Moja toksyczna miłość.
Strona 2 / 3
Jak na moje ten związek nie ma dobrej przyszłości. Byłam w podobnym i wiem co to znaczy. Dlatego póki jeszcze możesz odpuść go sobie. Wiadomo, że takie rozstania bolą ale bardziej boli ranienie siebie wzajemnie i udręczanie się ;/
Ja też się dziwię... Jeszcze to zastraszanie. Jakby sam miał czyste sumienie to bym jeszcze zrozumiała. Ale sam imprezuje, a dziewczynie wyjść się spotkać z koleżankami i kolegami z roku nie pozwala...
Dziewczyno rzuć tego idiotę jak najszybciej! Skoro nie widzi jaką fajną kobietę ma przy sobie to niech sobie chodzi gdzie chce i z kim chce. Ty zasługujesz na kogoś o wiele lepszego, a nie na kogoś kto tylko czeka żeby Cię zdradzić...
Jak sama napisałaś - toksyczna miłość, uciekaj jak najdalej, póki jeszcze sama zauważasz , że tak nie powinno być. My mimo, że imprezujemy osobno - tzn, ja nie imprezuje w ogóle, facet jest DJem , ja mam tylko kolegów, nie mam koleżanek, tak wyszło. On to akceptuje, w sumie zaakceptował jak ich poznał i teraz spędzamy z nimi czas oboje. Ale nie ma mowy o jakimś oglądaniu filmów z płcią przeciwna , czy cokolwiek z podobnych rzeczy. A skoro Twój może to ty też powinnaś, zabranianie komuś czegoś co jest normalne to najgorsza rzecz z możliwych. Tak więc..
To Ty jeszcze masz jakieś serce dla niego? Ja bym nie miała. Niech robi co chce, ale już nie będzie z Tobą. Nie daj się tak traktować... Dziwi mnie to, że aż tyle wytrzymałaś, są pewne limity, a to przekracza wszelkie granice.
Nie pozwala ci chodzić na imprezy bo dobrze się bawi w klubie z innymi dziewczynami i wie, że jak ty pójdziesz to mozesz się bawić równie dobrze jak on. A jak widac nie chce się przekonać jak to boli.. Dla mnie sprawa jest jasna. To chory człowiek. Wyzywanie od sz.at itp.. Ponizej poziomu
Nie męcz się. On nie ma do Ciebie szacunku i nie docenia tego, ze jesteś wlasnie jego.
Znam ten ból, trzeba sie z tego uwolnic, wtedy poczujesz ulgę
Moim zdaniem to faktycznie toksyczna miłość. Normalne jest, że jak się idzie na studia to człowiek chodzi na imprezy, poznaje wielu nowych ludzi i takie sztywne zasady jak sobie narzucacie, że nie powinno się iść na imprezę bez tej drugiej połówki są trochę nie życiowe, każdy powinien mieć jakiś margines swobody w związku. Nie zmienia to jednak faktu, że zdrada to poważna sprawa i jak np. raczej bym nie wybaczyła. Do tego Twój chłopak jest hipokrytą, sam chodzi po imprezach i Cie oszukuje a Tobie robi wielką awanturę o piwo integracyjne ze znajomymi z roku? Przecież to normalna sprawa, u mnie na roku chodzimy na "integracyjne piwo" średnio raz na 2 tygodnie Zastanów się nad sensem tego związku, bo nie ma w nim ani zaufania ani uczciwości, czyli podstaw na których zdrowy związek powinien być zbudowany. Ty też zaczęłaś nowe życie, poszłaś na studia, poznałaś nowych ludzi i poznasz ich jeszcze wielu. Młodość masz tylko jedną i wydaje mi się, że marnujesz najlepszy czas swojego życia dla kogoś, kto na to totalnie nie zasługuje, na związek który raczej i tak się rozpadnie. Przepraszam, że piszę tak dosadnie ale z obiektywnego punktu widzenia zastanów się, jak wyglądałoby Twoje życie z nim i czy tego naprawdę chcesz.
