
jak odkryłyście swoje pasje ?
witajcie Clouders!
ostatnio mam straszny mętlik w głowie odnośnie swojej przyszłości.. za 3 tygodnie pisze mature miałam w planach studia , kierunek finanse i rachunkowośc jednak coraz bardziej zniechęcam się do tego , nie chce całe zycie siedziec w papierkach.. chciałabym robic coś co sprawiałoby mi radośc ostatnio myślałam aby isc do policealnej szkoły jednak nie jestem pewna co do kierunku.. nurtuje mnie krawiectwo , kosmetologia , gastronomia lub cukiernictwo jednak nie wiem czy podołam , czy wgl potrafię to robic.. uwielbiam czytac ale to raczej nie pomoże mi w niczym.. jestem zagubiona opowiedzcie wasze historie życiowe , szczególnie dziewczyny po dwudziestce
ja swojej pasji jeszcze nie odkryłam, w sumie mam na to czas, ale mam ten sam problem bo zaraz będę musiała podjąć decyzję odnośnie tego, co chcę studiować, a kompletnie nie mam pojęcia co chcę robić w życiu, mam kilka planów, ale nie jest to to, co mnie by chyba uszczęśliwiło
Ciężki kawałek chleba, dużo matmy... Kiedyś mnie na to ciągnęło i gdyby nie matma to pewnie szła bym w tym kierunku
@cammmi to nie jest tylko rozliczanie pitów i vatów, uwierz mi że rachunkowość jest o wiele ciekawsza
Stdiuję matematykę i specjalizacji kryptologia a uprawnienia pedagogiczne robie osobno, dzięki temu mam wiele furtek. Praca do 17, czyli tak jak wszędzie, a jednak wakacje, ferie przerwy świąteczne jakos to rekompensuja. czy jest lekko? nie jest, ale gdzie jest? Dobrze tam gdzie nas nie ma Pewnie że nie jest to praca doceniana, opłacalna itp. ale cóż, to był właśnie mój pomysł na siebie
Idę na medycynę i chcę zostać kardio-hirurgiem ale to dlatego że sama mam chore serce i ono zniszczyło mi moją dobrze się zapowiadającą kariere sportową. Plus myślę że mieć możliwość trzymać czyjeś życie w swojej ręce jest że tak powiem podniecające :3
dziękuję dziewczyny za odpowiedź!
@pizamka94 od dziecka było to moje marzenie - byc nauczycielem matematyki, jednak moja pani w gimnazjum mi tego odradzała , bo jeśli bym chciala isc na pedagogike to żeby nauczac gimnazjum lub liceum i mowila mi ze w pracy nauczyciela nie ma się zycia prywatnego.. zresztą widze to po mojej obecnej pani matematyk , nic tylko przygotowywanie zadan , ukladanie nam arkuszy, sprawdzanie tysiaca sprawdzianow i klasowek , czasem praca do 17... a ja nie chce czekac z załozeniem rodziny do 30.. i nie dziękuję , moze wkoncu cos wymyslę
@jelita69 no tylko do tych pasji, szycia, paznokci trzeba miec najpierw wkład własny którego niestety nie posiadam..
@ulinee raz zapytałam rodzicow czy księgowy dużo zarabia , powiedzieli tak i od dwóch lat mówiłam "zostane księgową" bo z matematyki zawsze byłam dobra i zdaje rozszerzona lecz teraz nie zadowala mnie wizja mojej przyszłosci w rozliczaniu vatów, podatków i pitów, nie chce całego życia spędzic w papierkach..
@diabollo mnóstwo moich znajomych nie wie co chce robic, Ci którzy mają ogromne wsparcie finansowe oczywiscie pojda na dzienne studia lecz ja tak nie chce, chce mie swoje drobiazgi, nie mialabym serca ciagnąc nadal pieniędzy od rodziców.. nie mam pojęcia co zrobię , jestem w kropce. kręci mnie cukiernictwo , ale musiałabym znaleźc dobrą szkołe ,ale cięzko o nią w mojej okolicy..
@weran no własnie, ludzi bez studiow traktuja jakos gorszych.. lecz taka prawda ,że wiekszosc ludzi po studiach i tak nie pracuje w zawodzie..
Ja ją rozumiem, bo też często wstyd mi się przyznać, że nie studiuję, np. przed znajomymi z klasy. Studia to teraz ma prawie każdy i ludzie bez nich są traktowani jakby byli gorsi, często się z tym spotkałam, dlatego mam takie parcie na studia, mi do szczęścia wystarczy licencjat żeby nikt mi w życiu nie powiedział, że jestem niedouczona czy coś.
Ucięło
studiach, dlatego może lepiej poczekać ten rok i dowiedzieć się czego tak naprawdę chcesz od zycia. Ciężko będzie wrócic do nauki, po roku, ale może warto.
