Pomóżmy jej usiąść.

Tiffany

Kochane!
Wiem, że już mnóstwo razy dawałyście piękny popis wielkiego serca i empatii.
Tym razem chodzi o kuzynkę mojej przyjaciółki, którą znam od ponad 10 lat i jest najlepszą osobą jaką w życiu poznałam. Zawsze podchodziła do wszystkich z ogromnym sercem i liczę, że teraz chociaż troszkę świat odpowie jej tym samym. Pomaga ona zebrać pieniądze na wózek, który pomoże utrzymać maleństwu odpowiednią postawę ciała. Ewa ma dopiero 15 miesięcy, ma padaczkę. Do tego lekarze podejrzewają zespół rdzeniowego zaniku mięśni. Mała nie jest w stanie samodzielnie siedzieć ani jeść.
Cała sytuacja jest opisana dokładnie na podanej przeze mnie stronie ze zbiórką.
Będę Wam ogromnie wdzięczna za każdą złotówkę! Bardzo, bardzo Was proszę o wsparcie albo chociaż podbijanie tematu. Może uda nam się cokolwiek zebrać!
Pozdrawiam Was mocno.

https://pomagam.pl/7bym3fgt

monikove

Up

Tiffany

Dziękuję za podbicie tematu. Może ktoś się jednak wykaże sercem.

mysweet

Zawsze jestem mega wkurzona, że rodzice pozostają tak naprawdę sami z kolosalnymi kosztami sprzętu, który nie tylko ułatwi życie - on jest naprawdę potrzebny! Wszyscy dookoła w rządzie itd., mówią, że tak pomagają niepełnosprawnym dzieciom/rodzicom, a tak naprawdę nie robią nic - w dodatku krytykują rodziców, bo szukają wszędzie pomocy.

My z Krzyśkiem na pewno oddamy 1% podatku na Ewę

TheDream

Up!

Tiffany

@mysweet sporo w tym racji, ale niestety potrzebujących jest tyle, że naprawdę nie wiadomo skąd brać na to pieniądze. Mnie zastanawia czy ceny taki urządzeń naprawdę są tak kosmicznie drogie? Czy może to bardziej wyjście z założenia, że nieważne ile będzie kosztować to i tak będą kupować. Dziękuję Wam bardzo kochana

mysweet
Tiffany • rok temu
@mysweet sporo w tym racji, ale niestety potrzebujących jest tyle, że naprawdę nie wiadomo skąd brać na to pieniądze. Mnie zastanawia czy ceny taki urządzeń naprawdę są tak kosmicznie drogie? Czy może to bardziej wyjście z założenia, że nieważne ile będzie kosztować to i tak będą kupować. Dziękuję Wam bardzo kochana:*

@Tiffany Niestety tak, są faktycznie takie drogie Wiem, bo opiekowałam się niepełnosprawnym chłopcem. Wózek musiał mieć amortyzatory, specjalne zagłówki - często wózki są często dostosowywane do danej osoby. W sensie do jej postury, wieku i rodzaju zaburzeń. Takie wózki często też mają inne koła niż w standardowych wózkach - no bo muszą dźwigać ciężar ciała. Niestety takie wózki są robione często na zamówienie i długo się na nie czeka. Każdą część praktycznie dokupuje się osobno, bo nie zawsze danemu dziecku potrzebny zagłówek czy coś innego, a potrzebne znowu coś jeszcze innego.

Tiffany
Tiffany • rok temu
@mysweet sporo w tym racji, ale niestety potrzebujących jest tyle, że naprawdę nie wiadomo skąd brać na to pieniądze. Mnie zastanawia czy ceny taki urządzeń naprawdę są tak kosmicznie drogie? Czy może to bardziej wyjście z założenia, że nieważne ile będzie kosztować to i tak będą kupować. Dziękuję Wam bardzo kochana:*

mysweet • rok temu
@Tiffany Niestety tak, są faktycznie takie drogie :( Wiem, bo opiekowałam się niepełnosprawnym chłopcem. Wózek musiał mieć amortyzatory, specjalne zagłówki - często wózki są często dostosowywane do danej osoby. W sensie do jej postury, wieku i rodzaju zaburzeń. Takie wózki często też mają inne koła niż w standardowych wózkach - no bo muszą dźwigać ciężar ciała. Niestety takie wózki są robione często na zamówienie i długo się na nie czeka. Każdą część praktycznie dokupuje się osobno, bo nie zawsze danemu dziecku potrzebny zagłówek czy coś innego, a potrzebne znowu coś jeszcze innego.

