Gotowa przetestować nowe produkty?

Problem z akceptowaniem zmian

CichooBadz

Witajcie kochane
Jest niedziela a za oknem pada śnieg. Często gdy nam się nudzi mamy dziwne rozkminy na różne tematy. Właśnie ten stan mnie dopadł, a najlepiej wtedy jest porozmawiać z kimś. Zastanawiam się czy wy też macie problemy z akceptowaniem zmian ? Jeżeli tak to jak sobie z tym radzicie ? Niedawno przeprowadziłam się z miasta na wieś niby błacha sprawa ale dla osoby, która tego nie przeżyła będzie to ciężko zrozumieć. Mieszkałam wcześniej 50 km od aktualnego miejsca zamieszkania i nie potrafię się przyzwyczaić pomimo, że minęło już kilka miesięcy. Zostawiłam tam najbliższych, znajomych i przyjaciół, pracę dosłownie wszystko za czym teraz tęsknie. Niby czas leczy rany ale mam wrażenie że popadam w jakieś zamknięcie siebie nie chce napisać depresję bo może to byłaby przesada chociaż...

Mariolowa

My 5 lat temu przeprowadziliśmy się 200 km dalej, do miasta którego w ogóle nie znaliśmy, w którym nie znaliśmy nikogo, nie mieliśmy mieszkania. Czy się bałam? W ogóle... Cieszyłam się, że rozpoczynam nowe życie z dala od rodziny i znajomych. I tak jest do dzisiaj. Gdynie pokochałam od pierwszego dnia i uwielbiam ją z każdym dniem bardziej

CichooBadz
Mariolowa • 2 miesiące temu
My 5 lat temu przeprowadziliśmy się 200 km dalej, do miasta którego w ogóle nie znaliśmy, w którym nie znaliśmy nikogo, nie mieliśmy mieszkania. Czy się bałam? W ogóle... Cieszyłam się, że rozpoczynam nowe życie z dala od rodziny i znajomych. I tak jest do dzisiaj. Gdynie pokochałam od pierwszego dnia i uwielbiam ją z każdym dniem bardziej :)

Podziwiam szczerze mówiąc. Mój mąż mieszka tu od urodzenia ale ja nie potrafię się przyzwyczaić.

xkyokox

A przeprowadziłaś się z własnej, nieprzymuszonej woli? Osobiście nie umiem sobie tego wyobrazić, w szczególności, że Tychy () są bardzo ładnym, ale małym miastem i sama akurat zawsze wolałam te większe miasta - dlatego Tychy vs wieś to dla mnie abstrakcja.
Zmiany akceptuje dobrze, uznaję, że jest to naturalna kolej rzeczy, jednak są takie sytuacje, gdzie jeśli nie chcę się na jakąś "zmianę" zgodzić, to wolę trwać sobie "w wygodnym miejscu" Także nie mam dobrej rady niestety na taki stan rzeczy

Janettt

ja się wyprowadziłam jakieś 5lat temu 130km do swojego faceta ze wsi do miasta i nadal nie mogę przywyknąć - jest lepiej niż na początku, ale nie to co powinno. Tu jak i tam nie mam znajomych, ale życie w mieście to jednak dla mnie męka i też sobie nie radzę

monikove

A ja właśnie chciałabym się przeprowadzić do innego miasta.Mam dość tego miejsca.Tu znaleźć pracę,to graniczy z cudem,żadnego miejsca do spędzenia czasu też brak :/

CichooBadz
xkyokox • 2 miesiące temu
A przeprowadziłaś się z własnej, nieprzymuszonej woli? Osobiście nie umiem sobie tego wyobrazić, w szczególności, że Tychy (;)) są bardzo ładnym, ale małym miastem i sama akurat zawsze wolałam te większe miasta - dlatego Tychy vs wieś to dla mnie abstrakcja. Zmiany akceptuje dobrze, uznaję, że jest to naturalna kolej rzeczy, jednak są takie sytuacje, gdzie jeśli nie chcę się na jakąś "zmianę" zgodzić, to wolę trwać sobie "w wygodnym miejscu" :D Także nie mam dobrej rady niestety na taki stan rzeczy :(