Może to być trudne dla Ciebie, bo po tym jak mu wybaczasz nawet zdradę widać, jak bardzo kochasz. Ale to nie jest w ogóle zdrowy związek... Osobiście nie mogłabym być z takim facetem.
Z mojej strony jedna rada: przeczytaj swój post, tak jakby był to post obcej osoby i zastanów się co, jako osoba postronna, takiej osobie byś doradziła.
Z tego co piszesz wynika, że Twój chłopak uważa Cię, tak jak już wcześniej napisały dziewczyny, za swoją własność. Jakim hipokrytą trzeba być, żeby spokojnie wychodzić ze znajomymi i zabraniać tego swojej dziewczynie? Jesteś osobą pełnoletnią, więc pamiętaj, że nikt nie ma prawa Ci niczego zabraniać (jeśli istnieją osoby, które mogą mieć zastrzeżenia co do Twojego zachowania, to tylko i wyłącznie Twoi rodzice).
Ja, będąc na Twoim miejscu (nie traktuj tego jako rady!) wyszłabym ze znajomymi bez informowania go o tym gdzie idę, wyłączyłabym telefon i spała do południa, a później, być może, łaskawie odezwałabym się do takiego księciunia. Takie zachowanie powtórzyłabym kilka razy - albo terapia szokowa by zadziałała albo przekonałabym się tylko, że to stuprocentowy hipokryta, a z taką osobą nie chciałabym mieć absolutnie żadnych relacji.
Spróbuj doradzić sobie samej, tak jak napisałam na początku wypowiedzi i pamiętaj, że to jak Twoje życie wygląda zależy TYLKO od Ciebie Powodzenia!
Nie pozwól mu sobą pomiatać. Dla mnie taki związek nie miał by przeszłości, nie potrafiłabym żyć z człowiekiem, który mnie poniża, gardzi uczuciami zamiast szanować. I dobrze nazwałaś temat, bo zdecydowanie jest to miłość toksyczna.
On ma koleżanki, ale Tobie zabrania spotykać się ze swoimi Przemyśl to, chyba nie chcesz się męczyć całe życie
Chyba można mieć kolegów? Więc co z tego, że będą? Przemyśl, czy Wasz związek ma jakikolwiek sens, bo nie wierze w to że on się zmieni..
Szczerze ? Gdybym ja była w takiej sytuacji to na pewno nie pozwoliłabym mu sobą tak pomiatać. Gdyby mój chłopak chociaż raz wyzwał mnie od szm*t, dzi.. itd.. to od razu byłby koniec. Dziewczyno jeśli kilka razy już tak do Ciebie powiedział to obstawiam, że za każde Twoje "zawinienie" w przyszłości będzie Ci się obrywało.. nie zastanawiaj się tylko idź ze znajomymi. W związku najważniejsze jest zaufanie i SZANOWANIE się nawzajem. Według mnie nie zasługuje na Ciebie. Jeśli chodzi o zdradę.. ja nigdy bym nie wybaczyła czegoś takiego. Dla mnie nie ma "zdrady po pijaku", "w zapomnieniu", ani żadnej innej. On traktuje Cię tak, gdy mu mówisz, że idziesz z koleżankami, a wyobraź sobie, co by było gdyby w tym towarzystwie był jakiś chłopak? Na pewno znajdziesz lepszego, ja nie zawracałabym sobie takim typem głowy.. ;/
Mam ok 19.20 lat, zaczęłaś dopiero co 'dorosłe' życie na studiach, więc i zostawienie za sobą starego brudu nie powinno być dla Ciebie takim problemem, jakim myślisz, że jest.
Z tego co kojarzę na vinted był bardzo podobny/identyczny temat (pierwsza część od dziewczyny uczęszczającej do LO). Jeśli to jesteś Ty i nadal pozwalasz się traktować, jak jego własność i dawać się mu, to na prawdę kiepsko to widzę.
Facet ma problemy ze sobą. Poczuł się jak spuszczony ze smyczy i najwyraźniej nie ma zamiaru się ograniczać, skoro wysuwa takie szantażowanie.
u kolezanek nie nocowal, ale byl u niej ogladac z nia film... oczywiscie ja dowiedzialam sie o tym pol roku pozniej