Rozjaśnianie
Strona 2 / 2
Ja w ciągu 5 lat raz miałam dekoloryzację i 2 razy rozjaśniałam. Za pierwszym razem schodziłam z czarnego do rudego, a kolejne dwa razy z czerwonych do jasnego blondu, ale robiłam to zawsze u fryzjerki. Dekoloryzacja zniszczyła mi włosy, były szorstkie i długo dochodziły do siebie. Ostatnio rozjaśniałam miesiąc temu z ciemnych czerwonych włosów do platyny. Raczej nic nie zmieniło w ich kondycji - przez około tydzień nakładałam na końcówki olejek arganowy i nie widać, żeby działa im się krzywda. Nie są suche, są lśniące. Myślę, że dużo zależy od kondycji włosów.
Koleżanka o blond wlosach malowała na czarne, kiedyś jej się po prostu znudziły więc postanowiła je rozjaśnić. Zawsze to ja byłam jej fryzjerką więc i tym razem podjęłam wyzwanie. Użyłyśmy na początek zwykłego rozjaśniacza, efekt? tragiczny. Kolor zszedł nie równo: w jedynym miejscu włosy były białe w innym rude. Kilka dni odpoczynku i znowu rozjaśniacz. Za drugim razem nie wiele zdziałał, dlatego wybrała się do fryzjera. 3 sesje koszt ponad 500 zł, bo trzeba było dokarmić te biedne włosy... W końcu wróciła do czerni, a kilka miesięcy później znów to samo.
Tym razem spróbowałyśmy "kąpiel rozjaśniającą" która nie niszczy tak bardzo włosów i zrobiła to co należy. Wystarczył jeden raz, potem nałożyłyśmy farbę blond i jest git. Niedawno robiła balejaż.
Włosy owszem jej się zniszczyły, ale nie aż tak bardzo jak się spodziewałyśmy... Wydaje mi się, że moje włosy by tego nie przetrwały. Ona ma grube, gęste i mocne włosy.
Od siebie dodam, że nie polecam niszczyć sobie włosów...
jak nie chcesz krzywdy na głowie idź do fryzjerki sprawdzonej i doświadczonej... chociaż ja bym nie rozjaśniała znowu włosów
Jako, że chciałam być blondynką udałam się do fryzjerki. Zamiast blondu zrobiła mi żółte ale żeby to ukryć nałożyła brąz. Zapłaciłam 230 zł za to czego nie chciałam. Byłam głupia bo dzisiaj bym nic nie zapłaciła. I dodam, że włosy miałam jak siano.
Pomału rozjaśniałam włosy ale nie rozjaśniaczem a farbami. W końcu trafiłam na krem koloryzujący firmy Matrix, który nie niszczy włosów a rozjaśnia nawet do 5 tonów. Teraz nie kupuje już innej farby.
Nie radziłabym używania rozjaśniacza a z Sayoss tym bardziej, czytałam, że mega niszczy włosy. Lepiej pomału, stopniowo rozjaśniać niż rozjaśniaczem robić.
Jeśli czujesz się dobrze w fryzjerstwie zrób to sama (ja tak zrobiłam bo na fryzjerce się zawiodłam) i słyszę komplementy, że mam ładny kolor i lśniące włosy, które wcale nie są zniszczone
Jeśli się nie czujesz pewna albo nie umiesz farbować lepiej znalezć kogoś kto się na tym zna Bo sobie zaszkodzisz.
A ja mam rozjaśnione włosy na końcach i wszyscy mówili mi że będę mieć siano ale... dzięki Bogu mam mega mięciuchne i zadbane włosy i wszystko to dzięki odżywkom
Rozjaśniałam kilka razy ale zawsze u zaprzyjaźnionego fryzjera i efekt był dobry aczkolwiek włos mam obecnie już zniszczony i ma status: do ratunku
Nie polecam. gdybym mogła cofnąć czas nigdy nie użyłabym rozjaśniacza. Mimo że mam cienkie włosy to nigdy nie miałam problemu z wypadaniem i łamaniem się włosów. Niestety po każdym rozjaśnianiu włosów były coraz gorszym stanie. Ostatni raz rozjaśniłam 4 lata temu.Do dziś walczę o włosy aby były wróciły do stanu przed rozjaśnianiem.
Ja rozjaśniałam latem i z efektów jestem zadowolona. Chciałam początkowo rozjaśnić tylko końcówki, ale po pierwszych aplikacjach nie zauważałam efektu więc pociągłam pasmami po całych włosach. A efekt było widać po kilku dniach i są jaśniejsze! Nawet ostatnio byłam u fryzjerki, do której zawsze chodzę i pytała mnie, czy rozjaśniałam włosy.
Oczywiście nie są one teraz blond. Ale o ton na pewno jaśniejsze.
Więc ja polecam! Nie wiem jak inne rozjaśniacze, ale ja polecam ten
I nie zgodzę się z dziewczynami wyżej, bo włosów mi AŻ tak nie poniszczył.
Ja rozjaśniałam rok temu w lutym włosy. Rozjaśniała mi koleżanka fryzjerka jakimiś profesjonalnymi specyfikami. Nie polecam. Do dziś walczę z włosami ;/ Póki nie odrosną po całej długości to zawsze będę miała problem z tymi, które rozjaśniałam ;/ Na szczęście przy okazji zainteresowałam się włosomaniactwem i te co mnie teraz rosną, odpowiednio pielęgnuję. Nigdy więcej rozjaśniania.
Rozjaśniałam włosy nie raz, jednak nie używałam do tego rozjaśniaczy drogeryjnych tylko fryzjerskich (moja siostra posiada takie w domu, bo jest fryzjerką).
Jeśli chcesz naprawdę tej zmiany, to to zrób, ale z doświadczenia nie polecam. Rozjaśnianie bardzo, ale to bardzo niszczy włosy. Jeśli Twoje są z natury ciemnego koloru, to będziesz musiała rozjaśniać co jakiś czas odrosty, co będzie się przyczyniało do dalszego niszczenia. Gwarantuję, że blond po czasie Ci się znudzi i będziesz chciała wrócić do naturalnego koloru, a dokonać tego jest niezwykle trudno, bo rozjaśniane włosy trudniej chłoną ciemną farbę i szybko się z nich wypłukuje, pozostawiając często zielone lub różowe prześwity.
Wiem co mówię, bo przez to przechodziłam, jak chcesz to poszukaj w moich chmurkach zdjęcie, na którym mam włosy blond - były długie, starałam się o nie dbać, jednak zdecydowałam, że źle się z nim czuję i ciężkimi krokami wracałam do swojego naturalnego koloru. Najmocniej cierpiałam wtedy, kiedy musiałam obciąć je do ramion ze względu na zniszczenia.
Zrób jak uważasz