@xkyokox Tak z własnej nieprzymuszonej woli ale myślałam że sobie poradzę bo do tej pory nie miałam problemów z akceptacją zmian, a teraz chyba za dużo rzeczy na mnie spadło i ciężko sobie z tym poradzić. Dużo osób mówi "fajnie, że na wieś cisza spokój itp" głupie gadanie.

xkyokox
xkyokox • 2 miesiące temu
A przeprowadziłaś się z własnej, nieprzymuszonej woli? Osobiście nie umiem sobie tego wyobrazić, w szczególności, że Tychy (;)) są bardzo ładnym, ale małym miastem i sama akurat zawsze wolałam te większe miasta - dlatego Tychy vs wieś to dla mnie abstrakcja. Zmiany akceptuje dobrze, uznaję, że jest to naturalna kolej rzeczy, jednak są takie sytuacje, gdzie jeśli nie chcę się na jakąś "zmianę" zgodzić, to wolę trwać sobie "w wygodnym miejscu" :D Także nie mam dobrej rady niestety na taki stan rzeczy :(

CichooBadz • 2 miesiące temu
@xkyokox Tak z własnej nieprzymuszonej woli ale myślałam że sobie poradzę bo do tej pory nie miałam problemów z akceptacją zmian, a teraz chyba za dużo rzeczy na mnie spadło i ciężko sobie z tym poradzić. Dużo osób mówi "fajnie, że na wieś cisza spokój itp" głupie gadanie.

a może macie opcje "za dwa lata wracamy do miejsca x"? Bo skoro nie potrafisz się przyzwyczaić, to ciężko, żebyś się męczyła cały czas

CichooBadz
xkyokox • 2 miesiące temu
A przeprowadziłaś się z własnej, nieprzymuszonej woli? Osobiście nie umiem sobie tego wyobrazić, w szczególności, że Tychy (;)) są bardzo ładnym, ale małym miastem i sama akurat zawsze wolałam te większe miasta - dlatego Tychy vs wieś to dla mnie abstrakcja. Zmiany akceptuje dobrze, uznaję, że jest to naturalna kolej rzeczy, jednak są takie sytuacje, gdzie jeśli nie chcę się na jakąś "zmianę" zgodzić, to wolę trwać sobie "w wygodnym miejscu" :D Także nie mam dobrej rady niestety na taki stan rzeczy :(

CichooBadz • 2 miesiące temu
@xkyokox Tak z własnej nieprzymuszonej woli ale myślałam że sobie poradzę bo do tej pory nie miałam problemów z akceptacją zmian, a teraz chyba za dużo rzeczy na mnie spadło i ciężko sobie z tym poradzić. Dużo osób mówi "fajnie, że na wieś cisza spokój itp" głupie gadanie.

xkyokox • 2 miesiące temu
a może macie opcje "za dwa lata wracamy do miejsca x"? Bo skoro nie potrafisz się przyzwyczaić, to ciężko, żebyś się męczyła cały czas :(

No własnie to byłoby w naszej sytuacji głupotą gdyż tu mamy mieszkanie, a zaczynać od nowa i bawić się w kredyty, zmianę pracy oby dwóch no ciężko... Dlatego muszę sobie jakoś poradzić ale boje się, że w tym wypadku czas nie będzie leczył ran że tak powiem.