@mysweet ma to sens. Straszna tragedia jeśli jest się w takiej sytuacji i można liczyć jedynie na pomoc dobrych ludzi. Sama zawsze chętnie pomagam, ale dopiero teraz kiedy co chwilę wchodzę na stronę zbiórki dla Ewy, widzę jak bardzo się wyczekuje na każdą złotówkę,która zbliży do lepszych czasów. Człowiek sobie z tego nie zdaje w ogóle sprawy. Jesteś po studiach czy jakoś "przypadkowo" zajmowałaś się takim chłopcem?

mysweet
Tiffany • rok temu
@mysweet sporo w tym racji, ale niestety potrzebujących jest tyle, że naprawdę nie wiadomo skąd brać na to pieniądze. Mnie zastanawia czy ceny taki urządzeń naprawdę są tak kosmicznie drogie? Czy może to bardziej wyjście z założenia, że nieważne ile będzie kosztować to i tak będą kupować. Dziękuję Wam bardzo kochana:*

mysweet • rok temu
@Tiffany Niestety tak, są faktycznie takie drogie :( Wiem, bo opiekowałam się niepełnosprawnym chłopcem. Wózek musiał mieć amortyzatory, specjalne zagłówki - często wózki są często dostosowywane do danej osoby. W sensie do jej postury, wieku i rodzaju zaburzeń. Takie wózki często też mają inne koła niż w standardowych wózkach - no bo muszą dźwigać ciężar ciała. Niestety takie wózki są robione często na zamówienie i długo się na nie czeka. Każdą część praktycznie dokupuje się osobno, bo nie zawsze danemu dziecku potrzebny zagłówek czy coś innego, a potrzebne znowu coś jeszcze innego.

Tiffany • rok temu
@mysweet ma to sens. Straszna tragedia jeśli jest się w takiej sytuacji i można liczyć jedynie na pomoc dobrych ludzi. Sama zawsze chętnie pomagam, ale dopiero teraz kiedy co chwilę wchodzę na stronę zbiórki dla Ewy, widzę jak bardzo się wyczekuje na każdą złotówkę,która zbliży do lepszych czasów. Człowiek sobie z tego nie zdaje w ogóle sprawy. Jesteś po studiach czy jakoś "przypadkowo" zajmowałaś się takim chłopcem?

@Tiffany Aktualnie jestem na trzecim roku pedagogiki resocjalizacyjnej z profilaktyką uzależnień Zaczęłam z młodym pracować jak rozpoczynałam studia i pracowałam przez rok. Zrezygnowałam przez rodziców Bo zachowali się wobec mnie bardzo nie w porządku.

Tiffany

@mysweet przez rodziców? Co Ty mówisz? Dlaczego?

mysweet
Tiffany • rok temu
@mysweet przez rodziców? Co Ty mówisz? Dlaczego?:O

@Tiffany Po pierwsze - z opiekunki zrobiłam się sprzątaczką, praczką i kucharką. Po drugie - miałam mieć w czasie, gdy młody jest w szkole wolne, a w rezultacie non stop siedziałam z drugim dzieckiem. Nie raz siedziałam z dwójką dzieci, miałam płacone za jedno. Miałam kończyć o 15, a były dni, gdzie dopiero o 16 wracałam do domu bez poprzedniego uprzedzenia. Rano przychodziłam, to musiałam nawet zrobić dzieciakowi śniadanie i wstawić wodę na herbatę, bo rodzice smacznie sobie jeszcze spali. A potem karmiłam go, myłam, ubierałam i gnałam z wózkiem przez pole (dosłownie) do szkoły. Na końcu usłyszałam jeszcze, że w sumie to i tak nic nie robiłam... więc... nie żałuję, że zrezygnowałam. Dużo bym jeszcze mogła opowiedzieć, ale to nie na forum

1

albo założ konto i udzielaj się na forum.