Opowiem Ci jak to było ze mną. Swoja maturę pisałam 2 lata temu, nie przyłożyłam się kompletnie, bo rodzice powiedzieli mi, że nie stać ich na to żeby utrzymywać mnie kolejne 5 lat, dlatego musiałam zrezygnować z pójścia na studia. Zapisałam się do szkoły policealnej na kosmetykę, jednak za namową rodziny zmieniłam kierunek na rachunkowość. Żałuję tej decyzji, ale to później. Poszłam do pracy, za marne grosze i tak minął rok. Czułam się okropnie, ponieważ pracowałam po 6 dni w tygodniu, bez urlopu, dodatkowo w niedzele chodziłam do szkoły, życia swojego nie miałam, w dodatku opuszczałam również połowę zajęć, bo nie miałam możliwości brania wolnych sobót. Byłam wyczerpana, zła i czułam się okropnie bezradna, bo nie wiedziałam co zrobić ze swoim życiem żeby nabrało jakiegoś sensu. Pewnego dnia spotkałam koleżankę z rocznika, która własnie kończyła technikum (ja byłam w liceum), ona zaczęła pracę w fastfoodzie i była bardzo zadowolona, namówiła mnie do złożenia CV. Po dwóch tygodniach zostałam zaproszona na rozmowę i dostałam pracę. Tamtą rzuciłam od razu i byłam przeszczęśliwa. W końcu miałam więcej czasu dla siebie, mogłam jak człowiek chodzić do szkoły i miec czas na naukę, spotkania ze znajomymi, zakupy, cokolwiek No i wtedy zaczęłam oglądac filmiki na yt, nawet nie wiem kiedy zaczęłam tak po prostu. Weszłam w to kompletnie, zaczęłam interesowac się makijażem. Po pewnym czasie nawet założyłam własnego bloga i wtedy pojawił się pomysł aby iść w tym kierunku, ale nie realizowałam go i nie wiem czy się odważę, póki co dalej oglądam filmiki, maluję siebie, siostrę, mamę i tak się uczę. Żałuję tylko, że zmieniłam kierunek w szkole, bo rachunkowość to nie mój "konik", ale jestem na ostatnim semestrze, więc głupio rzucić. Dodatkowo zapisałam się na maturę z rozszerzonego angielskiego, bo stwierdziłam, że chcę pójść na studia na filologie angielską, szczerze watpię, że się dostanę, ale spróbuję, bo mam dośc tego jak wszyscy na mnie patrzą, że się marnuję i wgl, ale głównie chcę to zrobić dla siebie. Jeżeli jednak się nie dostanę to pójdę na kosmetykę do mojej szkoły. Z jednej strony żałuję, że nie poszłam na studia, ale z drugiej gdybym poszła wylądowałabym na ekonomii, na którą chciałam wtedy iść, a byłby to chyba mój największy błąd. Teraz mam pracę, więc moi rodzice nie mają juz w kwestii mnie nic do gadania, chociaż mieszkam z nimi, ale utrzymuję się sama. Nawet ostatnio powiedzieli mi, że jeżeli będzie potrzeba to mi pomogą, bo widzą, że mi zależy na tych
Prawda jest taka, że niestety wiele osób będąc na studiach stwierdza, że to nie to co chcą robic. Jestesmy młodzi i trochę rzucani na głęboką wodę. Ja od wielu lat chciałam pracować z dziećmi a sumą sumarów studiuję Zarządzanie. To co robię to nie do końca spełnienie moich marzeń, choć wizja przejęcia sklepu po rodzicach nieco się z tym wiąże. Jeśli skoncze studia, najprawdopodobniej pójdę do szkoły policealnej, żeby zrobić cokolwiek pod kątem nauki dzieci...
A ja od dziecka marzyłam zostać architektem - przez grę the sims .. tak tak, niby o tym czytałam, interesowałam się i nawet poszłam do technikum budowlanego - bardzo szczęśliwa pewna swojej pasji, tego co chce robić w życiu ..
Potem kursy rysunku i dostanie się na studia - marzenie spełnione..
Tylko że po 2,5 roku studiowania wreszcie dotarło do mnie a raczej ja pozwoliłam żeby do mnie dotarło że nie chce tego robić w życiu, że architektura dla mnie jest beznadziejną pracą - cały czas przy PC, rodzina cierpi co z tego że jest kasa jak dzieci widza matkę tylko w pracy, również zaczęło mi dokuczać psychicznie to zadufanie, walka i ``pewność siebie`` na studiach u przyszłych architektów - nie chciałam stać się taką osobą
I tak rzuciłam ten kierunek ..
I w tym momencie byłam w kropce, bez planów na życie, bez wsparcia rodziców ..
I w ten sposób między szukaniem zajęcia, pasji i mojego miejsca w życiu oglądałam jutuby .. makijaże, kosmetyki..