kamilja

Ja bym nie umiała zamieszkać na wsi. Pochodzę z bardzo małego miasteczka, w którym są ledwie dwa duże zakłady pracy (mleczarnia, tartak) więc to taka duża wieś, mąż pochodzi z bardzo ładnej wioski (i wcale mi to nie przeszkadza!). Ale kiedy zaczynaliśmy planować wspólną przyszłość, nie zastanawiałam się ani chwili nad tym, czy chciałabym zamieszkać na wsi (nawet nie z jego rodzicami - generalnie na jakiekolwiek wsi). Od początku wiedzieliśmy, że mieszkanie na wsi nie wchodzi w grę i oboje zgodziliśmy się, że będziemy mieszkać w Poznaniu. Mamy tutaj pracę, jeszcze nie mamy swojego mieszkania, ale kiedy będziemy coś kupować to albo na obrzeżach miasta albo na tyle blisko, żeby można było się dostać do centrum komunikacją miejską.

xooxoo

A czego najbardziej nie możesz zaakceptować? Braku rodziny, znajomych czy innych rzeczy? Nie wiem, ale zawsze można znaleźć rozwiązanie. Spotykajcie się częściej, organizuj coś u siebie i przede wszystkim poszukać czegoś fajnego w okolicy, żebyś zobaczyła tak jakieś plusy. Na pewno będzie dobrze!

Ja chyba całkiem dobrze radzę sobie ze zmianami. Wydaje mi się, że gorzej sobie radzę, kiedy tych zmian nie ma. Od 5 lat mieszkam teraz w jednym miejscu i już teraz zauważam, że to totalnie nie dla mnie. Wynajmowane mieszkanie zaczyna mnie przytłaczać, a sytuacja która się nie zmienia w żadną stronę, strasznie męczyć. Teraz muszę w końcu coś zmienić i nie mogę się tego doczekać, naprawdę.

CichooBadz
xooxoo • 2 miesiące temu
A czego najbardziej nie możesz zaakceptować? Braku rodziny, znajomych czy innych rzeczy? Nie wiem, ale zawsze można znaleźć rozwiązanie. Spotykajcie się częściej, organizuj coś u siebie i przede wszystkim poszukać czegoś fajnego w okolicy, żebyś zobaczyła tak jakieś plusy. Na pewno będzie dobrze! Ja chyba całkiem dobrze radzę sobie ze zmianami. Wydaje mi się, że gorzej sobie radzę, kiedy tych zmian nie ma. Od 5 lat mieszkam teraz w jednym miejscu i już teraz zauważam, że to totalnie nie dla mnie. Wynajmowane mieszkanie zaczyna mnie przytłaczać, a sytuacja która się nie zmienia w żadną stronę, strasznie męczyć. Teraz muszę w końcu coś zmienić i nie mogę się tego doczekać, naprawdę.

@xooxoo Przytłacza mnie brak bliskich osób, samo miejsce, że wszędzie daleko w zasadzie ciężko określić. Próbowałam to zmieniać i szukać coś w rodzaju zastępstwa na przykład w lato jeździłam bardzo dużo na rowerze i zwiedzałam pobliskie miejscowości ale teraz odkąd jest zima moje przygnębienie powiększyło się. Niestety zmiana miejsca zamieszkania byłaby dla nas głupotą i przede wszystkim wciągnięcie się w niezłe długi.

xooxoo

@CichooBadz wiem o czym mówisz i zdaję sobie sprawę z tego, że od tak nie można niczego zmienić. Każda decyzja ma jakieś konsekwencje i tak naprawdę mało osób może pozwolić sobie na zmianę swoje życia od tak. W zimie rzeczywiście jest trudniej, ale mam nadzieję, że niedługo przyjdzie dla Ciebie lepszy czas

mysweet

Ja Cię bardzo, bardzo rozumiem. Ja miałam problem przeprowadzając się w obrębie tej samej miejscowości - tak się przywiązuje do mieszkań, że nie mogłam sobie miejsca znaleźć w nowym. Chodziłam, czegoś mi brakowało, chciałam czegoś, nie wiadomo czego. Dopiero teraz, po 2,5 roku jest okej, ale... we wrześniu kończy nam się tu umowa i już mnie to stresuje, że będę musiała szukać czegoś nowego... Wszystko mnie wkurzało w tym mieszkaniu. Nawet mi się nie chciało go urządzać. Dopiero właśnie tak po 2 latach sobie wszystko pozmieniałam, "dopieściłam". Boje się co będzie we wrześniu.

xooxoo

@mysweet a nie możecie przedłużyć umowy? nie chcecie? Czy nie wiecie czy zostanie Wam przedłużona?

mysweet
xooxoo • 2 miesiące temu
@mysweet a nie możecie przedłużyć umowy? nie chcecie? Czy nie wiecie czy zostanie Wam przedłużona?

