nie po niej, koteczka była między kołami. Gdy samochód odjechał jeszcze widziałam jak się rusza, często kładła się na śniegu a ta droga nie jest ruchliwa. Wróciłam po chwili, kotek leży w tym samym miejscu ale już się nie rusza... Martwą kotkę zdjęłam z drogi i położyłam na poboczu. Mam ogromne wyrzuty sumienia że gdybym jej nie zawołała to by żyła. Byłam ostatnią osobą która ją pogłaskała, nie wiem czy ten samochód który przejechał nad nią na moich oczach jakimś cudem ją potrącił, ale do domu wróciłam z karmą w ręku i że łzami w oczach. I z poczuciem winy że mogłam coś zrobić. Nawet nie zdążyłam jej nakarmić.