Moja kolekcja się powiększała, coś tam robiła - jeszcze wtedy z myślą że jestem już starsza to powinnam się malować ..
Tak się poukładało że aktualnie jestem na studiach Kosmetoligicznych, nie uważam że jest to super kierunek dla mnie bo sama chce iść w wizaż bardziej (a studia dla papierku dla mamy bo następnego rzucenia by nie przeżyła ) ale studia i tak mi się przydadzą a co najważniejsze to chce to robić, chce się uczyć, chce mieć dobre wyniki - wiec z tego wiem że to dobry wybór
A wizaż stał się moją pasją - od tamtego momentu gdy patrze na Twarz znajomych czy obcych ludzi wyobrażam sobie jak u niiej/niego wyglądał by taki a taki makijaż
Tak naprawdę wiek maturalny jest najgorszy bo nigdy nie wiesz czy aby na pewno chcesz robić w życiu to co aktualnie masz w głowie
Musimy coś wybrać ale potem tak jak ja miałam możemy zmieniać ..
Też się wybieram an finanse, ale mi to odpowiada i trzymam się tej decyzji od dwóch lat
Ciężko cokolwiek doradzić,bo prawda jest taka ,że nigdy nie wiesz kiedy zrobisz dobrze. Ani studia ,ani studium nie gwarantują pracy. Wszystko zależy od zaradności,znajomości ,miejsca zamieszkania,zapotrzebowania na dany fach a przede wszystkim od szcześcia. Znam mało dziewczyn ,które pracuja w swych zawodach. Najczęściej kończy się tak,że kończą różne kierunki i trafiają do butików jako sprzedawczynie
Osobiście chciałam iśc na ASP do Cieszyna lub na psychologię,ale jakoś wyszło ,że nie potrafiłam podjąć decyzji ,bo mało zarabiałam a rodzicow nie było stać ,by mi zafundować studia. Trafiłam na studium... x 3. Pierwsze to była zajawka- dekorator wnętrz. Bardzo fajny kierunek- przyda mi się jedynie do projektowania przyszłego salonu
2-technik usług fryzjerskich- totalna klapa-jedyne co mi po tej szkole zostało to nożyczki. Trzeci i ostatni kierunek był wreszcie trafiony- fotografia. To robię od kilku lat. Może nie na szeroką skalę,ale wystarcza by sobie dorobić. Planuję w przyszłości postarać się o dotację i otworzyć działalność.. Dodatkowo samo przez się wyszło ,że nauczyłam się robić biżuterię z sutaszu i na tym juz zarabiam dosyć regularnie-równiez nie są to kokosy ,ale mam z czego odkładać na meble do wyżej wspomnianego salonu
Z takimi oto kwalifikacjami i szkołami pracowałam natomiast w instytucji finansowej przez 2 lata sprzedając kredyty Zupełnie zawód ten nie był związany z moim wykształceniem ,ale życie jest pełne niespodzianek
Podsumowując - jakąkolwiek decyzję podejmiecie życie i tak napisze swój scenariusz-często bardzo zaskakujący.
Ja baaardzo dawno temu zaczęłam interesować się psychologią. Ukończyłam kursy animatorskie, prowadziłam zajęcia i zawsze świetnie dogadywałam się z ludźmi. Myślę też, dość nieskromnie, że jestem dobrym słuchaczem. Planuję studiować psychologię, o ile zdam matmę Od dawien dawna marzy mi się ten kierunek. Co prawda, raczej nie w tym roku, a w kolejnym, ponieważ rozważam roczną przerwę na to, by sobie dorobić co nieco i mieć łatwiejszy start Moja pasja to także muzyka, myślę, że poszłabym gdzieś dalej w tym kierunku, jednak nie ukończyłam szkoły muzycznej i wszystko co się z tym wiązało odstawiłam na bok, teraz tylko śpiewam pod prysznicem
Dwa lata temu byłam dokładnie w takiej samej sytuacji jak Ty, też miałam mnóstwo wątpliwości co do kierunku studiów jaki mnie czekał i tego czy w ogóle warto studiować. Na standardowe pytanie w ostatniej klasie liceum "na jakie studia się wybierasz" odpowiadałam swoje standardowe "chyba prawo...". Choć też z drugiej strony bardziej niż studia dzienne ciągnęło mnie do usamodzielnienia się, pracy i odnalezienia prawdziwej pasji i czegoś co naprawdę będę chciała robić w życiu, a pomysł prawa był po prostu stąd, że byłam w liceum na profilu prawnym i żadnego alternatywnego kierunku studiów tak naprawdę dla mnie nie było (tylko przez jakiś czas się zastanawiałam nad sinologią, ale to był krótki zryw) - przedmioty przyrodnicze nigdy mnie szczególnie nie interesowały, z matmy byłam średnia, języki obce uwielbiałam i uwielbiam nadal, ale nie jako studia same w sobie... a po humanistycznych nie ma pracy - drogą selekcji zostało prawo, na które mogłam się dostać i do którego mnie bardzo zawsze zachęcano. Więc ostatecznie wybrałam studia i właśnie ten kierunek, jestem na nim do dziś, już na drugim roku. Decyzja okazała się dobra - co najmniej dwa przedmioty jak dotąd naprawdę mnie zafascynowały i możliwe, że postaram się związać z nimi przyszłość, a pozostałe też w większości okazały się ciekawe i przydatne. I co najważniejsze wiem, że nawet jeśli nie znajdę po tych studiach pracy, to nauczyłam się i z pewnością jeszcze nauczę wielu przydatnych rzeczy, których znajomość na pewno w przyszłości coś mi da i nauka nie pójdzie na marne, bez względu na to jak ją zweryfikuje rynek pracy.