@xooxoo kobitka nie chce chyba już przedłużyć umowy - tak wywnioskowałam z ostatniej rozmowy, a na pewno podnosiłaby cenę, a już mamy drogo i bez żadnych luksusów jak na taką lokalizację Bo ona non stop gada, że ma mało kasy...

xooxoo

Rozumiem :/ U mnie właśnie podniósł się czynsz, ale jak pisałam wyżej, dla mnie to nawet lepiej, bo potrzebuję zmian. Ale to też jest ważny aspekt w akceptowaniu zmian, bo w większości są one nam narzucane jakby z góry...

mysweet
xooxoo • 2 miesiące temu
Rozumiem :/ U mnie właśnie podniósł się czynsz, ale jak pisałam wyżej, dla mnie to nawet lepiej, bo potrzebuję zmian. Ale to też jest ważny aspekt w akceptowaniu zmian, bo w większości są one nam narzucane jakby z góry...

@xooxoo O tak Może też tak miałam, bo byłam za młoda Miałam wtedy 18 lat jak się wyprowadziłam. Może kolejną przeprowadzkę przeżyję lepiej, ale jednak strach jest

Zagmatwana

Ja lubię zmiany miejsca zamieszkania. 4 razy zmieniałam miasto zamieszkania aż w końcu wróciłam do rodzinnego gdzie źle się czuje. Dla mnie zmiany są super, ale potrzebuje wiedzieć, że będzie ktoś obok. Np. idąc na studia chciałam przeprowadzić się w okolice mojego obecnego faceta, czyli 200 km od domu. Wtedy ubłagałam swojego byłego, żeby poszedł ze mną na studia i mimo, że miał 25 lat,nigdy nie myślał o studiach poszedł na nie ze mną i na uczelni spoko było.

CichooBadz

@Zagmatwana Właśnie takiego podejścia Ci zazdroszcze. Myślałam że też tak mam ale doszło do przeprowadzki i chce stąd uciekać pomimo, że mam wszystko.
@mysweet Dobrze że chociaż jedna mnie rozumie ! Tylko w moim przypadku nie chodzi o same mieszkanie tylko o okolicę, o ludzi to trochę trudniejsza sytuacja. Dopiescic mieszkanie to jest banał w porównaniu do znalezienia jakiś znajomych i przede wszystkim jazdy do rodziny z którą jestem związana.

martulla

A ja z kolei pochodzę z maleńkiej wsi, od 3,5 roku czyli od czasu urodzenia dziecka mieszkamy u chłopaka w jego rodzinnym domu- spora wieś kilkanaście km od mojego domu. I już nie chce tu być, mam dość, czuję się tu jak 5 koło u wozu i jestem świadoma, że nie jestem wymarzoną synową. Nie chcę już mieszkać tu choć w osobnych domach to na jednym podwórku i tak codziennie się eyfxumt i pół dnia ze sobą siedzimy. Od 4 miesięcy luby pracuje w Niemczech i zjeżdża co kilka tygodni na tydzień. Prosiłam, błagałam żeby się wyprowadzić. Stwierdził, że musimy trochę poczekać na to.. nie wiem jak go do tego przekonać, przecież każdy potrzebuje chwili wytchnienia i po prerwsze miejsca, którego tutaj dla naszej trójki brakuje. Jakieś pomysły, argumenty? Bo się psychicznie wykończę...

1 2 3
albo założ konto i udzielaj się na babble-box.