Bez względu na to jaką Ty decyzję podejmiesz życzę Ci powodzenia i wiedz, że wątpliwości takie jak Ty ma na tym etapie większość ludzi. A jak już decyzję podejmiesz, to zawsze można ją zmienić, jeśli okaże się, że to jednak nie to
I jeszcze dodam, że mam sporo koleżanek, które na studia nie poszły i wybrały pracę. I jest jakaś taka dziwna zależność, że osoby, które studiują dziennie i stałej pracy nie mają zazdroszczą tym, którzy pracują i na odwrót. A od jednej mojej koleżanki z liceum usłyszałam ostatnio, że wręcz "wstydzi się" tego, że nie poszła jeszcze na studia, tylko pracuje. A ja tego oczywiście nie mogę zrozumieć jako studentka i osoba pracująca tylko dorywczo, bo bardzo bym się chciała z nią choć na trochę zamienić.
Ja studiuję dziennie finanse i rachunkowość. Zawsze mnie ciągnęło do tego, stąd też pomysł na technikum ekonomiczne, które skończyłam wcześniej. W przyszłości chcę być księgową
Poza tym pracuję w call center i na pracę też nie narzekam, mimo wszystko nie chciałabym tam zostać jak wiele osób po studiach.
Jak masz jakieś pytania co do kierunku studiów to chętnie pomogę
Ja poszłam do ogólniaka (teraz żałuję ) i chciałam być dziennikarką, ale na żadne studia związane z tym kierunkiem się nie dostałam
Dostałam się na pracę socjalną i tam poszłam. Taki przyszłościowy kierunek, mnóstwo pracy i możliwości w różnych zawodach. Pomaga się biednym ludziom itd. Ale o ile studia były bardzo ciekawe to nie chciałam tego robić na co dzień
A tym co robię teraz (transportem) zaraził mnie mój chłopak. Wcześniej w ogóle nie brałam pod uwagę, żeby robić coś takiego. Poszłam na magisterkę z logistyki i żałuję tylko, że tak późno odkryłam to co chciałabym robić
Także wyjdzie w praniu życie i rynek pracy to zweryfikują
Ja również nie wiem co chcę w życiu robić
matury nie zdałam już 3 razy, oczywiście z MATMY. Ale wciąż próbuję, chociażby dla samej siebie, bo nie planuję rzucić się w wir nauki i chodzić na studia.. chociaż z drugiej strony bym chciała, bardzo. Kierunek studiów wybrałabym albo Marketing i Organizacja Reklamy albo Sztuka. Ale na studia mogę iść nawet po 30-tce. W tej chwili nie robię nic konkretnego ze swoim życiem. Zapisałam się do szkoły policealnej Wizaż i Stylizacja, później planuję kontynuować i zrobić sobie Charakteryzatora. Mam dużo hobby, które czasem traktuję jako formę dorobku. Wykonuję makijaże, paznokcie, rzęsy, brwi, szyję na maszynie. A praca.... hmm... wyjeżdżam do Niemiec do pracy sezonowej.
a u mnie poszło łatwo: nie nadaję się na nic, co daje pewną pracę (czyli medycyna albo prawo ), więc poszłam za głosem serca i wybrałam archeologię, czyli to, co mi się "ćmiło" od dzieciaka.
teraz żałuję - bo choć kierunek bardzo mi się podoba - to mogę go traktować wyłącznie hobbystycznie - dopiero zderzenie z rzeczywistością tak naprawdę pokazało mi, że nic mi z tego nie przyjdzie.
a że nie chcę już ciągnąć kasy od rodziców (na mieszkanie, życie w innym mieście), to zakończę studiowanie dzienne, przeniosę się na zaoczne i znajdę pracę (prawie byle jaką) - pytanie co wybrać? jak widać studiuję, a mam taki sam problem jak Ty Myślałam o turystyce międzynarodowej albo hotelarstwie.